Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Solaris po hiszpańsku

Solaris przechodzi w ręce CAF, producenta pociągów i tramwajów

Solaris przechodzi w ręce CAF Solaris przechodzi w ręce CAF Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Perła polskiego eksportu w obcych rękach? Wszystko na to wskazuje, ale nowy inwestor to dla znanego producenta autobusów raczej szansa na rozwój niż zagrożenie.

CAF – hiszpański koncern znany do tej pory przede wszystkim z produkcji pociągów (w tym tych szybkich dla kolei hiszpańskich) i tramwajów – został wybrany przez małżeństwo Olszewskich jako nowy inwestor dla Solarisa. Do tej pory CAF sprzedażą autobusów się nie zajmował, więc zarówno dla Hiszpanów, jak i dla naszej firmy takie małżeństwo jest wielką niewiadomą. Z drugiej strony to szansa, że Solaris – choć należący do hiszpańskiego właściciela – zachowa częściowo swoją niezależność i nie zostanie wchłonięty przez wielki koncern. A tak pewnie stałoby się, gdyby nowym udziałowcem został taki gigant jak MAN czy Daimler.

Czytaj więcej: Solaris i Pesa szukają inwestorów. Dlaczego?

Solaris zyskał kapitał i szansę rozwoju

Decyzja podjęta przez dotychczasowych właścicieli Solarisa jest zatem bardzo rozsądna. Solaris zyskuje w ten sposób dostęp do kapitału, którego potrzebuje, aby się rozwijać. Ostatnie lata to maksymalne wykorzystanie mocy produkcyjnych. W wielu przetargach Solaris nawet nie startuje, bo po prostu ma pełne księgi zamówień. Musi zbudować kolejne hale produkcyjne, a do tego nadal inwestować w autobusy elektryczne i technologie przyszłości jak napęd wodorowy. Do tego wszystkiego potrzebuje sporych pieniędzy, a te zapewni mu właśnie CAF.

Czy Polski Fundusz Rozwoju byłby równie dobrym inwestorem?

Alternatywą mógłby być Polski Fundusz Rozwoju. Wówczas Solaris pozostałby w polskich rękach, tyle że państwowych, bo zostałby znacjonalizowany. Czekałby go zatem taki los jak bydgoską Pesę, którą Polski Fundusz Rozwoju próbuje ratować przed bankructwem. Na szczęście Solaris nie był skazany na takiego politycznego inwestora. Niektórzy pewnie się oburzą, że w ten sposób polska marka, znana i ceniona w wielu krajach europejskich, a nawet i poza naszym kontynentem, trafia w obce ręce. Jednak CAF to dużo lepszy i stabilniejszy inwestor dla Solarisa niż państwowy fundusz. Ostatnie, czego Solaris potrzebuje, to uwikłanie go w polskie polityczne piekiełko. Przez lata radził sobie bez polityków bardzo dobrze i swojego ogromnego sukcesu na pewno im nie zawdzięcza.

Solaris w rękach CAF. Co czeka firmę Krzysztofa i Solange Olszewskich?

Ogłoszona dzisiaj decyzja oczywiście rodzi pewne wątpliwości. Nie wiemy na razie, czy CAF stanie się wyłącznym właścicielem Solarisa, czy też – przynajmniej w pierwszym etapie – część udziałów zachowają Krzysztof i Solange Olszewscy, którzy zakładali firmę w 1996 r. Logiczne wydaje się, że zostanie zachowana bardzo rozpoznawalna marka Solarisa, ale już stopień autonomii nowego polskiego oddziału CAF to na razie duża niewiadoma. Poza tym niełatwo przewidzieć przyszłość joint venture Solarisa i Stadlera, czyli wspólnej produkcji tramwajów, głównie z myślą o polskim rynku. Sam CAF ma w swojej ofercie tramwaje, więc trudno przypuszczać, że tę współpracę ze Szwajcarami utrzyma.

Czytaj także: PKP Intercity rezygnuje z Dartów. Koniec marzeń o „polskim Pendolino”?

Na razie Solaris i CAF będą jeszcze negocjować i ustalać szczegóły. Za kilka miesięcy obie firmy mają poinformować o szczegółach tej inwestycji, czy – jak kto woli – przejęcia. Żałować możemy tylko jednego. Po upływie prawie 30 lat polskiego kapitalizmu wciąż nie mamy rodzimych, prywatnych inwestorów, którzy potrafiliby znaleźć pieniądze i przekonać dotychczasowych właścicieli Solarisa, że pod ich skrzydłami producenta autobusów z Bolechowa pod Poznaniem czekałaby bezpieczna przyszłość. Takich partnerów wciąż trzeba szukać za granicą.

Reklama

Czytaj także

Historia

Sto lat, szmat czasu. Górnego Śląska trudny powrót do domu

Śląsk przechodził przez wieki z rąk do rąk. Dziwny, z niebem niegdyś zasnutym dymami, dziś bujny zielenią. Słyszał różne mowy – czeską, niemiecką, włoską, angielską, francuską, polską. Sam gada swoim językiem, który nie ma prawa głosu, choć uparcie się o ten głos upomina.

Jan Dziadul
25.06.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną