Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Węgiel na giełdzie

Jastrzębska Spółka Węglowa to nie pierwsza, ale na pewno największa firma z tego sektora debiutująca na warszawskiej giełdzie.

Od czerwca 2009 r. na GPW można handlować akcjami lubelskiej Bogdanki. Dziś są one warte dwa razy więcej niż w dniu debiutu. Choć Bogdanka może pochwalić się wartością rynkową przekraczającą 4 mld zł, to jednak jest znacznie mniejsza niż JSW, wyceniana na cztery razy tyle. Dwie inne spółki z branży węglowej, będące u nas w publicznym obrocie, to przedsiębiorstwa zagraniczne. Pod koniec ubiegłego roku w Warszawie do szybko rosnącego grona firm ukraińskich dołączyła Grupa Sadovaya, której kurs jest dziś zbliżony do tego z dnia debiutu. Sadovaya warta jest niespełna pół miliarda złotych. To znacznie mniej niż czeski gigant, występujący pod międzynarodową nazwą New World Resources. Międzynarodową, bo jego akcjami można handlować nie tylko w Warszawie, ale też w Londynie i Pradze. NWR zadebiutował w maju 2011 r., ale na razie warta 10 mld zł grupa nie dała inwestorom zarobić.

Debiut JSW na pewno nie wyczerpuje listy firm z branży górniczej, które będą notowane na warszawskiej giełdzie. Kto i kiedy trafi jeszcze na parkiet? Tu wiele zależy od... wyniku najbliższych wyborów i nowego układu politycznego, a także siły górniczych związków zawodowych. Na razie nie wiadomo, kiedy inwestorzy będą mogli kupić akcje kolejnych spółek. O wejściu na parkiet poważnie myśli zyskowny Węglokoks, zdecydowanie największy eksporter węgla w Polsce, wart ok. 1,5 mld zł. Podobne plany ma Katowicki Holding Węglowy. Najpierw jednak musi poprawić swoje wyniki finansowe. Wielkim wydarzeniem byłoby wejście na giełdę Kompanii Węglowej, największej firmy górniczej w Europie. Nowa prezes Joanna Strzelec-Łobodzińska mówi, że ten cel chciałaby osiągnąć do końca swojej kadencji, czyli do 2014 r.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pierwsza matura po deformie. Żeby zdać, trzeba szczęścia albo wielkich pieniędzy

Żeby przejść przez maturę, trzeba mieć dużo zdrowia albo spore pieniądze. A najlepiej jedno i drugie – mówią rodzice i nastolatki z pierwszego rocznika wykształconego w szkołach zreformowanych przez Annę Zalewską. Za sto dni podchodzą do trudniejszych niż dotąd egzaminów.

Joanna Cieśla
31.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną