O co naprawdę chodzi w sporze o pracowników delegowanych

Czółnem za chlebem
Wygląda na to, że rząd będzie zmuszony ustąpić Europie w sprawie pracowników delegowanych. Jeśli znów padną słowa o francuskim nożu wbitym w serce polskiej gospodarki, to pamiętajmy: ani ten nóż taki ostry, ani to serce takie wrażliwe.
Łódź często niewygodna i dziurawa, ale przecież jakoś utrzymuje się na wodzie. Czy zmiany w delegowaniu jej nie zatopią?
Igor Morski/Polityka

Łódź często niewygodna i dziurawa, ale przecież jakoś utrzymuje się na wodzie. Czy zmiany w delegowaniu jej nie zatopią?

Za Odrę trafia mniej więcej co piąty polski pracownik korzystający ze swobody przepływu usług w ramach UE.
ruskpp/PantherMedia

Za Odrę trafia mniej więcej co piąty polski pracownik korzystający ze swobody przepływu usług w ramach UE.

W budowlance idealny układ to „dwa na dwa”. Dwa miesiące w robocie, dwa w Polsce.
Iurii/PantherMedia

W budowlance idealny układ to „dwa na dwa”. Dwa miesiące w robocie, dwa w Polsce.

audio

AudioPolityka Rafał Woś - Czółnem za chlebem

Prawica uwielbia używać formułki „Żeby było tak, jak było” do wyszydzania postulatów opozycji. Ale gdy przychodzi do sporu takiego jak ten o delegowanych, to PiS ekspresowo przeistacza się w obrońców ciepełka status quo. Przez wiele miesięcy polskie władze stoją na stanowisku, że nowe regulacje przepływu usług w ramach UE nie są dziś Europie potrzebne. A idące w tym kierunku propozycje Emmanuela Macrona oraz Komisji Europejskiej to nic innego jak chytry plan zniszczenia konkurencyjności polskich przedsiębiorców.

A że konkurencyjność ta zbyt często polega na socjalnym dumpingu i niskich płacach? Ten argument bywał w PiS grany przed wyborami 2015 r. W 2017 r. nie zostało po nim w retoryce prawicy przesadnie wiele śladów. Efekt? W sprawie delegowanych Beata Szydło stoi dokładnie tam, gdzie trzy lata temu stali Donald Tusk i Ewa Kopacz. Z tą tylko różnicą, że Platforma zdołała zbudować wówczas koalicję i zablokować pierwsze podejście Brukseli do reformy delegowania. A Szydło się to w 2017 r. (z powodu europejskiej samoizolacji Polski) prawdopodobnie nie uda.

To jednak dopiero początek zdziwień. W normalnej sytuacji można by oczekiwać, że najpotężniejszy związek zawodowy w kraju skrytykuje rząd za tak jawne stawianie interesu przedsiębiorców ponad interesem pracowników. Oficjalnie „S” zgadzała się z innymi centralami związkowymi, że Macronowska zasada „równej płacy za równą pracę” jest sensowna i potrzebna. W praktyce jednak, im w solidarnościowej hierarchii wyżej, tym więcej kluczenia i rozkładania rąk.

Teoretycznie sprawa delegowanych powinna stać się również łakomym kąskiem dla opozycji. Ale i tu pudło. Bo opozycja w sprawie delegowanych w gruncie rzeczy też stoi tam, gdzie PiS. I też uważa, że unijna walka z socjalnym dumpingiem jest sprzeczna z polską racją stanu. Najpóźniej w tym momencie wejdą do gry opinie ekspertów. Krąży ich w Polsce ostatnio sporo. Problem tylko w tym, że zazwyczaj pochodzą one z bardzo podobnego źródła, czyli z kręgów pracodawców.

Na skrzynkę

Szczególnie aktywna na tym polu jest krakowska Inicjatywa Mobilności Pracy. Organizacja założona w 2013 r. i przedstawiająca się jako „jedyny w Europie think tank zajmujący się problemem delegowania”. Jej eksperci od wielu miesięcy zalewają opinię publiczną własnymi raportami i opiniami na temat delegowania. W większości przypadków bliskimi optyce pracodawców. To eksperci Inicjatywy głoszą, że gdy zmienią się reguły delegowania, to pracę może stracić 300 tys. Polaków. Albo że wynagrodzenia polskich delegowanych wcale nie są takie złe.

Problem z IMP nie polega oczywiście na tym, co mówi. Tylko na tym, jak to robi. A konkretnie, że nie przedstawia się ona wprost jako organizacja lobbingowa. Pozuje na dostarczyciela bezstronnych analiz, na podstawie których rządzący powinni wyrobić sobie obiektywny pogląd. W praktyce trudno jednak powiedzieć, czy dr Marek Benio przekonując, że zasada tej samej płacy za tę samą pracę jest niekorzystna dla polskiej gospodarki, przemawia jeszcze jako niezależny naukowiec z Akademii Ekonomicznej w Krakowie, czy raczej już jako wiceprezes zarządu Inicjatywy Mobilności Pracy?

Jak dotąd wspomnieliśmy jedynie o aktorach ustawiających w ostatnich kilkunastu miesiącach dynamikę sporu o delegowanych. A co z samymi delegowanymi? Wiemy, że jest ich sporo. Najwięcej w całej Europie. Latem w mediach karierę robiła liczba 500 tys. osób. To trochę zawyżona liczba zaświadczeń o delegowaniu wystawionych przez ZUS w 2015 r. Ale w ostatnich latach ona stale rośnie.

W 2010 r. delegowanych było jeszcze 265 tys. Wśród krajów przyjmujących naszych pracowników królują zdecydowanie Niemcy. Za Odrę trafia mniej więcej co piąty polski pracownik korzystający ze swobody przepływu usług w ramach UE. Dalej są Francja oraz Belgia. Potem Szwecja, Holandia, Wielka Brytania albo Finlandia. Na podstawie tych samych danych da się też pokazać branże, w jakich nasi delegowani działają. Tu największą kategorią jest od lat budownictwo. Z roku na rok w siłę rośnie jednak konkurent w postaci opieki zdrowotnej. Mocno trzymają się też oczywiście transport i logistyka.

Zaskoczeniem może być spora liczba pracowników delegowanych, których ZUS zalicza do branży usług finansowych, ubezpieczeniowych i naukowo-technicznych. Nie oznacza to jednak, że delegujemy aż tak wiele białych kołnierzyków. W tej kategorii (pod symbolem N) kryje się bowiem również „działalność usług administrowania i działalność wspierająca”. Czyli mówiąc po ludzku, na przykład agencje pracy tymczasowej. Zdaniem naszych rozmówców w ZUS to tu należy szukać tzw. firm skrzynek, które de facto na stałe pracują w Niemczech czy Szwecji. Ale są zarejestrowane w Polsce, by płacić niższe podatki i zaniżać koszty pracy.

Z samych danych ZUS pełnego portretu pracownika delegowanego jednak nie zbudujemy. Przyznają to sami urzędnicy, którym brakuje twardych informacji o zarobkach albo warunkach pracy. Aby to ustalić, trzeba sięgnąć głębiej. I podzielić polskich delegowanych na umowne grupy. Pierwsza jeździ „na projekty”, druga „na kontrakt”, a trzecia „do pomocy”.

Na projekt

Zacznijmy od czubka góry. Włodek pracował dla globalnej firmy konsultingowej Accenture przez kilka lat. Z czego prawie cały czas „na projekcie”. Z jednej strony było to dla niego typowe korpodoświadczenie: długie godziny pracy, niezliczone loty, stres, szlifowanie detali. Ale jednocześnie wszystko to w klasie premium. Z poczuciem przynależności do zglobalizowanego kosmopolitycznego (Londyn, Dublin, Monachium) świata szklanych wieżowców i dużych pieniędzy. Jak dużych?

Polska konsultingowa średnia to od 6–9 tys. zł brutto (analityk), przez 11–16 tys. (konsultant), po 20–30 tys. (menedżer). Wyżej są już kontrakty negocjowane indywidualnie. W przypadku delegowanego z tej półki do tych sum doliczyć należy sympatyczne benefity. – Korporacje często ustanawiają swoje własne diety, wyższe niż ustawowe o jakieś 20–50 proc. Teoretycznie jak masz zapewniony posiłek, to dieta powinna być obniżona proporcjonalnie, ale to w praktyce rzadko spotykane. Więc jak hotel ma śniadanie w cenie, to i tak dostajesz całą dietę – zaczyna wyliczankę Włodek.

Do tego dochodzi zakwaterowanie. Korporacje preferują hotele. Zwłaszcza że z niektórymi mają własne umowy. Jeśli więc pracownik chce zostać na weekend lub święta w miejscu projektu, to z reguły nie ma problemu. Hotel jest opłacony. – To się nawet klientowi podoba, bo pracujesz normalnie w piątek wieczorem i poniedziałek rano. A ci co latają do domu, wychodzą w piątek o 14 i przychodzą w poniedziałek w południe. Mieszkanie można też wynająć. W cenie są tzw. serviced apartments, czyli takie mieszkanka z recepcją, fakturami VAT, wysokim standardem i w dobrych centralnych lokalizacjach walking distance od biura. Londyńskie korposzczury mogą tylko pisnąć z wrażenia, bo ich na to nie stać. – Teoretycznie na niższych stanowiskach (analityk, konsultant) powinieneś dzielić mieszkanie z innym pracownikiem, ale prawie nigdy o tym nie słyszałem. Za to mój kolega miał dwupokojowe mieszkanie na Canary Wharf i zarabiał na boku, podnajmując ten drugi pokój po cenie rynkowej – opowiada.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną