Darmowa praca w sieci

Niewolnicy sieci
Protestujący przeciwko ACTA nie chcą płacić za to, co oferuje Internet, ale gotowi są dla sieci bezpłatnie pracować. Biznes ma dziesiątki pomysłów, jak wykorzystać tę armię darmowej siły roboczej. Czy rodzi się cyberproletariat?
Dziennikarstwo obywatelskie, wyrosłe z demokratycznych i wspólnotowych idei Internetu, zostało wchłonięte i skomercjalizowane przez tradycyjny biznes.
Dmitriy Shironosov/PantherMedia

Dziennikarstwo obywatelskie, wyrosłe z demokratycznych i wspólnotowych idei Internetu, zostało wchłonięte i skomercjalizowane przez tradycyjny biznes.

Wielu dziennikarzy obywatelskich liczy, że ich darmowa praca nie będzie nadaremna. Kiedyś zostaną zauważeni, docenieni i znajdą pracę w tradycyjnych mediach.
Chris Collins/Corbis

Wielu dziennikarzy obywatelskich liczy, że ich darmowa praca nie będzie nadaremna. Kiedyś zostaną zauważeni, docenieni i znajdą pracę w tradycyjnych mediach.

Arianna Huffington jest założycielką opiniotwórczej internetowej gazety „Huffington Post”.
Chris Buck/Corbis

Arianna Huffington jest założycielką opiniotwórczej internetowej gazety „Huffington Post”.

Marcin Borowicz z zawodu jest inżynierem, ale lubi pisać i pociąga go profesja dziennikarza. Pisanie traktuje jako hobby, jest dziennikarzem obywatelskim. Polega to na tym, że pisze się artykuły, robi zdjęcia, kręci filmy wideo, a potem wysyła do jednego z serwisów internetowych. Działa ich w sieci wiele. Są m.in. Wiadomości24.pl, Alert24.pl, Kontakt24.pl, Twoje Info, MM Moje Miasto, iThink.pl. Jeśli materiał jest ciekawy, pojawia się na stronie. Autor nie dostaje za to wynagrodzenia, sama publikacja ma być wystarczającą satysfakcją. Niektóre serwisy dodatkowo pobudzają do pracy systemami motywacyjnymi.

– Wiadomości24 przyznają autorom niewielkie nagrody pieniężne. Za opublikowanie odpowiedniej liczby materiałów awansuje się w hierarchii serwisu – tłumaczy Borowicz, który pisuje do kilku serwisów i współpracuje z tradycyjną prasą drukowaną. W strukturze W24 ma na razie stopień „debiutanta”. Za pięć opublikowanych artykułów dostaje się jedno „pióro”. Im ich więcej, tym wyższa ranga w serwisie: „reporter”, „dziennikarz”, „redaktor”. – Mało publikuję, brakuje mi na to czasu. Poza tym bardzo lubię pisać reportaże, a serwisy ich nie potrzebują. Szukają krótkich newsów – tłumaczy Borowicz. Daleko mu do Ewy Krzysiak, która w ciągu kilku lat doszła do poziomu „redaktor”. Napisała już blisko 900 artykułów, zyskała kilka wyróżnień, a jej publikacje miały w sumie ponad 4 mln odsłon. Chętnie zajęłaby się taką pracą zarobkowo. Wielu dziennikarzy obywatelskich liczy, że ich darmowa praca nie będzie nadaremna. Kiedyś zostaną zauważeni, docenieni i znajdą pracę w tradycyjnych mediach.

Wiadomości24.pl należą do Grupy Wydawniczej Polskapresse, wydającej m.in. ogólnopolski dziennik „Polska”, a także kilka dzienników regionalnych. Serwis cieszy się sporą popularnością, bo nie różni się szczególnie od innych portali informacyjnych robionych przez zawodowców. Ma obszerną strukturę, można tu znaleźć bieżące wiadomości z kraju i ze świata, informacje na temat gospodarki, kultury, sportu, nauki itd. Większość jest pisana bezpłatnie przez amatorów, ale można znaleźć również depesze agencyjne. Niektóre teksty niezawodowych autorów trafiają też do papierowych tytułów Polskapresse.

Formalnie dzieje się to pod sztandarem dziennikarstwa obywatelskiego, czyli społecznej działalności w interesie publicznym. Jedną z pierwszych tego typu inicjatyw w polskiej sieci był serwis Wikinews, stanowiący część Wikipedii, czyli międzynarodowej internetowej encyklopedii redagowanej przez internautów. Obok programu Linux Wikipedia należy do największych na świecie przedsięwzięć non profit, realizowanych przez internautów dla internautów. W przypadku Wikinews autorzy zamieszczają krótkie noty na temat bieżących wydarzeń.

Fotka z wypadku

Gotowość do pisania, redagowania, robienia zdjęć i filmów wideo bez wynagrodzenia została odkryta przez koncerny medialne i umiejętnie zagospodarowana. Dziś wydawcy prasowi, stacje telewizyjne i radiowe, portale internetowe coraz chętniej wykorzystują entuzjazm, a często i spory talent wolontariuszy. W efekcie dziennikarstwo obywatelskie, wyrosłe z demokratycznych i wspólnotowych idei Internetu, zostało wchłonięte i skomercjalizowane przez tradycyjny biznes. Agora stworzyła Alert24, Kontakt24 należy do Grupy TVN, MM Moje Miasto do Mediów Regionalnych, Twoje Info do TVP, Interia360 do Interia.pl.

Profesjonalni wydawcy dzięki tysiącom dziennikarzy amatorów za jednym zamachem osiągają szereg korzyści. Przede wszystkim sporo oszczędzają na płacach, bo nieliczni zawodowcy potrzebni są jedynie do zarządzania i selekcjonowania nadsyłanych materiałów. Drugą korzyścią jest rozrzucenie autorów po Polsce, dzięki czemu odpada problem poszukiwania lokalnych korespondentów. W teorii dziennikarze obywatelscy mają relacjonować sprawy i problemy, z którymi spotykają się tam, gdzie żyją i pracują, trochę na wzór peerelowskich korespondentów robotniczo-chłopskich z lat 50. W praktyce jednak wydawcy zachęcają do pisania na dowolne tematy, także poprzez opracowywanie i streszczenie już dostępnych informacji.

Trzecią korzyścią jest dodatkowy kanał pozyskiwania newsów, których inne media jeszcze nie mają. – Najchętniej ludzie przysyłają zdjęcia i filmy ilustrujące wypadki drogowe, katastrofy oraz rozmaite wydarzenia pogodowe. Naszym zadaniem jest weryfikowanie autentyczności zdjęć i opisów. Potem taki materiał może trafić do Internetu, a najciekawszymi staramy się zainteresować kolegów z TVN24 – opowiada jedna z redaktorek serwisu Kontakt24.pl. Przyznaje, że choć zawodowi dziennikarze TVN24 nie rwą się do wykorzystywania amatorskich nagrań, to jednak niemal każdego dnia udaje się coś pokazać na antenie.

Pierwszy sygnał dotyczący śmierci Andrzeja Leppera przyszedł na Kontakt24, w podobny sposób wypłynęła sprawa pechowych schodów na Stadionie Narodowym (doniósł anonimowo budowlaniec).

Szczególnie cenione są „obrazki” z najświeższych wydarzeń w chwili, gdy nie dotarły jeszcze na miejsce zawodowe ekipy TV, a dziś niemal każdy nosi w kieszeni kamerę filmową (w telefonie). Dzięki Kontaktowi24 na antenie TVN24 pojawiły się słynne nagrania Jana Rokity na pokładzie samolotu Lufthansy („Niemcy mnie biją!”) czy pierwsze zdjęcia ilustrujące zamach w Norwegii.

– Problemem są dla nas drastyczne zdjęcia z wypadków drogowych, z zasady nie do publikacji. Bywa, że jesteśmy wstrząśnięci, widząc, że ktoś filmował lub fotografował nieprzytomną i zakrwawioną ofiarę, zamiast udzielić jej pomocy – komentuje redaktorka serwisu, dodając, że jej zadaniem jest też upewnienie się, czy ktoś nie próbuje ich wkręcić, bo zdarza się, że zdjęcia są manipulowane albo kopiowane z innych serwisów.

Mądry jak tłum

Pomysł niskobudżetowych mediów, robionych przez czytelników dla czytelników, okazał się niezwykle inspirujący i z Internetu przeszedł do tradycyjnej prasy papierowej. Na rynku pojawiają się kolejne wysokonakładowe tanie tytuły, redagowane z nadsyłanych przez czytelników porad czy przepisów kucharskich. Doprowadziło to nawet do ostrego sporu, gdy wydawnictwo Burda uznało, że „Przepisy Czytelników”, wydawane przez wrocławski Phoenix Media, nieuczciwie naśladują jego magazyn „Przyślij Przepis”. Wydawnictwa książkowe wpadły na pomysł, by zatrudnić internautów do recenzowania wydawanych pozycji. W ramach akcji „książka za recenzję” zainteresowanym udostępniana jest książka, której mogą stać się właścicielami dopiero po opublikowaniu recenzji.

W ten sposób wydawcy oszczędzają, budując jednocześnie marketing w sieci, coraz ważniejszy w biznesie. Dziś wiele osób przed wybraniem się do kina, restauracji czy na zakupy szuka opinii innych internautów, zwłaszcza w mediach społecznościowych, traktując je jako szczególnie godne zaufania. Zjawisko zyskało już nazwę crowdsourcingu, czyli czerpania wiedzy z mądrości tłumu.

Biznes tego nie mógł przegapić. Stąd wysyp serwisów internetowych, których magnesem jest możliwość wzajemnego dzielenia się przez użytkowników poradami czy wymieniania opinii na interesujące tematy. Jeśli serwis zdoła wypracować sobie popularność w sieci, ma szansę stać się atrakcyjną platformą reklamową.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną