Co różni tanie marki od dobrych?

Tania taktyka
Nadchodzi czas wojen cenowych. Pod presją kryzysu firmy gotowe są walczyć o każdego klienta, nawet tego najmniej zarabiającego. Wiadomo – cena czyni cuda. Czy aby na pewno?
Taniość marki może też być problemem. Potwierdza to historia hinduskiego auta Tata Nano.
materiały prasowe

Taniość marki może też być problemem. Potwierdza to historia hinduskiego auta Tata Nano.

Pomysł z tanią linią lotniczą kusi też Sebastiana Mikosza, prezesa stojącego na krawędzi upadku PLL Lot.
Jerzy Michalski/Forum

Pomysł z tanią linią lotniczą kusi też Sebastiana Mikosza, prezesa stojącego na krawędzi upadku PLL Lot.

Takiej zapaści europejska branża samochodowa nie przeżywała od wielu dekad. W 2009 r. było wprawdzie ciężko, ale to był tylko katar, a dziś już zapalenie płuc. Wtedy rządy wielu państw UE wprowadziły akcję ratunkową, dotując zakupy aut nowych w zamian za złomowanie starych, i to poprawiło sprzedaż. Teraz już nikogo na to nie stać. Sami producenci dwoją się i troją, ale mało co przynosi efekt reklama, promocje, obniżki cen, wyposażenie dodatkowe gratis. Kto planował zakup nowego auta, plany odsuwa na dalszą przyszłość. Kupują ci, którzy muszą. Fabryki ograniczają produkcję, redukują zatrudnienie, ale te rezerwy są na wyczerpaniu. Bo kluczem do powodzenia w tym biznesie jest wielkość sprzedaży. Wydatki na stworzenie i wypromowanie nowego modelu, zwłaszcza z klas ekonomicznych, zwracają się przy dużej liczbie sprzedanych egzemplarzy, bo zysk z pojedynczego auta jest niewielki. Dopiero kiedy działa się na dużą skalę, produkuje wiele modeli w różnych krajach, łatwiej znosić gospodarcze perturbacje. Można przenosić modele między fabrykami, by szybko nie kończyć produkcji tych starszych, ale oferować je w tańszych wersjach na mniej wymagających rynkach lub rozmnażać ofertę poprzez łączenie elementów z kilku dotychczasowych modeli. Metoda zwana ironicznie badge engineering, czyli inżynierią firmowych znaczków, robi dziś karierę.

Inżynieria znaczków

Sztukę inżynierii znaczków opanował do perfekcji koncern Renault-Nissan. Francusko-japońska grupa, kierowana przez Carlosa Ghosna, nieźle sobie radzi w ciężkich czasach, bo od dawna stawia na rynki wielkich państw wchodzących w erę masowej motoryzacji: Rosji, Chin, Indii, Brazylii, Indonezji. Największe wrażenie robi sukces popularnej Dacii. Ta rumuńska marka została kupiona przez Francuzów w 1999 r. w celu produkcji taniego modelu dla odbiorców w Europie Środkowo-Wschodniej. Francuzi podjęli wówczas wyzwanie, rzucone przez władze UE: stwórzcie tanie auto za 5 tys. euro! Konkurenci próbowali, ale szybko orzekli, że to nie ma sensu. Francuzi ogłosili, że im się udało. Powstał model Dacia Logan, który w sposób lekko naciągany mieścił się w obiecywanej kwocie. Szybko zyskał sporą popularność, i to nie tylko w naszej części Europy. Podczas akcji dopłat przy wymianie starego auta na nowe w 2009 r. Francuzi nie nadążali z dostawami do salonów w Niemczech. W ciągu dekady Dacia dorobiła się kolejnych wersji i stała się globalną tanią marką koncernu Renault, produkowaną w kilkunastu fabrykach także w Brazylii, Indiach, Iranie, Kolumbii, Maroku i Rosji.

Francusko-japońska grupa chce teraz iść za ciosem i wprowadza kolejną tanią markę. Tym razem z myślą o rynkach Rosji i krajów azjatyckich. W tym celu zostanie odkurzony znaczek Datsuna, popularnej niegdyś (zwłaszcza w USA) marki Nissana. Żeby obniżyć koszty, Datsun będzie zbudowany przy wykorzystaniu elementów konstrukcyjnych... Łady. Rosyjska firma AvtoWAZ z Togliatti została przejęta kilka lat temu przez Renault. Ten rosyjsko-japońsko-francuski mix ma zapewnić niską cenę. Zajmie się tym autor sukcesu Dacii Gerard Detourbet. Według „Wall Street Journal”, Datsun ma rywalizować w Azji z autami chińskimi i kosztować zaledwie 3 tys. dol. W Europie raczej nie ma szans, choćby ze względu na restrykcyjne unijne przepisy, które wymuszają stosowanie wielu drogich podzespołów.

Cena 3 tys. dol. brzmi dość fantastycznie i na branży motoryzacyjnej robi wrażenie.

Dlatego kolejne koncerny deklarują zamiar tworzenia tanich marek. Jest wśród nich Grupa VW, do której należy 12 ikon światowej motoryzacji od Bentleya i Lamborghini po Seata i Skodę. W tej gamie to Skoda pełniła dotychczas funkcję taniej marki, ale teraz chodzi o markę naprawdę tanią. Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie miała znaczek, ale jak ustalili dziennikarze brytyjskiego magazynu „Car” w najtańszej wersji rodzinnego sedana ma kosztować 7 tys. euro i minivana 8 tys. euro.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną