TP SA w tarapatach. Akcje ostro zapikowały

Telekomunikacja Problem
Kłopoty dawnego monopolisty to efekt coraz ostrzejszej konkurencji na rynku telefonii komórkowej. Gwałtowny spadek zysku wymusi drakońskie oszczędności.

Przez lata zasady były proste. Liczba klientów, którzy korzystają z telefonii stacjonarnej, powoli, ale nieubłaganie maleje. Część da się przytrzymać, oferując im szerokopasmowy Internet, czyli Neostradę, ale reszta rezygnuje ze stacjonarnego numeru, albo przenosi się do konkurencji. Jednak takie straty są rekompensowane telefonią komórkową, na którą Polacy wydają coraz więcej. W ten sposób firma znana jako Telekomunikacja Polska, razem ze swoją spółką zależną PTK Centertel, mogła spokojnie funkcjonować. Jednak teraz przyszedł kryzys.

Trzeba zmienić strategię, bo zmienia się świat telefonii komórkowej. Najpierw Play, a później kolejni operatorzy zaczęli oferować specjalne abonamenty dla osób dużo dzwoniących, esemesujących i korzystających z transmisji danych. Teraz z jedną miesięczną stawką mogą oni robić to wszystko bez ograniczeń, bądź otrzymują bardzo wysokie limity. Zatem klienci wydający dotąd najwięcej pieniędzy płacą niższe comiesięczne rachunki. Oznacza to, że Polaków komórki kosztują mniej niż dotąd, chociaż korzystają z nich jeszcze aktywniej. Do tego jeszcze Urząd Komunikacji Elektronicznej obniżył tzw. stawki MTR, czyli kwoty, jakie nawzajem płacą sobie operatorzy za połączenia między różnymi sieciami. Spadek przychodów to problem dla wszystkich telekomów, ale TP jest w sytuacji zdecydowanie najgorszej.

Traci bowiem nie tylko na obniżeniu cen połączeń w telefonii komórkowej, ale także na stałym odpływie klientów telefonii stacjonarnej. Tylko w ciągu ostatniego roku ubyło ich aż 600 tys. i ten trend na pewno się nie zmieni. Firma próbuje co prawda przyciągać nowymi usługami, jak cyfrowa telewizja, ale na tym rynku konkurencja z kablówkami i platformami satelitarnymi jest bardzo silna, więc dotąd udało się zdobyć tylko 700 tys. abonentów. Aby uspokoić przerażonych inwestorów, którzy dzisiaj panicznie wyprzedawali akcje, kierunek może być tylko jeden – oszczędności. TP i Orange mają być połączone w jeden organizm, przynajmniej 1,7 tys. osób straci pracę, a koncern chce sprzedawać niepotrzebne części ogromnej infrastruktury telefonii stacjonarnej. Jednak zarząd dawnego monopolisty przyznaje, że najbliższe lata będą bardzo trudne, a na wyraźną poprawę wyników nie ma co liczyć.

Jeszcze kilka lat temu Telekomunikacja Polska prowadziła wojny z Urzędem Komunikacji Elektronicznej, który cyklicznie nakładał na nią kary za nadużywanie pozycji monopolistycznej. Rozważane były nawet pomysły przymusowego podziału firmy. Dziś TP ogłasza, że w ostatnim kwartale zarobiła symboliczne 50 mln zł. W czasach nowych technologii i nieustannie zmieniających się upodobań klientów żaden gigant nie jest bezpieczny. Bardzo łatwo z ulubieńca inwestorów zmienić się w firmę wymagającą radykalnej przebudowy. Należący do France Télécom operator nie jest na razie zagrożony upadłością, ale jego gwiazda bardzo mocno przygasła.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną