Handel monetami w kryzysie

Bity biznes
Straszeni widmem kryzysu Polacy szukają pewnych lokat pieniędzy. Firmy handlujące monetami i produktami monetopodobnymi sprytnie wykorzystują chciwość, naiwność i próżność klientów.
Jedyną instytucją uprawnioną do emisji pieniędzy w naszym kraju jest Narodowy Bank Polski.
NBP

Jedyną instytucją uprawnioną do emisji pieniędzy w naszym kraju jest Narodowy Bank Polski.

Wybita przez Mennicę Polską złota białoruska 10-rublówka z podobizną polskiego kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego.
NBP

Wybita przez Mennicę Polską złota białoruska 10-rublówka z podobizną polskiego kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego.

Największym wzięciem cieszą się numizmaty odwołujące się do symboliki religijnej i narodowej.
NBP

Największym wzięciem cieszą się numizmaty odwołujące się do symboliki religijnej i narodowej.

Polska jest jednym z największych i najszybciej rozwijających się rynków numizmatycznych w Europie. Według niektórych mediów, wręcz numizmatyczną potęgą. Ale kolekcjonerzy starej daty z melancholią wspominają czasy, gdy podziały między kupującymi monety przebiegały według historycznych okresów, z których kolekcje gromadzili. Odkąd zaczął się boom w handlu monetami – a było to kilka lat temu – kryteria podziału są zupełnie inne.

Są ciągle kolekcjonerzy kupujący głównie monety historyczne (współczesne uważają za masówkę i tandetę). Latami zgłębiają wiedzę potrzebną, by budować kolekcje. Jest ich w Polsce kilka tysięcy, ale na giełdach i wystawach numizmatycznych aktywnie uczestniczy zaledwie kilkuset.

Druga grupa to inwestorzy, którzy w czasach kryzysu szukają pewnej lokaty pieniędzy. Czasami kupują rzadkie monety kolekcjonerskie – takie, na których trudno stracić.

Jednak rosnące ceny złota i srebra zachęcają ich przede wszystkim do kupowania monet bulionowych, czyli bitych z wysokiej próby metali szlachetnych (jak południowoafrykańskie Krugerrandy czy amerykańskie Orły). Nie mają one wartości kolekcjonerskiej, a ich cena zależy od masy zawartego w nich kruszcu. Od kilku lat rzesza inwestorów bulionerów w Polsce rośnie. Nie w takim jednak tempie, jak trzecia grupa nabywców monet.

To ci, którzy kupują monety i produkty monetopodobne pod wpływem mody i reklamy. Chcą być kolekcjonerami i inwestorami równocześnie. Szukają numizmatów, których tematyka wiąże się z ich zainteresowaniami czy przekonaniami religijnymi, a które równocześnie będą lokatą kapitału. Przez kolekcjonerów nazywani są złomiarzami (bo kupują często numizmaty bez wartości kolekcjonerskiej, warte tyle, co metal, z którego są zrobione), a przez inwestorów – lemingami (jak giełdowi ciułacze inwestujący w biznesy, o których nie mają pojęcia).

Firmy numizmatyczne mają kilka sposobów, by przekonać lemingów do kupna swoich monet.

Mennice i skarbnice

Jedyną instytucją uprawnioną do emisji pieniędzy w naszym kraju jest Narodowy Bank Polski. To on decyduje, w jakim nakładzie i nominałach produkowane są pieniądze i kto ma je produkować. Wyłączność na bicie monet ma Mennica Polska – niegdyś spółka państwowa, dziś należąca do prywatnych właścicieli, wśród których są m.in. biznesmen Zbigniew Jakubas i jego firmy. Oprócz monet obiegowych NBP emituje, a Mennica Polska bije monety kolekcjonerskie. Co roku upamiętnianych jest kilkanaście ważnych dla Polski wydarzeń, osób lub miejsc. W ub. roku NBP sprzedał monety kolekcjonerskie za prawie 148 mln zł.

Porównywalne przychody ze sprzedaży monet i wyrobów monetopodobnych mają niektóre działające na polskim rynku firmy numizmatyczne (patrz nota na końcu). Walcząc o klientów z NBP i Mennicą Polską, przybierają one często nazwy sugerujące związ ek z nimi. – Polskie prawo nie przewiduje możliwości zastrzeżenia słowa „mennica”. Jak grzyby po deszczu powstają więc twory, które nazywają się mennicami, a są tylko firmami handlującymi złotem albo żetonikami – twierdzi Mariusz Przybylski, rzecznik prasowy Mennicy Polskiej. W rejestrze firm znaleźć można m.in. Mennicę Śląską, Mennicę Stołeczną, Mennicę Łebską, Mennicę Kresową i Mennice Miejskie.

Piotr Wojda, wiceprezes działającej od 2010 r. Mennicy Wrocławskiej, przyznaje: – Użycie słowa „mennica” w nazwie to zabieg marketingowy, który zwiększa zaufanie klientów do firm i podnosi ich popularność. Przekonuje jednak, że w przypadku firmy, której szefuje, to słowo w nazwie miało uzasadnienie – w pierwszych miesiącach działalności biła ona medale. Nazwa pozostała niezmieniona, choć dzisiaj firma handluje złotem i srebrem inwestycyjnym (m.in. monetami bulionowymi).

Nazwą jednej z największych firm na polskim rynku numizmatycznym – Skarbnicy Narodowej – zainteresował się ostatnio poseł PO Krzysztof Brejza. W interpelacji do premiera pisał: „Wydawać mogłoby się, że podmiot ten ma charakter państwowy albo przynajmniej państwo polskie ma w nim jakikolwiek udział lub bezpośredni nadzór, będąc przy tym gwarantem rzetelności i jakości oferowanych towarów. Tymczasem (…) firma należy do europejskiej grupy Samlerhuset Group BV z siedzibą główną w Amsterdamie”. I pytał, czy podmioty prywatne mogą używać określenia „narodowy” w swoich nazwach. Odpowiedziano mu, że polskie prawo tego nie zabrania. I że na wniosek Mennicy Polskiej UOKiK badał już swego czasu, czy nazwa Skarbnicy Narodowej nie wprowadza w błąd klientów i nie narusza zasad uczciwej konkurencji. Mennica podnosiła, że nazwa ta sugeruje, iż Skarbnica jest firmą państwową. Prezes UOKiK, biorąc za podstawę „model przeciętnego konsumenta, tj. konsumenta dostatecznie dobrze poinformowanego, uważnego i ostrożnego”, uznał jednak, że nazwa nie powinna go zmylić. Problem w tym, że Skarbnica Narodowa i podobne jej firmy nie kierują swej oferty do klientów dobrze poinformowanych.

Jan Paweł II i Smoleńsk

Jeszcze kilka lat temu firmy numizmatyczne sprzedawały głównie monety NBP i innych banków centralnych. Dziś zarabiają przede wszystkim na sprzedaży wyrobów monetopodobnych, produkowanych według ich własnych projektów. Nie mogą ich nazywać monetami (to nazwa zastrzeżona dla banków centralnych), reklamują je więc jako „medale” albo „numizmaty”. Kolekcjonerzy mówią o nich „żetony” lub „krążki”. Piotr Wojda z Mennicy Wrocławskiej: – Firmy, które produkują te „numizmaty”, wydają ogromne pieniądze na reklamę w mediach, wrzutki do skrzynek pocztowych. Ich celem są głównie osoby w podeszłym wieku: nie mają pojęcia o numizmatyce, za najpewniejszą lokatę pieniędzy uważają metale szlachetne. Proponowane im medale rekomendowane są przez sprzedawców jako wspaniała lokata i zabezpieczenie na przyszłość choć ich cena znacznie przekracza wartość użytego do ich produkcji kruszcu. Odwołują się do symboliki religijnej, narodowej.

Zestawienia sprzedaży dokonane przez Samlerhuset Group, jednego z największych europejskich sprzedawców numizmatów, wykazały, że w poszczególnych krajach popularnością cieszą się monety o różnej tematyce, np. w Wielkiej Brytanii związane z rodziną królewską, w Finlandii – ze sportem. Polacy szczególnie chętnie kupują numizmaty z motywami patriotycznymi, upamiętniające wybitne postaci, a zwłaszcza Jana Pawła II. Należąca do Samlerhuset Group Skarbnica Narodowa bije więc i sprzedaje produkty z papieżem na rozmaite okazje i bez okazji (np. upamiętniające udział Karola Wojtyły w duszpasterstwie akademickim).

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną