Skąd się bierze sukces giełdy NewConnect

Infinity, Serenity, Trinity…
NewConnect, młodszy brat warszawskiej giełdy, skończył pięć lat. Przyciąga mnóstwo małych spółek, ale część z nich wyraźnie psuje jego renomę. Wielu inwestorów unika więc tego rynku, gdzie trudno oddzielić ziarna od plew.
W pierwszej połowie 2012 r. na rynku głównym sprzedano i kupiono akcje za ponad 102 mld zł, a wartość obrotów na NewConnect wyniosła zaledwie 774 mln zł.
Leung Cho Pan/PantherMedia

W pierwszej połowie 2012 r. na rynku głównym sprzedano i kupiono akcje za ponad 102 mld zł, a wartość obrotów na NewConnect wyniosła zaledwie 774 mln zł.

NewConnect pomyślany był jako idealny dla spółek innowacyjnych, zajmujących się nowymi technologiami, ale dziś wybierają się na niego przedstawiciele wszystkich branż.
Stephen Simpson/Getty Images

NewConnect pomyślany był jako idealny dla spółek innowacyjnych, zajmujących się nowymi technologiami, ale dziś wybierają się na niego przedstawiciele wszystkich branż.

Niedawno NC zwrócił uwagę koncernu Apple, słynnego producenta iPadów i iPhonów. Niestety, amerykański gigant nie chce kupić żadnej innowacyjnej polskiej firmy. Zamiary Apple są mocno nieprzyjazne wobec jednej z notowanych tu spółek. Prawnicy koncernu uznali, że nazwa i logo internetowych delikatesów A.pl za bardzo przypominają znaki towarowe Apple. W polskim Urzędzie Patentowym już leży amerykański wniosek o unieważnienie patentów, jakie przyznano A.pl. Zapowiada się gorący i pewnie długi spór. Takie sprawy często ciągną się latami.

Dla akcjonariuszy delikatesów presja ze strony Apple na pewno nie jest dobrą wiadomością, jednak największy skandal w krótkiej, choć burzliwej historii NewConnect dotyczył zupełnie innej firmy. W ubiegłym roku na parkiecie NC zadebiutował brytyjski Avtech Aviation Engineering, prowadzący stację obsługi technicznej na jednym z podlondyńskich lotnisk. Podobną miał otworzyć w Łodzi, ale nie zdążył. Wchodząc na naszą giełdę, był już bowiem w poważnych tarapatach i próbował układać się z wierzycielami. Niestety, polscy inwestorzy w prospekcie emisyjnym nie zostali o tym poinformowani. Avtech po kilku miesiącach zbankrutował, a warszawska giełda mogła już tylko ukarać firmę doradczą przygotowującą ofertę. Zainwestowane w Avtech pieniądze inwestorzy stracili.

Daleka droga

NewConnect pomyślany był jako idealny dla spółek innowacyjnych, zajmujących się nowymi technologiami, ale dziś wybierają się na niego przedstawiciele wszystkich branż. Mimo kłopotów drobne firmy tutaj właśnie ciągle szukają kapitału. Tak jest taniej i łatwiej niż w bankach. Tylko w ubiegłym roku na NewConnect zadebiutowała imponująca liczba 172 spółek. W tym roku, z powodu kryzysu na giełdach, tempo nieco osłabło, ale NewConnect wciąż przyciąga wielu. Jest niekwestionowanym europejskim liderem pod względem debiutów. O pieniądze inwestorów zabiega już sporo ponad 400 firm. Przyciągają je niewielkie koszty przygotowania oferty, ograniczone wymogi informacyjne i aura rynku, który pozwala szybko i łatwo zebrać środki na rozwój, bez konieczności prezentowania skomplikowanych raportów i wyliczeń.

Prawie jedna trzecia spośród notowanych przedsiębiorstw zajmuje się handlem, a firmy informatyczne stanowią mniej niż 10 proc. Kolejnych chętnych nie brakuje, więc w ciągu kilku miesięcy NewConnect może prześcignąć pod względem liczby notowanych spółek główny parkiet warszawskiej giełdy. Nie znaczy to jednak, że w najbliższych latach stanie się najważniejszym rynkiem w Warszawie. Do tego daleka droga, bo ilość na NewConnect jak dotąd nie przeszła w jakość. Wielkość obrotów też jest zniechęcająca.

W pierwszej połowie 2012 r. na rynku głównym sprzedano i kupiono akcje za ponad 102 mld zł, a wartość obrotów na NewConnect wyniosła zaledwie 774 mln zł. Skoro liczba spółek jest porównywalna, oznacza to, że na rynku alternatywnym dochodzi do bardzo niewielu transakcji. Eksperci mówią o problemach z płynnością, czyli zapewnieniem wystarczająco dużej liczby kupujących i sprzedających.

Taka sytuacja zniechęciła do NewConnect wielu drobnych inwestorów, którzy boją się gwałtownych zmian notowań. Im mniejsza płynność, tym łatwiej manipulować kursem. Ryzyko rośnie. Na NewConnect pozostali zatem tylko chętni wrażeń ekstremalnych albo ci, którzy na niewielkiej płynności potrafią zarabiać.

Służy temu nielegalna, ale bardzo trudna do udowodnienia technika znana na całym świecie jako „pump and dump”, czyli „pompuj i porzuć”. Na NewConnect o nią łatwo, bo nie trzeba dużych pieniędzy, żeby spowodować gwałtowny wzrost kursu akcji wybranej spółki.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną