Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Widok z okienka

Poczta Polska znalazła się w zaklętym kręgu – nie ma pieniędzy, więc traci na znaczeniu

Ciężka jest od listów torba listonosza dziś? Raczej nie. Pięć lat temu w Polsce nadano prawie 1,4 mld listów. W ubiegłym roku było ich już poniżej 900 mln. Ciężka jest od listów torba listonosza dziś? Raczej nie. Pięć lat temu w Polsce nadano prawie 1,4 mld listów. W ubiegłym roku było ich już poniżej 900 mln. Jerzy Michalski/RSW / Forum
Fatalne zarobki, zbyt mało pracowników i szybko rosnące straty. Poczta Polska stoi nad przepaścią, bo poprzedniej władzy była potrzebna tylko na chwilę. Do wyborów kopertowych.
Janusz Fajto/Polityka

Ta mina podłożona przez PiS nie należy do najbardziej śmiercionośnych, ale nowa koalicja musi zacząć rozbrajać ją natychmiast. Prawica pozostawia państwową Pocztę Polską w opłakanym stanie i bez żadnej sensownej strategii na przyszłość. Strata firmy, należącej wciąż do największych pracodawców w Polsce (ponad 60 tys. etatów), może, według szacunków związkowców, sięgnąć w tym roku nawet 600 mln zł. Poczta ratuje się na razie w sposób desperacki. Zaciągnęła kredyt na 300 mln zł w Banku Gospodarstwa Krajowego, zastawiając swoją warszawską hurtownię, a do tego wyprzedaje cenne grunty, między innymi w sercu stolicy. Jednak i te rezerwy się kończą.

Łapa na mapach

Pracownicy od dawna domagają się podwyżek, ale na razie muszą czekać do stycznia, bo wówczas rośnie płaca minimalna – z 3600 do 4242 zł brutto. Dla nich to jedyna nadzieja na poprawę własnego losu, a dla zarządzających Pocztą kolejny ból głowy, bo ta podwyżka kosztować będzie spółkę ok. 700 mln zł w skali roku. – Wynagrodzenie w wysokości płacy minimalnej pobiera ponad połowa zatrudnionych w Poczcie Polskiej. Oceniamy, że po Nowym Roku będzie to już 70 proc. Domagamy się przynajmniej 800 zł podwyżki dla każdego pracownika, ale praktycznie nie ma z kim rozmawiać. Trudno nawet mówić o jakichkolwiek negocjacjach. Słyszymy tylko, że pieniędzy nie ma. Mamy też do czynienia z absurdalną polityką zatrudnieniową. Z jednej strony listonoszy brakuje, a z drugiej regiony potrzebują za każdym razem akceptacji centrali, gdy chcą kogoś przyjąć do pracy – opowiada Piotr Moniuszko, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

Ta organizacja razem z kilkoma innymi próbowała zorganizować dwugodzinny strajk ostrzegawczy przed wyborami. Nie sparaliżował on jednak pracy urzędów.

Polityka 48.2023 (3441) z dnia 21.11.2023; Rynek; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Widok z okienka"
Reklama