Po Portugalii wszyscy patrzą na Hiszpanię

Barcelona da radę?
Właśnie na Półwyspie Iberyjskim rozstrzygnie się przyszłość euro. Na szczęście Hiszpania jest silniejsza od Portugalii.

Stosunki hiszpańsko-portugalskie  nie zawsze należały do najłatwiejszych, ale dziś niewiele im można zarzucić. Tym delikatniej zatem postępować muszą hiszpańscy politycy, próbujący udowodnić, że ich kraj nie będzie kolejną ofiarą kryzysu zadłużeniowego. Ich podstawowy argument: Hiszpania jest w znacznie lepszej kondycji od swojego sąsiada, który w zeszłym tygodniu wystąpił o międzynarodową pomoc po ostatnich, panicznych wręcz próbach sprzedaży obligacji. Na razie minister finansów Elena Salgado może mówić o sukcesie – gdy Portugalia została zmuszona do płacenia bardzo wysokich odsetek, Hiszpanie wciąż mogą pożyczać pieniądze na rynkach na - może niezbyt komfortowych - lecz wciąż przyzwoitych warunkach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną