Srebro, denary, solidy - protoplaści euro

Prapraeuro
Euro – walczące o przeżycie – nie jest pierwszym wspólnym pieniądzem w Europie. Jaka lekcja płynie z historii jego protoplastów?
Czy za kilkadziesiąt lat również wspólna europejska waluta pozostanie tylko językowym wspomnieniem?
Uwe Merkel/PantherMedia

Czy za kilkadziesiąt lat również wspólna europejska waluta pozostanie tylko językowym wspomnieniem?

Tak wyglądała niemiecka mennica za panowania cesarza Maksymiliana I - drzeworyt z epoki.
AKG/EAST NEWS

Tak wyglądała niemiecka mennica za panowania cesarza Maksymiliana I - drzeworyt z epoki.

AKG/AN, EAST NEWS

Przez większość dziejów Europejczycy posługiwali się de facto wspólnym pieniądzem – srebrem, które swobodnie krążyło po kontynencie. Dowód na to, że miarą wartości był sam metal, a nie wybite z niego monety, znaleźć można w dowolnym polskim polu. Wykopywane wczesnośredniowieczne skarby składają się w dużej części z połówek lub nawet ćwiartek monet. Przecięcie pieniądza nie pozbawiało go wartości, a często było jedyną metodą uregulowania drobnych rachunków. Uczestników transakcji bardziej niż nominał lub pochodzenie monety obchodziła jej waga i czystość użytego kruszcu. Stemple mennicze były zresztą mało wyraźne, więc nawet gdyby kontrahenci umieli czytać, to trudno byłoby im rozstrzygnąć, czy srebro pochodziło z książęcej mennicy, czy też dotarło do nich w formie arabskich dirhemów lub zachodnioeuropejskich denarów.

W czasach gdy państwo Mieszka I integrowało się gospodarczo z resztą kontynentu (głównym towarem eksportowym byli niewolnicy, odbiorcą – Bliski Wschód), ten ostatni typ monety miał już ponadtysiącletnią historię. Pierwszy rzymski denar wybito w 211 r. p.n.e., jako równowartość dziesięciu asów i w proporcji 72 sztuki monet na jeden funt srebra (dawało to średnio 4,5 g srebra w denarze, choć wobec niedoskonałości przyrządów menniczych rzadko która moneta miała dokładnie tę wagę). Nowy pieniądz pojawił się, ponieważ Rzymianie chcieli handlować z Grekami, którzy tradycyjnie posługiwali się srebrem i dla których oparta na brązie dotychczasowa rzymska waluta (as) nie była atrakcyjna.

Portrety na monetach

Przez następne dwa i pół wieku denar stanowił stabilną podstawę rzymskiej gospodarki. Bito go, tak samo jak sporadycznie pojawiające się monety złote, jedynie w Rzymie, mniejszym miastom imperium pozwalając na produkcję własnych brązowych asów i sestercji (nazwa tych ostatnich pochodzi od semis-tertius, dosłownie pół-trzecia, i odpowiadała pierwotnej wartości monety, czyli 2,5 asa).

W czasach republiki nadzór nad rzymską mennicą sprawowali tresviri monetales, którzy decydowali m.in. o tym, jakie wyobrażenia znajdą się na monetach. Wybór padał zazwyczaj na jedno z bóstw oraz – na odwrotnej stronie monety – na zasłużonego, lecz już nieżyjącego rzymskiego polityka (często był on przodkiem urzędującego treswira). Przełom nastąpił w 44 r. p.n.e., kiedy na denarach pojawił się wizerunek Juliusza Cezara, rozpoczynającego właśnie piątą kadencję konsula. Od tej pory umieszczanie własnego portretu na monetach stało się na ponad dwa tysiąclecia symbolem dzierżonej władzy, co niekiedy oznaczało konieczność wymiany pieniędzy, kiedy władza się zmieniała. Monety z podobizną szczególnie nielubianego Kaliguli wycofano po jego śmierci i przetopiono.

Przez trzy pierwsze stulecia od wprowadzenia denara ilość zawartego w nim srebra malała powoli. W czasach Nerona z funta srebra bito 96 zamiast 72 monet. W ciągu następnych dwóch wieków tempo deprecjacji przyspieszyło. Utrzymanie legionów kosztowało więcej niż cesarz był w stanie zebrać z podatków. Możliwości ekspansji terytorialnej wyczerpały się, co oznaczało koniec trybutów od podbijanych narodów. Nie bez znaczenia był też utrzymujący się deficyt w handlu z Indiami, największą gospodarką ówczesnego świata. By sobie poradzić z tymi kłopotami, stare denary wycofywano z obiegu i przetapiano na materiał do produkcji nowych monet, przy czym srebro rozrzedzano miedzią. W drugiej połowie III w. n.e. denar stał się praktycznie bezwartościowy.

Na przełomie III i IV w. cesarz Dioklecjan próbował ustabilizować system monetarny przywracając produkcję srebrnych monet według stopy przyjętej w czasach Nerona dla denara. Towarzyszyło temu, w 301 r., ustanowienie maksymalnych cen na ponad tysiąc produktów – do dziś zachowało się wiele kopii odpowiedniego edyktu, winą za trudności obciążającego chciwych kupców i dość naiwnie odwołującego się do poczucia obywatelskiej odpowiedzialności poddanych – oraz wybicie pierwszych złotych solidów. Ich masową produkcję według nieco obniżonej stopy podjął w kilkanaście lat po Dioklecjanie Konstantyn Wielki, ustanawiając standard, który przetrwał przez kilkaset lat.

Podobnie jak wcześniej w przypadku denarów, solidy zbierane przez skarb były przetapiane na nową emisję. Cel operacji był jednak odwrotny – złoto jest metalem miękkim, więc wybite z niego monety szybko się ścierają tracąc na wartości. Wymóg opłacania podatków w złocie i przetapianie zebranych pieniędzy miały zapewnić, że wszystkie pozostające w obiegu monety będą mieć tę samą wagę. Mennica zaczęła jeździć wraz z cesarskim dworem, który sprawował ostateczny dozór nad poborem podatków.

Wywóz solidów z imperium był zabroniony, lecz ich reputacja jako trwałego miernika wartości przeważyła i we wczesnym średniowieczu duża ich liczba zaczęła obiegać w krajach arabskich. Posłużyły one za wzór dla złotych monet bitych od końca VII w. ze złota wydobywanego w górnym biegu Nilu. Ponieważ jednak arabscy mincerze kopiowali solidy, które przez długi czas pozostawały w obiegu (a więc ścierały się i traciły na wadze), złote dinary, które produkowali, były nieco lżejsze niż przewidywał standard ustalony przez Konstantyna – ważyły 4,25 zamiast 4,5 g (dla porównania: dzisiejsze 50 groszy waży niecałe 4 g, złotówka – 5 g).

Solidy produkowano także za drugą granicą Bizancjum, w barbarzyńskich królestwach powstałych na gruzach zachodniego cesarstwa. Nie było ich jednak wiele. Zasoby złota w Europie Zachodniej były skromne i by móc wybić własne monety, trzeba było stoczyć zwycięską wojnę, która przyniosłaby łupy lub trybut od pokonanego wroga. Srebro było łatwiej dostępne i bardziej użyteczne w codziennych transakcjach, ale poszczególni władcy bili pieniądz różnej wagi i z kruszcu różnej próby.

Wspólny pieniądz

By ułatwić handel pomiędzy częściami odbudowywanego imperium, Karol Wielki zdecydował się na przeprowadzenie nowej standaryzacji. Nakazał, by z funta (wówczas ok. 409 g) srebra bić 240 monet, którym, nawiązując do rzymskiej tradycji, nadał nazwę denarów. Wartość solida wyznaczył na 12 denarów (czyli 1/20 funta srebra), co odpowiadało ówczesnej relacji obydwu szlachetnych metali. Relacja ta nie utrzymała się jednak długo, przez co solid w zachodniej Europie rychło stał się jednostką obrachunkową, a w późniejszych wiekach – srebrną monetą o wartości 12 denarów.

Podobnie jak jego antyczny poprzednik, denar w miarę upływu czasu zawierał coraz mniej kruszcu, ale ustalone przez Karola Wielkiego relacje przetrwały we Francji i w Italii do czasów napoleońskich, a po drugiej stronie kanału La Manche – aż do 15 lutego 1971 r., kiedy szylinga (1/20 funta) zastąpiła moneta o nominale 5 nowych pensów. Funt, którego Brytyjczycy tak bardzo bronią przed zastąpieniem przez euro, sam jest więc pozostałością dawnej wspólnej europejskiej waluty.

To samo można powiedzieć o szwajcarskim franku. Ponad tysiąc lat po Karolu Wielkim wspólny kontynentalny pieniądz usiłował wprowadzić cesarz Francuzów Napoleon III. Za podstawę posłużył frank, którego wartość określono w 1803 r. jako 0,29032 g czystego złota. W 1832 r. na tym samym poziomie ustalono wartość waluty właśnie powstałego państwa belgijskiego, a w 1850 r. – wspólnego pieniądza Konfederacji Szwajcarskiej. Wcześniej, bo już w 1816 r., identyczny z ustalonym dla franka parytet złota przyjęto w Piemoncie dla odnowionej wersji tamtejszego funta, czyli lira.

Rychło okazało się, że bez prawnych podstaw ta faktyczna unia walutowa nie mogła być stabilna. Głównym źródłem problemów, podobnie jak w średniowieczu, były zmiany stosunku wartości obydwu metali szlachetnych, na których oparte były wystandaryzowane waluty.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną