BP: problemy koncernu naftowego

Bankructwo Prawdopodobne
Koncern BP był pionierem greenwashingu, budując wizerunek firmy przyjaznej środowisku. Teraz może nie przetrwać katastrofy ekologicznej, którą sam wywołał.
Stefan Wermuth/Reuters/Forum

Prezydent USA wypowiedział kolejną wojnę. „Chcę porozmawiać z wami o bitwie, jaką toczymy z wyciekiem ropy atakującym nasze wybrzeża i naszych obywateli” – rzekł Barack Obama w swoim pierwszym orędziu z Gabinetu Owalnego. Dalej padły groźby: „Będziemy walczyć z tym wyciekiem na wszystkie możliwe sposoby i tak długo, jak będzie trzeba. Zmusimy BP do zapłaty za zniszczenia, jakie spowodowała ich firma”. Prezes koncernu, który dzień później wylądował na dywaniku w Gabinecie Owalnym, już z orędzia dowiedział się, co usłyszy. „Ma odłożyć tyle pieniędzy, ile tylko trzeba, by pokryć straty pracowników i właścicieli firm, którzy ucierpieli wskutek lekkomyślności jego koncernu. Ten fundusz nie będzie kontrolowany przez BP” – uprzedził Obama. Dzień wcześniej grupa senatorów zażądała od firmy natychmiastowej wpłaty 20 mld dol. na poczet odszkodowań i kosztów oczyszczania Zatoki Meksykańskiej.

BP zgodził się na utworzenie funduszu, nie ma jednak tyle gotówki, musi więc zrezygnować z wypłaty tegorocznej dywidendy. Udziałowcy są wściekli, ale koncern jest pod ścianą. Obama jest gotów doprowadzić BP do bankructwa, jeśli firma nie spełni jego żądań, może też w każdej chwili odebrać jej licencję na wydobywanie. W Zatoce Meksykańskiej prezydent walczy bowiem nie tylko z wyciekiem, ale także o własną reelekcję.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną