Rynek

Amber jak gold

Polski problem z rosyjskim bursztynem

Targi Bursztynu, Biżuterii i Kamieni Jubilerskich Amberfit w Gdańsku Targi Bursztynu, Biżuterii i Kamieni Jubilerskich Amberfit w Gdańsku Łukasz Ostalski / Reporter
Bursztyn, tak bardzo kojarzący się z polskim morzem, najczęściej pochodzi z Kaliningradu. A Rosja wstrzymała eksport surowca. Z czego nasi jubilerzy będą teraz robić swoje ważki, broszki, naszyjniki?
W obwodzie kaliningradzkim znajduje się 90 proc. światowych zasobów bursztynu.Sergey Kozmin/Redux Pictures W obwodzie kaliningradzkim znajduje się 90 proc. światowych zasobów bursztynu.
Najwięcej firm bursztynniczych jest na Pomorzu (600–700, pracuje w nich 6–7 tys. osób).Ron Evans/Getty Images Najwięcej firm bursztynniczych jest na Pomorzu (600–700, pracuje w nich 6–7 tys. osób).

Czy kaliningradzki król bursztynu Wiktor Bogdan, syn Polaka, wnuk syberyjskiego zesłańca, zostanie wydany rosyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości? Sąd Okręgowy w Gdańsku w trybie niejawnym wciąż bada sprawę, sprawdza kolejne dowody. Sytuacja króla poprawiła się o tyle, że w ostatnim posiedzeniu sądu mógł uczestniczyć z wolnej stopy. Został zwolniony z aresztu ekstradycyjnego, w którym siedział od marca 2014 r.

W grudniu 2013 r. Rosjanie poinformowali, że w specjalnej skrytce w piwnicy jego domu w Jantarnym znaleziono 5 ton bursztynu o wartości ok. 30 mln dol. Dużo, bo sporo bryłek ważyło ponad 1,5 kg, a były i ponad 3-kilogramowe. Niektóre na tyle unikalne, że wyceniane na 100 tys. dol. za sztukę. Wiosną doniesiono o kolejnym skarbie, ukrytym w fortyfikacjach Bałtijska – 29 ton o wartości 87 mln euro. To działa na wyobraźnię, ale Bogdan przez wiele lat legalnie prowadził firmę, która pośredniczyła w handlu pomiędzy wielką kopalnią bursztynu w Jantarnym a odbiorcami z różnych części świata, w tym z Polski.

Rok temu Rosja postawiła mu zarzut wyłudzenia podatku VAT w kwocie 350 mln dol. Był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. W tym czasie pomieszkiwał w Gdańsku. Ma polskie korzenie i Kartę Polaka, która obecnie umożliwia pobyt stały w Polsce. Został aresztowany wkrótce po odbywających się tu największych bursztynniczych targach Amberif. Podobno rosyjskie specsłużby wypatrzyły go właśnie przy tej okazji. Mecenas Jacek Potulski podkreśla, że Bogdan wygrał toczące się przed rosyjskimi sądami postępowania podatkowe. Mówi, że sprawa ma dwojakie podłoże – polityczne (Bogdan wspierał opozycyjne ugrupowanie w Jantarnym) i korupcyjne (nie chciał się opłacać politykom z władz obwodu). Polski sąd przesłuchiwał znajomych biznesmena. Mówili, że w Rosji byli zmuszani do składania przeciw niemu fałszywych zeznań. To ma świadczyć, że po wydaniu nie czeka go uczciwy proces.

Ta historia, choć frapująca, to odprysk większej gry o pieniądze, miejsca pracy i bursztynowe przywództwo.

Bursztyn kontrowersyjny

Warsztaty bursztyniarskie w Polsce długo otaczała aura szemranego interesu. Po narodzinach gospodarki rynkowej władze nadal nie dostrzegały tkwiącego w bursztynie potencjału. Co innego samorządy. Nadmorska Stegna 16 lat temu wymyśliła Mistrzostwa Świata w Poławianiu Bursztynu. Żeby było co poławiać, organizatorzy zasilają przyplażowe wody bursztynową drobnicą. Do akcji włączyły się inne nadmorskie wczasowiska, które u siebie urządzają eliminacje do mistrzostw. Jest zabawa, atrakcja dla gości, okazja do promocji.

Do gry dołączył także Gdańsk. Tu od zawsze były warsztaty i sklepy z jantarową biżuterią. A 20 lat temu zaczęto organizować międzynarodowe targi Amberif. W 1990 r. zatrudnienie w firmach bursztynniczych regionu gdańskiego szacowano na 680 osób, dziesięć lat później na ponad 9 tys. W Rosji trwały prace nad rekonstrukcją zaginionej Bursztynowej Komnaty. W Gdańsku prałat Henryk Jankowski mobilizował różne siły (włącznie z Leszkiem Millerem) do budowy gigantycznego ołtarza z jantaru. W tym klimacie władze miasta wpadły na pomysł, by zrobić z Gdańska światową stolicę bursztynu.

Powołano Światową Radę Bursztynu. Jej zjazdom towarzyszą seminaria naukowe. W 2006 r. w zabytkowym kompleksie Katowni i Wieży Więziennej w Gdańsku otwarto Muzeum Bursztynu. Z okien rozciąga się piękny widok na Główne Miasto. Muzeum szybko stało się jedną z atrakcji (rocznie 80–90 tys. zwiedzających). W magistracie stworzono stanowisko pełnomocnika prezydenta do spraw bursztynu, pojawiły się ambasadorki bursztynu (obecnie Kayah). I dużo innych pomysłów: lekcje o bursztynie, forum miast szlaku bursztynowego, międzynarodowe warsztaty bursztynnicze. Na warsztaty zapraszane są osoby, które uczą w zagranicznych szkołach złotniczych. Pojawił się Trend Book – studenci sztuk pięknych dostają informacje o aktualnych nurtach stylistycznych, wzorniczych. I mają zgodnie z nimi projektować swoje prace. Miasto przekazuje im materiał i umożliwia dostęp do warsztatów. Pod okiem rzemieślników uczą się podstaw obróbki. A rzemieślnicy zyskują świeże spojrzenie.

 

Artyści mają pomysły. Podczas ostatnich targów Amberif główną nagrodę ufundowaną przez prezydenta Gdańska międzynarodowe jury przyznało... bursztynowemu tamponowi. „Praca sugestywna i odważna – dowcipna, niewygodna, poważna, potencjalnie kontrowersyjna. Prowokuje do dyskusji o naszej postawie wobec miesiączkowania” – czytamy w uzasadnieniu.

Bursztyn magiczny

Bałtyckie złoto stało się natchnieniem dla projektantów gdańskiego stadionu na Euro 2012 (nadali mu kształt oszlifowanego bursztynu), ale i twórców piramidy finansowej Amber Gold. Ewa Rachoń czuje się poniekąd okradziona przez oszustów, bo pracuje na dobrą markę bursztynu. Jest dyrektorką odbywających się w Gdańsku targów Amberif.

W pierwszych targach, 20 lat temu, uczestniczyło 49 wystawców, w tegorocznych – 454 z kilkunastu krajów. I 6 tys. kupców z ponad 50 krajów. W końcu bursztyn dostrzegło Ministerstwo Gospodarki. Przemysł jubilersko-bursztynniczy trafił do piętnastki wybrańców, z których rozwojem resort wiąże nadzieje. Od 2012 r. poprzez konsorcjum Bursztyn Skarb Polski branża dostaje pieniądze na promocję swoich wyrobów w świecie, na udział w najważniejszych zagranicznych targach jubilerskich.

Najwięcej firm bursztynniczych jest na Pomorzu (600–700, pracuje w nich 6–7 tys. osób). Choć są też w Warszawie, w Krakowie. Niewiele z nich zatrudnia więcej niż 10–15 osób. Największa S&A Bursztynowa Biżuteria z Gdyni ma ok. 200 pracowników, własne studio projektowe i 96 punktów sprzedaży w Chinach. Bo Chińczycy oszaleli na punkcie bursztynu. Podobnie jak Arabowie i Japończycy zaliczają go do minerałów magicznych. – Tam każdy, kto się wzbogaci, chce mieć coś z bursztynu, a najlepiej dużą bryłę – opowiada Robert Pytlos, pełnomocnik prezydenta Gdańska do spraw bursztynu. Ceny jantaru od lat idą w górę, ale w tym roku oszalały. W grudniu 2013 r. kosztował 3,5 tys. zł za kilogram, w marcu 2014 r. osiągnął cenę 6 tys. zł. Głównie za sprawą Chin. Początkowo chińskie szaleństwo cieszyło. Teraz trochę niepokoi. Bo Amerykanie i klienci z Europy pytają: dlaczego tak drogo? Bursztynnicy, by uzasadnić wysoką cenę, coraz częściej łączą jantar ze złotem, diamencikami, kolorowymi kamieniami.

Gdańsk został stolicą bursztynu, ale jego królestwo to głównie obwód kaliningradzki. Tam znajduje się 90 proc. światowych zasobów. Jeszcze do niedawna niskie ceny bursztynu nie zachęcały do legalnego i masowego wydobycia w kraju. A bursztyn ze wschodu był tani nie tylko dlatego, że tam zalega płycej. Często pochodził z nielegalnego urobku.

Bursztyn strategiczny

Latem 2013 r. zmieniło się kierownictwo Kaliningradzkiego Kombinatu Bursztynowego, a także jego właściciel (dawniej ministerstwo finansów, teraz państwowa korporacja Rostiechnołogia). „Niewątpliwie kierunek dla całej branży bursztynowej wyznaczył prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. W swoim poleceniu położył on akcent na rozwój narodowego przetwórstwa bursztynu, wprowadzenie odpowiedzialności za nielegalne wydobycie (...) i szereg innych środków, które dziś realizujemy” – tak Michaił Zacepin, nowy dyrektor kombinatu, objaśniał dokonujące się zmiany gazecie „Bałtijskij Status”.

W październiku 2013 r. Rosjanie wstrzymali eksport. I ogłosili nową strategię dla bursztynnictwa w obwodzie kaliningradzkim. Opracowała ją speckomisja kierowana przez wicepremiera Szuwałowa i gubernatora obwodu Nikołaja Cukanowa. Bursztyn ma być teraz przerabiany na miejscu i dawać nowe miejsca pracy.

Rosjanie zapraszają biznesmenów z Polski i Litwy do otwierania na miejscu firm. Strategia zakłada kształcenie fachowców, działania promocyjno-reklamowe i wystawiennicze, Międzynarodową Wystawę Forum Bursztynowe i Targi Amber World w Kaliningradzie. Dodatkowe atrakcje to nowa siedziba dla kaliningradzkiego Muzeum Bursztynu w budynku dawnej Manufaktury Bursztynu, którą Rosjanie chcą wyremontować za 10 mln euro z budżetu federalnego. Chcą też za 12 mln euro zrekonstruować dla muzeum gabinet bursztynowy Fryderyka I. No i ogłosić międzynarodowy konkurs na Bursztynową Komnatę XXI Wieku. Widać inspirację Gdańskiem.

 

„Nie ukrywam, że czuję się urażony, kiedy słyszę, jak np. w Wielkiej Brytanii mówi się, że bursztyn został wydobyty w Polsce czy na Litwie. Oni nawet nie wiedzą, że bursztyn wydobywa się w Kaliningradzie” – mówił portalowi amber.com.pl gubernator Cukanow. Mówił też o nowych porządkach w kombinacie w Jantarnym (wydobycie ok. 300 ton rocznie, a ma być więcej), o procesie „dekryminalizacji branży bursztynniczej”. „Myślę, że nawet Polacy nie wierzyli, że uda nam się to zrobić” – konstatował.

I wciąż chyba nie do końca wierzą. Pamiętają, że kombinat nie raz już był reformowany. Na razie widzą, że miejsce lokalnych pośredników w handlu bursztynem zajęły firmy z Moskwy. Kaliningradzcy bursztynnicy skarżą się swoim mediom na głód surowca. A ponieważ rynek spontanicznie reaguje na takie sytuacje, polscy celnicy od razu zarejestrowali na granicy bursztynowe ożywienie. Najczęściej znajdują jantar w zbiornikach na paliwo i w butlach gazowych. Skonfiskowany towar świetnie się sprzedaje, lecz są to ilości znikome z perspektywy potrzeb branży.

Bursztyn lubartowski

Gdańsk na razie trzyma fason. Nie dostrzega w kaliningradzkich porządkach wielkiego zagrożenia. – Mamy technologie, doświadczenie, innowacyjność. Zawsze będziemy ten jeden krok do przodu – podkreśla Robert Pytlos. Ewa Rachoń, dyrektorka Amberifu, nowe podejście Rosjan rozumie – każdy kraj, który myśli o przyszłości i większych zyskach, będzie dążył do sprzedaży gotowych wyrobów. Widzi też, jak głód surowca wpływa na wzornictwo u nas. – Robi się biżuterię z bardzo drobnych kawałków, na które kiedyś nikt nie zwracał uwagi – opowiada.

W nadmorskich laskach znów uaktywnili się dzicy poszukiwacze z pompami do wypłukiwania. Znów różne służby spotykają się na naradach, jak z nimi walczyć. A bursztynnicy z nadzieją patrzą na Ukrainę: że tam się jakoś sprawy ułożą i bursztyn dojedzie właśnie stamtąd. Rośnie też zainteresowanie legalnym wydobyciem w Polsce.

W rejonie Gdańska prawa do poszukiwań ma 30 firm. Jedna z nich, Baltex Minerały, kontrolowana przez znanego pomorskiego producenta wędlin, uzyskała niedawno koncesję na wydobycie. Obejmuje 44 ha terenu, który przylega do portu gdańskiego. To złoże, szacowane na 17 ton bursztynu, głodu nie zaspokoi. Na północy koło Władysławowa są jeszcze złoża chłapowskie, słabo rozpoznane, szacowane wstępnie na 650 tys. ton. Po dokładniejszym rozpoznaniu te szacunki mogą się skurczyć do 100 tys. ton. Ale to i tak ogromne bogactwo. Tyle że ponad 100 m pod ziemią, co oznacza wysokie koszty wydobycia, i na obszarach cennych przyrodniczo oraz turystycznie. To pieśń przyszłości.

Co innego złoża w województwie lubelskim. Północna lubelszczyzna ma kryć ok. 256 tys. ton bursztynu na głębokości od 2 do 45 m. Znów są to wstępne szacunki. Pełniej udokumentowane jest złoże Górka Lubartowska, oceniane na ponad tysiąc ton. I tam zapanowała bursztynowa gorączka. „W Lubelskiem pod ziemią leży dobrze ponad 10 miliardów złotych” – ekscytują się gazety. Płyną opowieści, że bursztyn podczas poszukiwań gazu łupkowego zatkał (nie wiadomo jakim cudem) instalację do szczelinowania. Pojawiły się nadzieje na nowe miejsca pracy.

Beata Górka, rzeczniczka prasowa marszałka województwa lubelskiego, studzi emocje – do wydobycia jeszcze daleko. Na razie dwie firmy (z Jasła i spod Gdańska) złożyły do Urzędu Marszałkowskiego propozycję dzierżawy samorządowych gruntów. Chcą prowadzić poszukiwania. Decyzje jeszcze nie zapadły. Wbrew doniesieniom mediów żadna firma nie wystąpiła o koncesję wydobywczą.

Michał Kowalski, pomorski geolog wojewódzki, uważa, że w Lubelskiem wydobycie bursztynu byłoby opłacalne, gdyby znaleźli się poważni inwestorzy. Pojawiają się plany powołania spółki publiczno-prywatnej, która zapewni kontrolę nad wykorzystaniem surowca. – Lepiej, żeby te złoża leżały nietknięte, niż miałyby dostarczać bursztyn do fabryk w Chinach – mówi Rachoń. Czy ktoś w końcu podejmie ryzyko? Branża przekonuje, że bursztyn to jedyne polskie złoto. Można powiedzieć Amber Gold, gdyby oszuści nie popsuli takiej pięknej nazwy.

Polityka 28.2014 (2966) z dnia 08.07.2014; Rynek; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Amber jak gold"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Marian Turski: Auschwitz nie spadło z nieba

Nie bądźcie obojętni – apelował Marian Turski. Były więzień Auschwitz, nasz redakcyjny kolega, wziął udział w uroczystościach z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau.

Marian Turski
27.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną