Nowa umowa na gaz z Rosji. Spadną nasze rachunki?

Gaz rozweselający
Wreszcie mamy dobrą informację z polsko-rosyjskiego frontu gazowego: Gazprom zgodził się obniżyć cenę błękitnego paliwa eksportowanego do Polski. Dzięki temu PGNiG nie tylko nie podwyższy nam - jak wcześniej zapowiadał - rachunków za gaz, a wręcz je obniży.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) i Gazprom zawarły umowę kończącą spór dotyczący cen gazu importowanego do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. Przypomnijmy: PGNiG rok temu zażądał od rosyjskiej strony renegocjacji tzw. formuły cenowej, czyli wzoru, według którego wyliczana są bieżące ceny gazu. Formuła ta – narzucona przez Rosjan w 2006 roku – była bardzo dla nas niekorzystna. W efekcie płaciliśmy za rosyjski gaz najdrożej w całej UE.

Początkowo Rosjanie odmawiali rozmów o renegocjacji kontraktu, dlatego sprawa trafiła do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie, który zgodnie z zapisami polsko-rosyjskiej umowy władny jest rozstrzygać sporne kwestie. Ostatnio jednak Gazprom sygnalizował gotowość polubownego załatwienia sporu. Czuł, że jego pozycja  słabnie, bo Komisja Europejska z coraz większą niecierpliwością patrzy na próby wykorzystywania gazu jako broni ekonomicznej i rozgrywania spraw cenowych między poszczególnymi krajami - faworyzowania jednych a karania innych.

Upokarzające warunki z 2006 r.
Także inni europejscy odbiorcy gazu występowali do sądów arbitrażowych, które wydawały dla Rosjan niekorzystne rozstrzygnięcia. Gazprom ma coraz większe kłopoty ze zbytem swojego surowca, bo dekoniunktura w europejskiej gospodarce znacznie obniżyła popyt na paliwo, a rynek europejski jest dla tej firmy kluczowy. Tylko na nim zarabia, bo administracyjnie utrzymywane przez Kreml ceny na rynku wewnętrznym sprawiają, że u siebie musi dokładać do interesu. 

Przedmiot sporu, czyli niekorzystna formuła cenowa, została narzucona przez Gazprom w chwili gdy wygasł tzw. mały kontrakt gazowy i była groźba, że zabraknie nam błękitnego paliwa. W zamian za dodatkowy gaz dostaliśmy 10 proc. podwyżkę. Na te upokarzające warunki przystał rząd Jarosława Kaczyńskiego, co świadczy, że łatwiej być twardym w antyrosyjskiej frazeologii, niż bronić interesu gospodarczego kraju.

Pytana przez POLITYKĘ prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa uchyliła się od odpowiedzi, jak dużą obniżkę udało się wynegocjować. To tajemnica kontraktu. Przyznała, że obniżka będzie dwucyfrowa, większa niż przypuszczają analitycy. Ważne też, że będzie obejmowała sprzedany gaz od czasu rozpoczęcia sporu, czyli że Rosjanie zobowiązali się zwrócić nadpłatę wartości 2,5-3 mld zł. I to w gotówce. To postawi PGNiG finansowo na nogi, bo ostatnio spółka narzekała, że konsekwentny opór prezesa URE w sprawie podwyżki taryfy gazowej sprawia, że musi dokładać interesu. Teraz – zapewnia prezes PGNiG – nie tylko wycofujemy wniosek o podwyżkę cen gazu dla naszych odbiorców, ale także będziemy mogli nasze ceny nawet obniżyć.

Czyj sukces?
Zakończenie sporu z Gazpromem jest sporym sukcesem. Czyim? Grażyny Piotrowskiej-Oliwy? Ministra Skarbu, który wykonuje obowiązki właścicielskie wobec tej spółki? Ministra spraw zagranicznych, który żyje sprawami gazowymi i na twitterze dzień przed ogłoszeniem porozumienia ćwierkał „o dobrych wiadomościach”? Ministra gospodarki, który odpowiada za nasze kontakty gospodarcze i prowadził już w Moskwie negocjacje w sprawie cen gazu? Sprawy gazu są u nas szalenie upolitycznione i uwikłane w niejasne kompetencje wielu ministrów.

Grażyna Piotrowska-Oliwa przekonuje, że rozmowy miały charakter czysto biznesowy i były prowadzone między obiema spółkami - PGNiG i Gazpromexportem (spółką handlową Gazpromu). Kształt porozumienia musiał jednak zaakceptować minister skarbu, bo tak jest to zapisane w statucie PGNiG. Oznacza to, że w praktyce zgodę musiał wyrazić sam premier. W sprawach polsko-rosyjskich nie ma tematów czysto biznesowych. Polityka jest zawsze w tle.

Porozumienie gazowe ma więc szerszy charakter, niż tylko gazowy. Jest pierwszym zwiastunem, że możliwe są między Polską a Rosją normalne relacje gospodarcze i polityczne. Można się z tego tylko cieszyć. Boję się jednak, że dziś gaz zostanie wykorzystany jako paliwo do naszej wojny polsko-polskiej. Pewnie za chwilę zacznie się ustalanie co spowodowało, że Rosja tak chętnie obniżyła nam ceny na gaz? Dlaczego zgodziliśmy się na nie, zamiast upierać się przy międzynarodowym arbitrażu? Argumenty, że postępowanie sądowe potrwałoby długo i nie wiadomo, jak się skończyło - zaś zawarta ugoda sprawia, że nasze warunki cenowe nie różnią się już od tych, które mają inni europejscy odbiorcy gazu z Rosji – nie wszystkich mogą przekonać.

Niechybnie padnie argument, że albo obniżka jest za mała, albo poszły za nią jakieś nasze ustępstwa. Obym się mylił.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj