Płacisz kartą w sklepie i...

Fart w kartach
Urząd Antymonopolowy zakazał bankom pobierania prowizji od transakcji dokonywanych za pomocą kart płatniczych. Handlowcy triumfują. Płacony przez nich haracz – prawie 600 mln zł rocznie – zostanie ograniczony. Ale czy to znaczy, że te pieniądze trafią do naszych kieszeni?

Dla przeciętnego Polaka nie ma znaczenia, czy płaci kartą, czy gotówką. Cena towaru zazwyczaj jest taka sama. Płacąc kartą trudniej jednak wynegocjować rabat. Dlaczego? Bo w przypadku płatności plastikiem (np. 100 zł) centrum rozliczeniowe (np. Polcard, e-service) na rachunku sprzedawcy zaksięguje tylko 97 zł, a 3 zł zatrzyma jako wynagrodzenie dla siebie i banku będącego wystawcą danej karty. Ta druga prowizja nazywa się w bankowym slangu interchange i wynosi ok. 1,5–3 proc. płaconej przez konsumenta kwoty.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną