Budżet na 2014 r.: dziura i kolejne cięcia

Ćwierć procenta z procentów
Niektórzy mogli przypuszczać, że wyciągnięcie pieniędzy z OFE pozwoli wicepremierowi Rostowskiemu wziąć głębszy oddech przy planowaniu przyszłorocznego budżetu. Nic bardziej mylnego. Dopięcie finansów publicznych na 2014 r. jest bowiem trudne z kilku powodów.

Po pierwsze, pomimo oznak ożywienia polska gospodarka rozwija się bardzo powoli. To powoduje niskie wpływy z podatków, w szczególności VAT-u. W projekcie budżetu na przyszły rok zapisano, że wpływy do państwowej kasy będą wyższe niż w 2013 r. zaledwie o ćwierć procenta. A to i tak wyłącznie zasługa podwyższenia akcyzy na… wódkę i inne mocne alkohole.

Po drugie, rządowi skończyły się możliwości łatwych cięć wydatków. Już przy okazji nowelizacji tegorocznego budżetu ministrowie mieli problem ze znalezieniem wszystkich oszczędności, o jakie wnioskował Rostowski. A ciąć trzeba dalej, bo wymaga tego od nas Unia oraz zagraniczni inwestorzy. Dlatego pod nóż pójdą kolejne inwestycje, środki na remonty czy wydatki na bieżące utrzymanie ministerstw. Nie można natomiast liczyć na cięcia wydatków na emerytury mundurowe czy inne świadczenia społeczne. Wymagające pilnego łatania dziury w polskim budżecie nie zostaną zatkane, bo 2014 r. to okres intensywnych kampanii wyborczych, które blokują wszystkie bolesne dla różnych grup interesów reformy.

Po trzecie, w przyszłym roku rząd znowu będzie musiał wydać 1,95 proc. PKB na armię. Dalsze cięcia wydatków na modernizację wojska stanowiłyby bowiem mocny argument dla opozycji w walce wyborczej. A to nie jest rozwiązanie, na które mogłaby przystać tracąca poparcie Platforma Obywatelska.

Z tych powodów rząd założył, że dziura w przyszłorocznym budżecie będzie jedynie niewiele mniejsza niż w tym i wyniesie aż 47,7 mld zł. To stanowczo zbyt dużo, aby zadowolić Komisję Europejską. Stąd sporą część wymaganych przez Unię oszczędności będą musiały na siebie przyjąć samorządy. W efekcie jeszcze mniej pieniędzy pójdzie na lokalne drogi, ścieżki rowerowe czy niezbędne remonty.

Budżet na 2014 r. jest dla rządu równie trudny jak obecny. Stąd minister finansów szuka dodatkowych dochodów nawet w akcyzie na alkohol. Paradoksalnie, może ze wszystkich zmian w przyszłorocznym budżecie podwyżka cen alkoholi będzie najmniej dotkliwa dla przeciętnego Kowalskiego.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj