Program pomocy dla Grecji przedłużony o cztery miesiące

Polecony z Aten
Ktokolwiek pisał grecki list z listą reform, zasługuje na literacką nagrodę. Z wypełnieniem zobowiązań będzie już dużo trudniej.
John D. Carnessiotis/Flickr CC by 2.0

Z jednodniowym opóźnieniem Grecy przesłali reszcie strefy euro swoje propozycje zmian, oszczędności i korekt cięć. Nagle okazało się, że mający nóż na gardle nowy rząd dysponuje ukrytymi dotąd talentami dyplomatycznymi. 

Zamiast gróźb, skarg i szantażu grecki list, napisany w bardzo grzecznym tonie, pełen jest solennych obietnic. Nic dziwnego, że w Brukseli zrobił duże wrażenie. Na tyle duże, że ministrowie finansów strefy euro szybko dali zielone światło do dalszych prac. Program pomocy dla Grecji zostanie przedłużony o cztery miesiące.

Rynki finansowe mogą zatem się na chwilę uspokoić, bo Grecja nie zbankrutuje z końcem lutego i na razie nie wyjdzie ze strefy euro. Kłopot w tym, że te wszystkie piękne greckie obietnice nie są zbyt oryginalne, bo powtarza się je kolejny raz. Z tą różnicą, że tym razem podpisał się pod nimi rząd wybrany po to, żeby prowadzić zupełnie inną politykę od poprzedników. 

Jednak premier Cipras szybko zrozumiał, że agresywną retorykę musi zostawić na użytek wewnętrzny, by nie tracić zwolenników. Na zewnątrz zaś, czyli w Europie, dużo więcej osiągnie się grzecznym zachowaniem niż wymachiwaniem szabelką.

Grecja zatem, zamiast iść na wojnę, próbuje teraz odwrotnej strategii. Obiecuje tak naprawdę strefie euro wszystko, co tylko mogą sobie wymarzyć wierzyciele – lepsze ściąganie podatków, ukrócenie korupcji, reformę i odchudzenie służby cywilnej, a przede wszystkim honorowanie wszystkich istniejących umów. W liście jest nawet mowa o walce z przemytem paliw i papierosów. W zamian Grecja prosi tylko o trochę pieniędzy na pomoc dla najsłabszych i najuboższych, ale tych środków ma być na tyle mało, że nie spowodują nowej dziury budżetowej.

Oczywiście trudno uwierzyć, że premier Cipras nagle tak radykalnie zmienił poglądy. Raczej przestraszył się skutków bankructwa i chce przeczekać burzę. Gdy tylko poczuje się pewniej, na pewno znowu zacznie żądać umorzenia części długu i pomstować na międzynarodowe instytucje, zwane do niedawna „troiką”, a teraz „partnerami”.

Natomiast reszta strefy euro powinna cieszyć się chwilą spokoju, bo nie potrwa ona długa. Mimo gigantycznych cięć grecka gospodarka wcale nie stała się wiele wydajniejsza. Dziura w greckiej kasie jest szacowana na kolejne 30-40 miliardów euro, a dług pewnie niedługo dobije do 200 proc. PKB. Cztery miesiące miną szybko, a po nich Grecja nadal nie będzie w stanie sama się finansować.

Dyskusja o tym, czy dalej ratować ten kraj, czy wypchnąć go ze strefy euro, niechybnie wróci. Do tego czasu wszyscy zapomną o dzisiejszym pięknym liście, który wtedy będzie miał już tylko wartość jako specyficzny gatunek literatury pięknej.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną