Rynek

Nie z nią te numery

Margrethe Vestager: Nieustępliwa komisarz walczy z korporacjami

W zaledwie dwa lata Margrethe Vestager otworzyła w Brukseli wiele frontów w wojnie z wielkimi koncernami. W zaledwie dwa lata Margrethe Vestager otworzyła w Brukseli wiele frontów w wojnie z wielkimi koncernami. Francois Lenoir/Reuters / Forum
Margrethe Vestager stała się postrachem wielkich koncernów. Od Apple żąda miliardów euro zaległych podatków, a od Google ustępstw wobec konkurentów.
Od czasu objęcia władzy przez PiS pani komisarz uchodzi za przeciwnika polskiego rządu.Francois Lenoir/Reuters/Forum Od czasu objęcia władzy przez PiS pani komisarz uchodzi za przeciwnika polskiego rządu.

Artykuł w wersji audio

Dwa lata temu, obejmując w Brukseli stanowisko komisarza do spraw konkurencji, Vestager zastrzegała, że nikt u niej nie może liczyć na taryfę ulgową. Kto śledził duńską politykę, ten wiedział, że mówi serio. Jej determinacja robiła wrażenie już w czasie kariery politycznej w Danii. Zainspirowała nawet telewizyjnych scenarzystów. Gdy w Danii była wicepremierem i ministrem gospodarki, przez kilka miesięcy uważnie obserwowała ją aktorka, która stworzyła potem świetną kreację w znanym na całym świecie duńskim serialu „Borgen” („Rząd”).

Polityka była obecna w życiu 48-letniej Margrethe Vestager praktycznie od zawsze. Wychowywała się w rodzinie teologów, w domu otwartym na rozmowy i dyskusję. To pewnie stamtąd wyniosła przekonanie, że każdy musi być równy wobec prawa. Od młodości należała do niewielkiej, ale ważnej w Danii socjalno-liberalnej partii Radikale Venstre. Temu ugrupowaniu, wbrew nazwie, daleko do jakichkolwiek skrajności. Lokuje się w okolicach centrum.

Zapracowana pani komisarz

Mając zaledwie 30 lat, po raz pierwszy weszła do duńskiego rządu. Została wtedy ministrem edukacji i spraw wyznaniowych. W 2007 r. przejęła stery w Radikale Venstre, a cztery lata później doprowadziła swoje ugrupowanie do najlepszego wyniku od ponad 30 lat. Dzięki prawie 10 proc. głosów partia Vestager stała się podporą mniejszościowego rządu socjalistycznej premier Helle Thorning-Schmidt. Obie stworzyły tandem, który rządził Danią przez trzy lata. Dania musiała oszczędzać i to Vestager wzięła na siebie najbardziej niewdzięczne zadania. Przeprowadziła socjalne cięcia, które dotknęły przede wszystkim osoby od dłuższego czasu bezrobotne. Popularności jej to nie przysporzyło, ale udowodniło polityczną skuteczność.

Gdy w 2014 r. powstawała nowa Komisja Europejska, premier Thorning-Schmidt do Brukseli zdecydowała się wysłać swoją koleżankę. Rok później lewicowa koalicja przegrała w Danii wybory, a Radikale Venstre straciła połowę głosów i znalazła się w opozycji. Ale pani komisarz raczej nie ma czasu zamartwiać się losem swojego ugrupowania, bo dziś jest chyba w Brukseli jednym z najbardziej zapracowanych wysokich urzędników Unii.

To właśnie ona kazała amerykańskiemu koncernowi Apple zapłacić w Irlandii 13 mld euro zaległych podatków plus odsetki. Uznała, że Apple korzystało z niedozwolonej pomocy publicznej. Przez lata koncern podpisywał w Dublinie z tamtejszym rządem korzystne dla siebie porozumienia i tą drogą omijał irlandzkie przepisy podatkowe. Irlandzcy politycy wychodzili widać z założenia, że bardziej im się opłaca zrezygnować z podatków, niż doświadczyć wyprowadzki europejskiej centrali Apple z Dublina, połączonej z utratą tysięcy miejsc pracy.

Tymczasem eksperci komisarz Vestager wyliczyli, że Apple, zamiast płacić irlandzką stawkę podatku od firm, wynoszącą i tak tylko 12,5 proc., oddawało lokalnemu fiskusowi zaledwie 0,005 proc. swoich zysków! Teraz pani komisarz ma jednak przeciwko sobie nie tylko Apple, lecz także… irlandzki rząd, który wcale nie chce tych 13 mld euro. Boi się, że Apple i inne amerykańskie koncerny nie będą już tak chętnie inwestować na wyspie, jeśli zostaną zmuszone do uczciwego płacenia podatków.

Ale nie tylko z Apple zadarła Vestager. Innym wielkim przeciwnikiem pani komisarz jest koncern Google, który Dunka oskarża z kolei o nadużywanie dominującej pozycji na europejskim rynku. W zeszłym roku zarzuciła Amerykanom, że w wynikach wyszukiwania promują własny sklep internetowy kosztem konkurentów. W obecnym poszło o system operacyjny Android, który zdominował rynek tabletów i smartfonów. Zdaniem Margrethe Vestager Google zmusza producentów sprzętu, żeby razem z systemem Android instalowali zestaw aż 11 aplikacji powiązanych z Google, a do tego tak ustawiali opcje, żeby użytkownik automatycznie używał wyszukiwarki Google.

Margrethe Vestager do listy grzechów amerykańskiego koncernu dołączyła jeszcze kilka innych punktów. Oskarżyła Google m.in. o to, że producentom smartfonów firma płaci, aby z kolei nie instalowali konkurencyjnego oprogramowania. W sumie kary dla Google mogą wynieść ponad 7 mld dol., czyli 10 proc. rocznych obrotów koncernu. Oczywiście Amerykanie odrzucają oskarżenia i tłumaczą, że wszystko, co robią, jest zgodne z prawem.

Wojny na wielu frontach

W zaledwie dwa lata Margrethe Vestager otworzyła w Brukseli też wiele innych frontów. Toczy wojny z takimi koncernami jak MasterCard, który jej zdaniem zawyżał opłaty kartowe pobierane od sprzedawców, czy Starbucks, który jak Apple korzystał z podejrzanie korzystnych ulg podatkowych, tyle że w Holandii. O podobne grzechy w Luksemburgu Vestager oskarża kolejnych światowych gigantów – Amazona i McDonald’s. Na razie żadnych kar jeszcze nie nałożyła, ale to raczej tylko kwestia czasu.

Czy w swej krucjacie prowadzonej w imię wolnej konkurencji duńska komisarz nie próbuje przy okazji zaszkodzić koncernom z USA i pośrednio wesprzeć europejskie firmy? O ile amerykańska prasa raczej nie ma w tej sprawie wątpliwości, to politycy w Waszyngtonie długo oficjalnie wstrzymywali się z ocenami. Dopiero przy okazji konfliktu z Apple miarka się przebrała. Komisję, czyli tak naprawdę panią komisarz, skrytykował sam Jack Lew, amerykański minister finansów. Vestager łatkę antyamerykanizmu odrzuca. Jako pośredni dowód swojej bezstronności przytacza barwne opisy walki KE z innym monopolistą, rosyjskim Gazpromem, za której wynik i Polacy powinni trzymać kciuki. Jej zdaniem Gazprom zawyża ceny gazu dla kilku krajów członkowskich Unii, w tym dla Polski. I musi zostać za to ukarany.

Polskie firmy też jednak nie zawsze są Dunką zachwycone. Na przykład producent okien dachowych Fakro od lat prowadzi otwartą walkę z duńskim rywalem. Oskarża spółkę Velux, lidera tego rynku w Europie, o nieuczciwą konkurencję – zaniżanie cen swoich okien w Europie Wschodniej, a nawet namawianie handlowców, żeby nie sprzedawali produktów Fakro. Velux oczywiście zaprzecza. Kilka lat temu Fakro poszło ze skargą na swojego rywala do Komisji Europejskiej, jednak do tej pory Bruksela tą sprawą się nie zajęła. Niedawno zatem Fakro zarzuciło pani komisarz Vestager brak obiektywizmu. Zadało pytanie, czy duńska komisarz nie chroni przypadkiem duńskiej firmy i nie utrudnia zbadania zarzutów stawianych przez Polaków? Przedstawiciele Fakro wykorzystali nawet starą wypowiedź Margrethe Vestager, która kilka lat temu stwierdziła, że nie da się forsować duńskich interesów, będąc daleko od rdzenia Europy. Dziś Vestager jest przecież w samym jej sercu. I nieustannie komuś się naraża.

Przeciwniczka polskiego rządu

Od czasu objęcia władzy przez PiS pani komisarz uchodzi za przeciwnika polskiego rządu. Według „Rzeczpospolitej” na forum Komisji Europejskiej wypowiadała się szczególnie krytycznie na temat naruszania zasad demokracji w Polsce. Taki pryncypialny i zdeterminowany przeciwnik w Brukseli na dłuższą metę może być dla rządu groźny. Zwłaszcza że Vestager wyrasta stopniowo na gwiazdę obecnej Komisji. Staje się symbolem walki z korporacjami, które wykorzystują gotowość wielu państw do przyznawania liczącym się inwestorom szczodrych ulg podatkowych.

Inspiracją dla Vestager mogła być Viviane Reding z Luksemburga, która jako komisarz w poprzedniej dekadzie rozpoczęła walkę o tani roaming, rzuciła wyzwanie koncernom telekomunikacyjnym. Gdyby nie ona, pewnie dalej płacilibyśmy gigantyczne rachunki za używanie komórek za granicą. Reding jednak nie ustąpiła i dzięki temu od połowy przyszłego roku opłaty roamingowe przy wyjazdach turystycznych prawdopodobnie znikną. Walka Vestager też nie przyniesie szybko rezultatów, ale może sprawi, że kiedyś każda, nawet największa firma zacznie regularnie płacić podatki wszędzie tam, gdzie zarabia pieniądze. Wiele będzie zależeć od następców walecznej Dunki, jej kadencja kończy się za niecałe trzy lata.

Walcząca z korporacjami Dunka może się wydawać technokratką, ale ma też cieplejsze oblicze. Jest bardzo aktywna na Twitterze, gdzie często dzieli się swoimi emocjami. Wyjeżdżając z mężem i trójką dzieci do nowej pracy w Brukseli, swojemu następcy zostawiła niecodzienny prezent. Vestager uwielbia szydełkować, zwłaszcza podczas długich, a czasem nudnych, politycznych spotkań. Dla następnego ministra wydziergała więc pięknego słonia. Dołączyła do niego kartkę z wyjaśnieniem, że ten słoń to przyjaciel, zwierzę mądre, nieżywiące urazy, ale mające bardzo dobrą pamięć. Ciekawe, czy i dla Apple pani komisarz czegoś nie szydełkuje?

Polityka 38.2016 (3077) z dnia 13.09.2016; Rynek; s. 42
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie z nią te numery"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną