Co się teraz produkuje w polskich stoczniach

Doki w obłokach
W stoczniach już od dawna buduje się nie tylko statki. Bo na nich coraz mniej się zarabia. Trwa morski wyścig na coraz bardziej pomysłowe konstrukcje.
„Harmony of the Seas”, jeden z wycieczkowych rekordzistów, zabiera 6300 pasażerów.
Yasin Yagci/Anadolu Agency/Getty Images

„Harmony of the Seas”, jeden z wycieczkowych rekordzistów, zabiera 6300 pasażerów.

Na stoczniowej top liście ciągle wysoko są wycieczkowce. Pływają niemal po całym świecie, głównie w najcieplejsze rejony, a same statki dawno pozamieniano w superluksusowe hotele, czasem nawet w małe miasta. Turystyczne kolosy wyposaża się teraz w sale teatralne, kinowe, baseny, boiska, lodowiska, ściany wspinaczkowe, restauracje, bary, kasyna, sklepy, galerie i muzea.

Trwa wyścig, która kompania wymyśli coś, czego jeszcze nie ma konkurencja. Na przykład Grupa Costa wpadła niedawno na pomysł, by wprowadzić na swoje wycieczkowce Peppera – pierwszego na świecie humanoidalnego robota, zdolnego do rozpoznawania ludzkich emocji i odpowiedniego reagowania.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj