Jak inwestować, gdy nie można ominąć podatku Belki?

Bez ryzyka trudno zarobić
Ciężkie czasy dla oszczędzających: oprocentowanie lokat nie rośnie, a do tego – od kwietnia – codzienne naliczanie odsetek już nie broni nas przed tzw. podatkiem Belki. Wciąż można go uniknąć, wybierając inne formy inwestowania. Ale uwaga: są pułapki!
Zwolnienie polisolokat z podatku Belki wynika z faktu, że z prawnego punktu widzenia są to polisy ubezpieczeniowe, a wypłacane klientom odsetki to premia za dożycie do końca okresu polisy.
Marek Sobczak/Polityka

Zwolnienie polisolokat z podatku Belki wynika z faktu, że z prawnego punktu widzenia są to polisy ubezpieczeniowe, a wypłacane klientom odsetki to premia za dożycie do końca okresu polisy.

Polityka

Polityka

Żadne państwo nie lubi, gdy przedsiębiorcy czy obywatele wpadną na pomysł, jak unikać płacenia podatków. W czasach dobrej koniunktury taką sytuację politycy łatwiej tolerują, ale gdy trzeba zacisnąć pasa, zabierają się za uszczelnianie systemu.

Podatek inaczej liczony

Dziesięć lat po wprowadzeniu w Polsce podatku od zysków kapitałowych (powszechnie znanego jako podatek Belki, bo wówczas obecny prezes NBP był ministrem finansów) następuje istotna zmiana w sposobie jego obliczania. Ofiarą padają zwolennicy lokat i kont oszczędnościowych o codziennej kapitalizacji, gdzie odsetki dopisuje się co 24 godziny. Ten stosowany ostatnio powszechnie manewr będzie wciąż legalny, ale już nie pozwoli uniknąć podatku w wysokości 19 proc.

Do tej pory odsetki były najpierw zaokrąglane do pełnego złotego, potem wyliczano wysokość daniny, a następnie wynik tej operacji znów zaokrąglano do pełnego złotego. Oszczędzającym znajomość tej formuły nie była wcale potrzebna. Wystarczyło tylko pamiętać, że jeśli odsetki wynoszą mniej niż 2,50 zł, podatek Belki po zaokrągleniach spadnie do zera, czyli w ogóle go nie zapłacimy. O resztę dbały już same banki. Oferowały lokaty o codziennej kapitalizacji i informowały klientów, jaką maksymalną kwotę mogą umieścić na jednym rachunku. Kto miał więcej niż kilkanaście tysięcy złotych oszczędności, mógł otworzyć wiele lokat.

Od początku kwietnia wchodzą w życie zmiany w przepisach podatkowych. Dotyczą także podatku Belki i zmieniają sposób jego wyliczania. Dopisywane do rachunku odsetki będą zaokrąglane tylko do pełnego grosza, a nie złotego. Następnie kwota ta zostanie pomnożona, jak dotąd, przez 19 proc. Otrzymaną liczbę bank znów zaokrągli jedynie do pełnego grosza – i to w górę. W ten sposób nawet niewielkie odsetki nie uchronią nas przed koniecznością zapłacenia podatku. Nowe zasady obowiązywać będą w przypadku każdej kapitalizacji, bez względu na rodzaj lokaty. Banki w ostatnich tygodniach wycofywały masowo z oferty produkty zwane antybelkowymi.

Jednak wiele osób założyło takie lokaty wcześniej na kilka czy kilkanaście miesięcy. Kto więc nadal ma lokaty czy konta o codziennej kapitalizacji, powinien sprawdzić, jaka kwota się na nich znajduje. Zmiany zawierają w sobie bowiem pułapkę, w którą może wpaść niewielka grupa klientów. Dotyczy to osób trzymających na kontach reklamowanych dotąd jako antypodatkowe niewielkie kwoty rzędu 100–200 zł. Wówczas odsetki wynoszą każdego dnia jeden lub kilka groszy. A zgodnie z nowymi zasadami minimalny podatek to 1 gr. Jeśli zatem bank dopisze nam 1 gr odsetek, to podatek wyniesie tyle samo, czyli 100 proc., a nie 19. W przypadku 2 gr odsetek podatek także wyniesie 1 gr, a zatem aż 50 proc. W ten sposób fiskus zabezpieczył się na wypadek, gdyby banki postanowiły wprowadzać kapitalizację bardzo często – np. co godzinę. Na nic się one zdadzą, bo nawet najmniejsze odsetki powodują konieczność zapłacenia daniny.

Co na to banki?

Wiele osób, które broniły swoich oszczędności przed podatkiem Belki, zastanawia się, jaka będzie reakcja banków. Część liczyła, że instytucje finansowe choćby w części zrekompensują zmiany i podwyższą oprocentowanie lokat, zwłaszcza że coraz trudniej znaleźć proste sposoby oszczędzania chroniące przed wysoką inflacją.

Niestety, na razie z banków płyną złe wiadomości. Średnie oprocentowanie lokat w ostatnich miesiącach nie tylko nie wzrosło, ale spadło. Na atrakcyjności straciły zwłaszcza lokaty 3-miesięczne i 2-letnie. Nieco lepiej wyglądają warunki 6-miesięcznych i rocznych depozytów, ale i w tym przypadku oprocentowanie nie zachwyca. Średnio pozwalają zarobić niespełna 5 proc. brutto w skali roku, co po odliczeniu podatku Belki daje zysk w wysokości ok. 4 proc. Tymczasem w lutym roczna inflacja wynosiła aż 4,3 proc. Oznacza to, że większość lokat nawet nie chroni oszczędności przed skutkami wzrostu cen.

Od grudnia banki systematycznie wycofują oferty z dzienną kapitalizacją odsetek, które w ciągu ostatnich dwóch lat zajmowały pierwsze miejsca w rankingach depozytów. Powoduje to znaczące zmiany na szczytach tych zestawień – mówi Marta Ośko, analityk porównywarki finansowej Comperia.pl.

Przez ostatnie trzy miesiące średnie oprocentowanie dziesięciu najlepszych lokat półrocznych na 5 tys. zł spadło o 1,35 pkt proc. Natomiast najkorzystniejsze lokaty roczne są dziś o ponad 1 pkt proc. gorsze od analogicznych ofert sprzed trzech miesięcy.

Trudno się zatem dziwić Polakom, że ciągle szukają możliwości unikania podatku Belki. Dają je np. znane od dawna polisolokaty, z których chętnie korzystano, nim wyparły je lokaty jednodniowe. Jednak w tej chwili polisolokaty znajdują się w ofercie tylko części banków. I jedynie niektóre z nich są oprocentowane na tyle atrakcyjnie, że opłaca się je założyć. Pułapką jest też sposób przekazywania informacji na temat tego produktu. Wiele banków, reklamując polisolokaty, podaje wysokość oprocentowania, jakie musiałaby mieć lokata dająca taki sam zysk. Dopiero po przeczytaniu szczegółowych informacji, podawanych zazwyczaj drobnym drukiem, dowiemy się, że polisolokata rzekomo na 6 proc. w rzeczywistości da nam niespełna 5 proc. zysku.

Jednak nie tylko z tego powodu polisolokaty nie podbijają rynku. Aby je sprzedać, potrzebna jest współpraca dwóch instytucji – banku i ubezpieczyciela, którzy muszą podzielić się zyskiem. Tym trudniej zatem zaoferować naprawdę korzystne oprocentowanie.

Zwolnienie polisolokat z podatku Belki wynika z faktu, że z prawnego punktu widzenia są to polisy ubezpieczeniowe, a wypłacane klientom odsetki to premia za dożycie do końca okresu polisy. Ta karkołomna konstrukcja rodzi także inne problemy. Polisolokaty nie są objęte Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, który zabezpiecza nasze depozyty do wysokości 100 tys. euro na wypadek niewypłacalności banku. Istnieje co prawda ochrona dzięki analogicznemu funduszowi dla ubezpieczycieli, ale na znacznie gorszych warunkach. Gwarantowane jest tylko 50 proc. środków do wysokości 30 tys. euro.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną