Jak uzdrowić polski system emerytalny

Po balu będzie ból
330 tys. osób odlicza dni do 1 października, kiedy wreszcie będą mogły udać się na emeryturę. Znienawidzona „reforma 67” została unieważniona. Ale na jak długo? Do zmiany rządu? Na pokolenia? Do katastrofy?
Na godną starość z ZUS nie ma co liczyć, ale uciec od niego się nie da.
piotr290/PantherMedia

Na godną starość z ZUS nie ma co liczyć, ale uciec od niego się nie da.

Politycy PiS mówią, że ZUS nie może upaść, że państwo coraz większymi dotacjami będzie go ratować. Kłamią.
Mirosław Gryń/Polityka

Politycy PiS mówią, że ZUS nie może upaść, że państwo coraz większymi dotacjami będzie go ratować. Kłamią.

Demograficzna bomba tyka i wkrótce może rozsadzić finanse państwa.
Mirosław Gryń/Polityka

Demograficzna bomba tyka i wkrótce może rozsadzić finanse państwa.

Liczba osób kończących aktywność zawodową jest z każdym rokiem wyższa od liczby młodych zaczynających pracę.
Mirosław Gryń/Polityka

Liczba osób kończących aktywność zawodową jest z każdym rokiem wyższa od liczby młodych zaczynających pracę.

audio

AudioPolityka Joanna Solska - Po balu będzie ból

Do połowy września wnioski o emeryturę złożyło w ZUS już 140 tys. osób. Jakby się bały, że przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego (60 i 65 lat) jest tylko chwilowe, więc trzeba się spieszyć. Chociaż przedstawiciele rządu zapewniają, że tylko przywrócili Polakom prawo wyboru i wręcz zachęcają, żeby pracowali dłużej, to raczej niewielu z tego prawa zamierza skorzystać. Zwłaszcza że żadnych zachęt rząd nie oferuje. Nawet tych 10 tys. zł, które za dwa lata dłuższej pracy obiecywał wicepremier Mateusz Morawiecki.

Obliczenia prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej, że z prawa zakończenia pracy od razu skorzysta 80 proc. uprawnionych, mogą się okazać niedoszacowane, ale nawet gdyby się sprawdziły, to koszt tej operacji, liczony tylko do 2021 r., wyniesie 54 mld zł. Składki wpłacane przez obecnie pracujących wystarczają jeszcze na wypłatę 75 proc. świadczeń emerytalnych, pozostałe 25 proc. dopłaca budżet. Szybko jednak zbliżamy się do momentu, gdy państwo będzie musiało dotować Fundusz Ubezpieczeń Społecznych więcej niż w połowie.

Narodu te miliardy niewiele obchodzą. Nie poruszają nawet szacunki dotyczące własnych świadczeń. Magdalena Malec z SGH twierdzi, że kobiety, kończąc teraz pracę w wieku 60 lat, dostaną emerytury aż o 40 proc. niższe, niż gdyby pracowały pięć lat dłużej. Już teraz duża część kobiet ledwie zbiera na świadczenie minimalne. Aż 95 proc. osób pobierających najniższą emeryturę to kobiety. Nawet te, które zarabiały dobrze, mają świadczenia aż o 45 proc. niższe od mężczyzn! Krócej pracują, mniej odkładają, dłużej żyją. Po październiku będzie jeszcze gorzej.

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, ale także członek rady nadzorczej ZUS, ostrzega, że już za kilkanaście lat połowa Polek nie zdoła uzbierać ze składek tyle, by starczyło nawet na świadczenie minimalne. Pięć lat stażu to niby niewiele, ale w wymiarze emerytur robi ogromną różnicę. Trudno uwierzyć, że osoby, które obecnie dostaną emeryturę równą połowie średniej pensji, za kilkanaście lat zobaczą, że stopniała do jednej czwartej tej średniej. Dlaczego?

– Dopóki nasze pieniądze leżą na indywidualnym koncie w ZUS, są świetnie waloryzowane – tłumaczy Jeremi Mordasewicz. W tym roku nasz kapitał zwiększy się o 8 proc., w 2016 r. waloryzacja wyniosła 6 proc. Kiedy jednak zaczynamy pobierać emeryturę, to waloryzacja świadczeń jest już dużo niższa, to zaledwie 20 proc. wzrostu wynagrodzeń plus inflacja. Emerytury relatywnie topnieją, ponieważ zarobki osób pracujących rosną o wiele szybciej. Reforma z 1999 r. zlikwidowała tzw. stary portfel, skrócenie okresu pracy znów go odtwarza.

Mało kto jednak tych przestróg słucha, jeszcze mniej się nimi przejmuje. Ludzie wiedzą swoje. Dominuje brak zaufania do państwa: przecież wiadomo, że w ZUS żadnych pieniędzy nie ma, nasze konta to tylko wirtualne zapisy, za kilka lat ZUS może nawet zbankrutować, więc trzeba brać, póki dają. Im szybciej, tym lepiej. Więc nawet kobiety skłonne są wierzyć, że powrót do krótszego od mężczyzn o pięć lat wieku emerytalnego to dla nich przywilej, a nie dyskryminacja. Nawet kosztem niższego świadczenia, do którego przecież będą mogły dorobić. Dorabianie to jednak jest pomysł nie dla wszystkich (trzeba mieć pracę) i tylko na pewien czas (trzeba mieć zdrowie).

Hałaśliwy protest związkowców z Solidarności pod warszawskim przedstawicielstwem Komisji Europejskiej, która jest przeciwna różnicowaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, powinien mieć hasło: Domagamy się niższych emerytur! Tymczasem nieśli sztandar informujący eurokratów, że „Polska szanuje kobiety”.

Biznes z narodem

Z możliwości wcześniejszego zakończenia pracy masowo mają zamiar skorzystać pielęgniarki. W godzinie „0” odejdzie od łóżek pacjentów 11,5 tys. pracownic. Nie ma kto ich zastąpić, ponieważ młodzi się do zawodu nie garną. Spośród absolwentów szkół pielęgniarskich tylko połowa zostaje w zawodzie i w kraju. Reszta coraz częściej wybiera emigrację, w Niemczech czy Norwegii proponuje im się nie tylko lepsze warunki pracy, ale też kilkakrotnie wyższe zarobki. Agencje poszukujące w naszym kraju pielęgniarek do pracy za granicą oferują im nawet pracę dla mężów. Rozważa się więc możliwość zatrudnienia w roli pielęgniarek ratowników medycznych.

Publiczna służba zdrowia funkcjonuje dzięki coraz starszym lekarzom. Gdyby ci, którzy zyskali uprawnienia do emerytury, rzeczywiście udali się na zasłużony odpoczynek, nie miałby nas kto leczyć. Lekarze nie kwapią się, na szczęście, do wcześniejszego zakończenia pracy. Skrócenie wieku emerytalnego może jednak zachęcić wielu z nich, zwłaszcza kobiety, żeby szybko przejść na emeryturę i ostatnie lata zawodowej sprawności wykorzystać do popracowania za granicą albo prywatnie. Zapewniając sobie swoisty trzeci filar do coraz chudszej emerytury.

Branża transportowa z kolei alarmuje, że już teraz brakuje 100 tys. kierowców. Prawdę mówiąc, ludzi brakuje w każdym zawodzie. Już nie tylko informatyków i inżynierów, ale także niewykwalifikowanych, byle chętnych do pracy. Z badań firmy doradczej Grant Thornton wynika, że aż 70 proc. przedsiębiorstw bezskutecznie usiłuje zatrudnić nowych pracowników. Po raz pierwszy od lat biznes uważa, że największym hamulcem rozwoju gospodarki nie jest już nadmierna biurokracja, ale trudności ze znalezieniem pracowników.

Kiedy jednak Lewiatan zamówił sondaż wśród przedsiębiorców z pytaniem, czy uważają skrócenie wieku emerytalnego za słuszne, ponad połowa stanowczo odpowiedziała „tak”. – Pracodawcy nie myślą o tym, co będzie za 10 czy 20 lat, interesuje ich, jak sobie poradzą za rok – uważa Jeremi Mordasewicz. – Wiedzą, że cenni dla nich pracownicy zostaną dłużej, a skrócenie wieku daje okazję do pozbycia się tych, którzy i tak myślą tylko o emeryturze. Jeśli trzeba zwalniać, pierwsze wypycha się kobiety, nawet jeśli są lepsze od mężczyzn. No bo przecież ona już ma za co żyć, a jemu do emerytury zostało jeszcze kilka lat – naciskają pozostali.

Z przywrócenia wcześniejszego wieku emerytalnego cieszą się więc pracownicy, związkowcy i nawet pracodawcy. Nie ma partnerów do debaty o zagrożeniach dla rynku pracy, które przecież nie zniknęły, choć rząd udaje, że ich nie dostrzega. Reformę „67” unieważniono, ale powodów, dla których ją wprowadzono – nie. Świetnie zna je ZUS, który od lat analizuje bardzo niekorzystne dla Polski trendy demograficzne i na tej podstawie prognozuje, co będzie się działo na rynku pracy. Ten rynek już zaczął pustoszeć, ponieważ liczba osób kończących aktywność zawodową jest z każdym rokiem wyższa od liczby młodych zaczynających pracę. A ponieważ dzieci rodzi się mało, stajemy się społeczeństwem coraz starszym. Rosną obawy, że nasz PKB może się zacząć kurczyć. To są jednak obawy ekonomistów, którzy nie bardzo mają z kim się nimi podzielić. „Naród i rząd” uważają, że PKB nie da się włożyć do garnka.

Już teraz połowa ludności Polski ma więcej niż 39,6 lat. Za 13 lat, czyli w 2030 r., połowa będzie już mieć więcej niż 45,7 lat. W 2060 r. mediana przekroczy pięćdziesiątkę i wszyscy powyżej tej granicy będą liczyć na zbliżającą się emeryturę. Natomiast liczba osób w wieku produkcyjnym, zdolnych utrzymać rosnącą armię emerytów, skurczy się o 6,8 mln, a może nawet o 8,2 mln, czyli o ponad 30 proc.

Fundacja Kaleckiego wyciąga z tych trendów wniosek, że nasz system emerytalny załamie się w ciągu najbliższych dziewięciu lat. Malejąca liczba ludzi pracujących nie będzie w stanie dostarczyć takiej sumy składek emerytalnych ani tyle podatków, aby państwo mogło wypłacić świadczenia rosnącej armii emerytów. Do FUS (z którego wypłacane są emerytury) w ciągu nadchodzących dziewięciu lat trzeba będzie każdego roku dopłacać od 38 mld zł (w wariancie bardzo optymistycznym) do 77,4 mld zł. Co oznacza, że wydatki państwa na emerytury wzrosną nawet o 68 proc.

Zdaniem Dariusza Standerskiego i Filipa Konopczyńskiego z Fundacji Kaleckiego, autorów raportu „Jak uniknąć katastrofy. Perspektywy polskiego systemu emerytalnego”, w obecnym kształcie nie da się systemu emerytalnego sfinansować. Jako remedium proponują wprowadzenie emerytury obywatelskiej, dla każdego, niezależnie od pracy. W wysokości emerytury minimalnej.

Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS, dokonywał nawet wstępnych szacunków, ile taka emerytura obywatelska by nas kosztowała. I wyszło mu, że do tysiąca złotych dla każdego w wieku emerytalnym trzeba by corocznie dołożyć kolejne 50 mld zł, co nie wydaje się możliwe. Bez tej dopłaty obywatelskie świadczenie wyniosłoby 350 zł, także dla osób, które odłożyły w ZUS na starość o wiele więcej, co oznacza nierespektowanie praw nabytych. Wojciechowski nie wyobraża sobie, że emerytom oraz osobom zbliżającym się do tego stanu można pieniędzy, które zgromadzili na kontach w ZUS, nie wypłacić, w rażący sposób byłoby to niezgodne z konstytucją. To raczej zamyka na razie dyskusję o emeryturach obywatelskich. Zwłaszcza że to rozwiązanie zachęcałoby do niepłacenia składek, ucieczki w szarą strefę, a my powinniśmy bazę płacących powiększać. Czyli co – nie ruszamy tematu i niech bomba tyka?

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną