Jak będzie wyglądał świat z drukarki 3D

Wydrukujemy sobie sukces?
Domy budowane techniką druku 3D, a w nich drukowane stoły, krzesła i szafy, pełne konfekcji prosto z drukarki. Tak ma wyglądać świat, w którym Polska dzięki planowi Morawieckiego będzie potęgą.
Robot z części drukowanych w 3D, prezentowany podczas Międzynarodowych Targów Elektroniki w Hongkongu
Jerome Favre/EPA/PAP

Robot z części drukowanych w 3D, prezentowany podczas Międzynarodowych Targów Elektroniki w Hongkongu

Drukarki 3D powszechnie wykorzystuje się już w gabinetach stomatologicznych, gdzie są w stanie szybko produkować implanty zębowe.
materiały prasowe

Drukarki 3D powszechnie wykorzystuje się już w gabinetach stomatologicznych, gdzie są w stanie szybko produkować implanty zębowe.

„Co dziś drukujesz?” – rzuca pytanie na forum reprapy.pl marek91 i wyjaśnia: „ja od trzech dni drukuję kałacha. Cały karabin będzie miał metr długości”. Ale spokojnie, na domowej drukarce nie da się jeszcze wydrukować broni palnej. Ten kałach to plastikowa zabawka z tworzywa. Jej wydrukowanie nie było sprawą prostą, więc nic dziwnego, że drukarz jest dumny. Inni reprapowcy też się chwalą. Ktoś właśnie wydrukował figurkę smoka, inny klei plastikową butelkę z wydrukowanych elementów, bo w całości nie mieściła się pod drukarką.

RepRap to międzynarodowy społeczny ruch entuzjastów druku 3D stworzony przez Brytyjczyka Adriana Bowyera, który postawił sobie za cel, by drukarki pracujące w tej technologii, wcześniej dostępne tylko fachowcom, trafiły w ręce zwykłych ludzi. Skonstruował urządzenie do samodzielnego montażu, którego projekt udostępnił za darmo innym. W założeniu na jednej drukarce będzie można wydrukować kolejne. Na razie jednak taka samoreplikacja drukarek dotyczy tylko plastikowych elementów. Resztę trzeba kupić, a najprościej całą drukarkę, bo idea RepRap skłoniła niektórych do uruchomienia własnego biznesu. Przykładem Czech Josef Průša, który produkuje drukarki do samodzielnego montażu, popularne także w Polsce.

Na razie reprapowcy drukują na nich figurki, zabawki, drobne przedmioty z plastiku, których projektami wymieniają się w sieci, ale wierzą, że niebawem wszystko, czego będziemy potrzebowali, wydrukujemy sobie sami. Upewniają ich w tym doniesienia medialne. Każdego dnia dowiadujemy się o kolejnych sukcesach druku przestrzennego.

Skanowane modelki

Chińczycy stosują tę technikę nawet do budowy piętrowych domów. W Dubaju wydrukowano futurystyczny budynek biurowy, którego wyposażenie także powstało w przestrzennym druku. Drukowanie trwało 17 dni, urządzenie nadzorował jeden pracownik, a prace wykończeniowe prowadziło dziesięciu robotników. Na pokazach mody coraz częściej zobaczyć można niezwykłe stroje. Modelki najpierw zeskanowano, wprowadzając ich kształty do komputera, a potem projektant za pomocą programu do projektowania stworzył kreacje, które zmaterializowały się dzięki drukarkom 3D. Nie jest to jeszcze wygodna konfekcja z naturalnych tkanin, ale za to bardzo widowiskowa.

Podobnie sprawa wygląda z jedzeniem, które także można już drukować. Na drukarce Foodini schabowego z ziemniakami i kapustą na razie się nie wyczaruje, ale rozmaite wymyślne w kształcie przekąski, krakersy czy ciasteczka – owszem. Jednak na horyzoncie są już drukarki... mięsa. Pierwszy hamburger, wytworzony z mięsa wyhodowanego z komórek macierzystych krowy, został wydrukowany w Anglii. Na razie w ramach eksperymentu, bo koszt takiego mięsa jest astronomiczny. Ale nie od razu Kraków wydrukowano.

Na razie drukarki 3D szturmują gabinety stomatologiczne, gdzie są w stanie szybko produkować implanty zębowe. Chińczycy zbudowali nawet robota stomatologicznego, który dokonał już pierwszych samodzielnych zabiegów wstawienia drukowanych implantów. Pacjenci żyją i mają się dobrze. Druk 3D ma zresztą wiele innych zastosowań medycznych, po najbardziej futurystyczną technologię bioprintingu, czyli druku żywych organów do przeszczepów.

Drukarki do budowy domów, robienia sztucznych zębów, tworzenia plastikowych modeli czy drukowania jedzenia to oczywiście zupełnie różne urządzenia. Łączy je tylko najważniejsza cecha, zwana przez fachowców technologią przyrostową: drukowany obiekt powstaje w wyniku nakładania i utrwalania cienkich warstw materiału. Mogą to być metale, tworzywa sztuczne, kompozyty, żywice, guma, papier, beton, gips, czekolada, cukier itd. Warstwa po warstwie rodzi się przedmiot, często ze skomplikowaną i precyzyjną strukturą wewnętrzną, co za pomocą innych technologii jest trudne do osiągnięcia. Do spajania poszczególnych warstw może służyć laser, światło UV, ultradźwięki.

Druk przestrzenny narodził się w latach 80. ubiegłego wieku. Długo był jednak drogą, specjalistyczną technologią dostępną dla nielicznych firm. Jego szybki rozwój w ostatnich latach to efekt wygaśnięcia patentów chroniących kluczowe rozwiązania. Technologię druku 3D zaczęło rozwijać wiele firm na całym świecie, w tym także małe, innowacyjne start-upy. To zaowocowało dziesiątkami nowych urządzeń i zastosowań – wyjaśnia Robert Kauf, ekspert firmy Deloitte, współautor raportu na temat perspektyw rynku druku 3D.

Dziś druk 3D zaliczany jest do najważniejszych technologii przyszłości, obok m.in. sztucznej inteligencji, wirtualnej rzeczywistości czy internetu rzeczy. Wielkie firmy deklarują, że nie wyobrażają sobie życia bez drukarek.

Drukarka znacznie skraca czas produkcji i zmniejsza zużycie materiału. Druk 3D umożliwia wytwarzanie złożonych elementów, które przy tradycyjnych metodach produkcji uważano za niemożliwe do wykonania – tłumaczy Gerd Rupp, kierownik działu produkcji narzędzi w fabryce Volkswagena w Wolfsburgu. Szczególnie intensywnie korzystają z tej technologii projektanci, bo drukarki umożliwiają szybkie materializowanie projektów, tworzenie modeli, prototypów, form odlewniczych, a nawet krótkoseryjną produkcję niektórych elementów.

Nic dziwnego, że wielkie koncerny patrzą na druk 3D już nie tylko jako na użyteczną technologię, ale też atrakcyjny biznes, w który chcą inwestować. Wśród firm pracujących nad drukarkami 3D jest nawet Disney. Amerykański gigant General Electric wydał niedawno 1,5 mld dol. na zakup dwóch dużych producentów drukarek 3D do metalu z Niemiec i Szwecji. Jednocześnie ogłosił, że rozpoczyna „rewolucję przyrostową”. Dziś jest największym graczem w tej branży i planuje, że do 2020 r. zarobi na druku 3D miliard dol.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną