Rynek

Komisja Europejska: Apple ma zwrócić Irlandii 13 mld euro niezapłaconych podatków

Michaela Rehle/Reuters / Forum
Po trzech latach śledztwa Komisja Europejska uznała, że koncern Apple musi zapłacić 13 mld zaległych podatków, bo układ zawarty z Irlandią był nielegalny.  

W ramach porozumienia zawartego z irlandzkim rządem Apple płacił zaledwie ok. 1 proc. podatku, przy obowiązującej regularnie stawce 12,5 proc. Europejscy śledczy wyliczyli, że w 2014 r. amerykańska firma zapłaciła zaledwie 0,005 proc. podatku od dochodów osiągniętych w Unii Europejskiej.

Oczywiście, koncern będzie się odwoływał, podobnie odgraża się rząd Irlandii. Kraj ten jest „lotniskowcem” dla amerykańskich firm high-tech. Stamtąd mogą one podbijać unijny rynek, korzystając z licznych przywilejów, jakimi obdarza ich miejscowy fisku.

Miarka jednak się przebrała, unikanie podatków przez najbogatsze firmy świata podoba się coraz mniej w krajach Unii Europejskiej. Bo trudno wytłumaczyć podatkową pobłażliwość wobec firm, które jak Apple uprawiają „cash hoarding”. Na początku tego roku firma z Krzemowej Doliny dysponowała rezerwą gotówki w kwocie, bagatela, 216 mld dolarów. Nawet więc jeśli będzie musiała zapłacić unijny „domiar”, nie zbiednieje.

Dlaczego jednak firmy unikają, przepraszam, optymalizują płacenie podatków, skoro i tak nie wiedzą, co robić z nadmiarem gotówki? Gotówkę gromadzą, bo w przypadku udanych przedsięwzięć, jak Apple, strumień przychodów jest większy niż możliwości rozsądnych inwestycji. Rozsądnych, czyli zapewniających odpowiedni zwrot. Jak wykazuje wielu ekonomistów, z Robertem Gordonem na czele, innowacyjna machina kapitalizmu zatkała się. Na widoku nie ma innowacji przełomowych, które stwarzałyby szansę otwarcia nowych rynków, jak przed stu laty samochód.

Z drugiej jednak strony Apple i podobne firmy to przedsiębiorstwa kapitalistyczne, więc w swoim DNA mają wpisaną maksymalną efektywność finansową. Jeśli mogą nie zapłacić, nie płacą. I trudno mieć pretensje do ich zarządów, jeśli wcześniej nie sprawdzi się, kto na niepłacenie pozwolił.

To pytanie zaś prowadzi do władzy publicznej, która w wielu krajach uznała, że podstawą konkurencyjności ich krajów jest stworzenie jak najlepszych warunków dla biznesu i napływu kapitału.

Skala procederu wyszła na jaw w 2014 r. podczas tzw. przecieku luksemburskiego, kiedy to dziennikarskie śledztwo Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych ujawniło, że rząd Luksemburga na masową skalę „kupował” łaskawość korporacji, oferując im przywileje podatkowe w zamian za ulokowanie siedziby w tym kraju. Smaczku sprawie dodał fakt, że zamieszany w nią był Jean-Claude Juncker, właśnie mianowany na szefa Komisji Europejskiej.

Dodatkowe smaczki przyszły później, gdy okazało się, że prominentni członkowie ustępującej Komisji znaleźli świetne posady w amerykańskich korporacjach. I tak szef Komisji Manuel Barroso pracuje teraz dla banku Goldman Sachs, a Neelie Kroes dla Ubera. Oczywiście, nic z tego nie musi wynikać, na pewno jednak te smaczki pozostawiają olbrzymi niesmak.

Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie Apple, przyjęta z aplauzem przez ekonomicznego noblistę Josepha Stiglitza, jest dobrym sygnałem. Przypomina, że państwo to nie akwizytor, tylko jego zadaniem jest świadczenie usług publicznych. A do tego potrzebne są pieniądze, których źródłem są podatki.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną