Rząd uratuje LOT za 1 mld zł?

LOT po ratunek
Dzięki publicznej pomocy nasz narodowy przewoźnik ma ocaleć, chociaż nie wiadomo, na jakich zasadach. Rząd zaczyna od przelewania pieniędzy zamiast powiedzieć Polakom, jak powinien wyglądać nowy Lot.

Okres poświąteczny to tradycyjnie czas na atrakcyjne wyprzedaże. Lot postanowił nie być gorszy od innych i też oferuje promocję, którą sam nazywa szaloną, kusząc bardzo tanimi biletami na najbliższe miesiące. Złośliwi podpowiadają, że kto chce skorzystać z okazji, powinien płacić kartą, a nie przelewem. Taka metoda uratowała klientów OLT Express przed utratą pieniędzy, gdy linia zbankrutowała.

Lot na razie nie upada, bo dostał w ekspresowym trybie kroplówkę od państwa. W sumie jej wartość może wynieść nawet miliard złotych, więc nasz przewoźnik raczej nie podzieli losu Malévu, Spanaira czy szeregu włoskich linii, które nie przetrwały europejskiego kryzysu. Kłopot w tym, że rząd wydaje pieniądze wszystkich podatników zanim będzie wiadomo, na co dokładnie zostanę przeznaczone.

Lot w obecnej postaci od lat przynosi ogromne straty. Na razie zwyciężył pogląd, aby restrukturyzować istniejącą firmę zamiast pozwolić jej upaść i zbudować nowego przewoźnika. Linię czekają zwolnienia, redukcja liczby maszyn i połączeń. Nie wiadomo, jak będzie wyglądać przyszłość słynnych już Dreamlinerów, których dostawy właśnie się rozpoczęły. Jeśli zostaną zlikwidowane kolejne połączenia europejskie, Lot nie będzie w stanie dowieźć wystarczającej liczby pasażerów przesiadkowych do Warszawy, którzy następnie mają lecieć Dreamlinerami do Azji czy Ameryki.

Trudno wyobrazić sobie gorszy czas na zaostrzenie kryzysu w Locie. W ostatnich miesiącach przewoźnik, nakładem olbrzymich środków, zdołał przygotować naprawdę przykuwającą uwagę kampanię reklamową wokół Dreamlinera. Jednak cały efekt promocyjny zakupu Boeingów 787 został praktycznie zmarnowany, gdy w przeddzień startu pierwszej maszyny z pasażerami wyrzucono prezesa Marcina Piróga, który poprosił o publiczną pomoc.

Wiadomo było, że Dreamliner nie rozwiąże wszystkich problemów Lotu, ale miał przynajmniej dać szansę na poprawę wizerunku. Teraz Lot znowu jest postrzegany nie jako pierwsza linia w Europie z nowoczesną maszyną, ale jako ciężar dla podatnika. A ten coraz częściej zadaje sobie pytanie, do czego narodowy przewoźnik jest mu jeszcze potrzebny. Niestety, rząd odpowiedzi na razie nie udzielił i chyba nie ma na nią żadnego pomysłu.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj