Parlament Europejski kończy z erą roamingu. To ogromny sukces

Roaming w cieniu neutralności
Za dwa lata dzwonienie z komórki, podczas pobytu w innym kraju unijnym, ma kosztować tyle samo co w ojczyźnie. Szkoda tylko, że te korzystne dla klientów zmiany zostały przyćmione przez kontrowersje wokół internetu wielu prędkości.
.
European Parliament/Flickr CC by 2.0

.

Okazuje się, że nawet roaming może być sprawą polityczną. Wrodzy Unii posłowie do Parlamentu Europejskiego z Wielkiej Brytanii chcieli zablokować obniżkę opłat, strasząc podwyżkami cen dla wszystkich klientów. Zwolennicy wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii boją się bowiem, że argument taniego telefonowania za granicą będzie używany w kampanii przed przyszłorocznym referendum europejskim na Wyspach jako dowód na korzyści z integracji.

Jednak ostatecznie udało się pokonać kolejną przeszkodę na drodze do naprawdę wspólnego rynku telekomunikacyjnego. W 2017 r. operatorzy nie będą już mogli żądać za minutę rozmowy w unijnym roamingu więcej niż za połączenia krajowe. Do tego zniknie wreszcie płacenie za samo odbieranie telefonu, które przez lata było prawdziwą zmorą podróżujących i zniechęcało wiele osób do używania komórki na urlopie.

Czy zatem takie zmiany oznaczają, że będzie można podpisać umowę z dowolnym europejskim telekomem, jeśli jego stawki okażą się korzystniejsze od tych proponowanych przez nasze koncerny? Niestety, niekoniecznie.

Wciąż bowiem pozostanie furtka – telekomy będą mogły wprowadzać limity dzwonienia i esemesowania w roamingu. Ich wysokość ustalić ma Komisja Europejska. W praktyce zatem nie da się kupić karty SIM w jednym kraju unijnym, a potem korzystać z niej bez żadnych ograniczeń w innym, nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów. Przynajmniej na razie, bo Bruksela obiecuje, że przepisy o limitach mają być przejściowe.

Niestety, roamingowe zmiany znalazły się w pakiecie z innymi, dużo bardziej kontrowersyjnymi, bo dotyczącymi tzw. neutralności sieci. Pod tym pojęciem kryje się obowiązek zapewnienia wszystkim serwisom internetowym równego dostępu do przepustowości sieci. Chodzi o to, żeby dostawcy internetu nie mogli uprzywilejować jednych stron kosztem innych.

Tymczasem wiele dużych firm marzy o zapewnieniu sobie priorytetu na łączach i są za to gotowe sporo zapłacić. Tym bardziej, że chociaż przepustowość sieci rośnie, przybywa też wyjątkowo zachłannych na gigabajty serwisów, chociażby streamingu filmów i seriali.

Parlament Europejski dziś niby zgodził się na neutralność sieci w Unii, ale przewidział pewne, dość kontrowersyjne wyjątki. Debata na ten temat przyćmiła ogromny sukces, jakim jest niewątpliwie zamknięcie ery roamingu – sprzecznej z ideą wspólnego rynku i przez lata wykorzystywanej przez telekomy jako możliwość łatwego zarobku.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną