Rynek

Polityczne gry uliczne

O co i dla kogo walczą związkowcy?

Na manifestacjach ulicznych w 16 miastach kraju związkowcy Solidarności nie walczyli z biedą, robili politykę.

Protestowali przeciw rządowi PO-PSL w interesie PiS. Wprawdzie nowy lider „S” Piotr Duda deklaruje apolityczność związku i stara się zachować umiar, ale liderzy regionalni otwarcie popierają partię Jarosława Kaczyńskiego. Główne hasło, pod którym maszerowali protestujący, „Polityka wasza – bieda nasza” jest nieprawdziwe. Właściwie należałoby je odwrócić. Bo związki jawnie uprawiają politykę.

Z biedą też jest inaczej. Dotyka ona wielu, ale działaczy najmniej. Okopali się w kopalniach, energetyce, KGHM – przedsiębiorstwach państwowych, w których zarobki często wielokrotnie przewyższają średnią krajową. Nie dlatego, że firmy te są tak wydajne, ale że najmniej wystawione na rynkową konkurencję. Tutaj każdą podwyżkę płac po prostu dopisuje się konsumentom do rachunku za prąd czy ciepłą wodę. Związkowcy zdają sobie sprawę, że ich przywileje niekorzystnie odbijają się na wizerunku Solidarności. Dlatego manifestacje uliczne odbywały się w obronie najbiedniejszych; o własne podwyżki walczą w kopalniach i elektrowniach.

Na ulicach żądają podniesienia płacy minimalnej (obecnie 1386 zł) oraz zwiększenia środków na walkę z bezrobociem. Jeszcze przed manifestacjami rząd zadeklarował, że od przyszłego roku najniższa płaca wzrośnie do 1500 zł, a więc o ponad 5 proc. To z nawiązką spełnia postulat związkowców żądających powiązania jej ze wzrostem gospodarczym, który nie przekroczy 4 proc. Będzie też nieco wyższa niż wzrost cen.

Ale „S” ma kolejny postulat – chce minimalnej na poziomie 50 proc. średniej krajowej, czyli około 1700 zł. Tak drastyczne podniesienie płacy minimalnej musiałoby oznaczać wzrost bezrobocia. Osoby niewykwalifikowane nie miałyby szans na pracę. Zdaniem pracodawców nie zarobiłyby na siebie. Żądanie wzrostu funduszy na walkę z bezrobociem i jednoczesne kreowanie bezrobocia daje gwarancję, że związki długo jeszcze będą miały o co walczyć.

Polityka 23.2011 (2810) z dnia 30.05.2011; Komentarze; s. 8
Oryginalny tytuł tekstu: "Polityczne gry uliczne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Marian Turski: Przeżyłem dwa marsze śmierci. Po wojnie nic nie pamiętałem

Najpierw miałem trwającą 20 lat amnezję. A potem nie chciałem. Dopiero kiedy w 2001 r. otwarto dla zwiedzających saunę (łaźnię), zgodziłem się coś powiedzieć publicznie.

Jacek Żakowski
27.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną