Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Upadek ministra (prawie) doskonałego

Dymisja szefa resortu skarbu

Mikołaj Budzanowski chciał być wzorowym ministrem skarbu państwa, ideałem kompetentnego, apolitycznego urzędnika służby cywilnej. Niestety, nikt nie jest doskonały, zwłaszcza gdy nie ma politycznego zaplecza. Dlatego musi pożegnać się ze stanowiskiem.

Śledztwo w sprawie jamalskiej, prowadzone przez ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza na zlecenie premiera Tuska miało doprowadzić do wykrycia winnego narażenia na śmieszność szefa polskiego rządu.

Przypomnijmy, że w wyniku dość tajemniczych niedomówień i nieporozumień premier nie dowiedział się w porę, że polska spółka EuRopol Gaz podpisała list intencyjny z Gazpromem w sprawie budowy gazociągu Jamał II przez Polskę i to w wersji, która jest uznawana przez polskie władze jako politycznie nieakceptowana. Wprawdzie list intencyjny nie ma żadnej mocy wiążącej a spółka EuRoPol Gaz jest w połowie własnością Gazpromu, to jednak sprawa wywołała polityczny skandal.

Okazało się, że wiele osób o tym wiedziało, ale nie przywiązywało do tego wagi. Ktoś się do kogoś nie dodzwonił, ktoś coś powiedział, a inny tego nie zrozumiał. W sumie można było odnieść wrażenie, że śledzimy scenariusz komedii pomyłek a nie dramat polityczny. Summa summarum, wyszło ogólne wrażenie bałaganu – w spółkach kontrolowanych przez Skarb Państwa, jak i w ministerstwach skarbu i gospodarki. Najbardziej podejrzani byli Janusz Piechociński i Mikołaj Budzanowski. Piechociński jako ludowy koalicjant był nie do ruszenia, więc skrupiło się na Budzanowskim, którego premier odwołał za to, że „wykonywał funkcje nadzorcze nad spółkami skarbu państwa w sposób niewystarczający”. Odwołanie Budzanowskiego było o tyle łatwym zabiegiem, że nie dotyczyło polityka PO, więc nie rodziło dla premiera problemów ze równoważeniem interesów poszczególnych grup w partii. Było równie łatwe jak pozbycie się kiedyś ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Budzanowski starał się jak mógł. Pracował od rana do wieczora. Ma naturę perfekcjonisty i wzorowego ucznia. Był przekonany, że dzięki swojemu talentowi i pracowitości będzie w stanie wszystko przewidzieć i nad wszystkim zapanować.

Reklama