Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Rynek

Supeł eskulapa

Finansowanie zdrowia: problem Polski, problem UE

Bez zwiększenia strumienia środków płynących do publicznego systemu leczenia na poprawę nie ma co liczyć. Bez zwiększenia strumienia środków płynących do publicznego systemu leczenia na poprawę nie ma co liczyć. Francesco Ridolfi / PantherMedia
Nasza służba zdrowia coraz bardziej przypomina grecką. Grecy z prywatnych kieszeni finansują już prawie 40 proc. wydatków na leczenie, my – 28 proc. Te pieniądze nie poprawiają jednak stanu publicznej służby zdrowia.
W przypadku ochrony zdrowia publicznego nawet ludzie o najbardziej liberalnych poglądach nie kwestionują zasady solidaryzmu społecznego.Jupiter images/FPM W przypadku ochrony zdrowia publicznego nawet ludzie o najbardziej liberalnych poglądach nie kwestionują zasady solidaryzmu społecznego.

Chętnie mówimy o tym, że na ochronę zdrowia wydajemy za mało – zaledwie 1389 euro „na głowę” rocznie. Średnia w krajach OECD jest ponaddwukrotnie wyższa, wynosi 3268 euro. Na tym jednak różnice się nie kończą. W większości krajów europejskich, w każdym razie w tych, którym publicznego poziomu leczenia zazdrościmy, publiczna służba zdrowia zasilana jest także środkami z innych, prywatnych źródeł. Na przykład z prywatnych ubezpieczeń.

Polityka 47.2012 (2884) z dnia 21.11.2012; Rynek; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Supeł eskulapa"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >