Sejm zatwierdził pakt fiskalny

Pierwszy krok
Wynik głosowania był przesądzony i pakt został przez Polskę przyjęty, choć zacznie nas formalnie obowiązywać dopiero, gdy euro zastąpi złotego. Sama decyzja jest jednak bardzo istotna już dziś bo podtrzymuje nasz wizerunek kraju troszczącego się nie tylko o interes własny, ale także o stabilne fundamenty UE.

Jeszcze dwa lata temu grecki kryzys mógł rozsadzić lub zdeformować strefę euro. Naprawdę było blisko. Teraz największe zagrożenie minęło i wspólnota zabrała się za uszczelnianie przeciekającego statku. Jeden z ważniejszych plastrów nazwano potocznie „paktem fiskalnym”. W strefie euro ma wymuszać większą dyscyplinę finansową, ale jest otwarty dla wszystkich.

Ostatecznie podpisało go 25 państw członkowskich (bez Wielkiej Brytanii i Czech), w tym Polska, ale teraz trzeba go jeszcze ratyfikować, bo to umowa międzynarodowa. Do tego potrzebna jest decyzja parlamentu. Donald Tusk poświęcił właśnie cały dzień, by przekonać wątpiących posłów opozycji, że trzeba i warto to zrobić. Po wysłuchaniu sejmowej debaty w sprawie paktu jest jednak jasne, że mógł się nie trudzić. Nieprzekonani (PiS, SP) pozostali nieprzekonanymi, a zwolennicy pełniejszej integracji i uporządkowania finansowego bałaganu (wszystkie pozostałe partie) czasami  lepiej niż sam premier potrafili uzasadniać konieczność twardego pilnowania narodowych kas.

Wynik głosowania był przesądzony i pakt został przez Polskę przyjęty, choć zacznie nas formalnie obowiązywać dopiero, gdy euro zastąpi złotego. Sama decyzja jest jednak bardzo istotna już dziś bo podtrzymuje nasz wizerunek kraju troszczącego się nie tylko o interes własny (czyli o wysokie unijne dotacje), ale także o stabilne fundamenty Unii i interes wspólny polegający także na tym, by kryzys na wzór grecki już nigdy się nie powtórzył.

Rząd, słusznie, robi wszystko, byśmy w najbliższych latach, nawet nie będąc członkiem strefy euro (na razie nie spełniamy przecież kryteriów z Maastricht i nie mamy odpowiednich zapisów w konstytucji umożliwiających przyjęcie nowej waluty) znaleźli się w kręgu państw współdecydujących o tempie i kierunkach zmian systemowych we wspólnocie. Tego procesu nie uda się już zatrzymać i pewnie nawet nie warto próbować zwłaszcza, gdy nie ma się politycznej i ekonomicznej siły Wielkiej Brytanii. Bez podpisania paktu fiskalnego trudno byłoby nam przekonać członków eurolandu, że powinniśmy uczestniczyć w najważniejszych dyskusjach i uzgodnieniach. Teraz odmówić Polsce tego współuczestnictwa będzie trudniej, a groźba, że grecki kryzys się powtórzy, maleje.

A zatem premierowi, pozostaje tylko „drobne” zadanie przekonania do takiego planu większości społeczeństwa. O ile z samym paktem fiskalnym nie powinno być kłopotów (z sondażu CBOS wynika, że większość Polaków jest za sankcjami dla krajów członkowskich UE łamiących dyscyplinę budżetową i finansową) to już z samym euro będzie trudniej. Kto jednak nie próbuje, ten na pewno nie wygra. Podobno tej wiosny Donald Tusk chce wykupić los.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną