Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Piotr Nisztor u Daniela Obajtka, czyli jak działa instant karma

Taśmy, pluskwy i podsłuchy. Nisztor u Obajtka, czyli czysta pisowska poddywanowa jatka

Piotr Nisztor przed rozprawą sądową w Warszawie w czerwcu 2021 r. Piotr Nisztor przed rozprawą sądową w Warszawie w czerwcu 2021 r. Filip Błażejowski / Gazeta Polska / Forum
Ktoś, kto chciał mieć haki na Obajtka, nagrał go, jak zdobywa haki na premiera. Kiedyś mówiono o buldogach gryzących się pod dywanem, tu mamy pisowską poddywanową jatkę.

Piotr Nisztor, znany prawicowy dziennikarz śledczy i miłośnik buldożków francuskich (tak się przedstawia na platformie X), stał się bohaterem kolejnej afery podsłuchowej. Portal Onet dotarł do nagrań, jakich CBA dokonała w 2018 r. w gabinecie nowo wówczas powołanego prezesa Orlenu Daniela Obajtka. Pluskwa – według portalu – miała zostać założona przez jednego ze współpracowników służb zatrudnionego w Orlenie. Po co? Podobno służby chciały mieć na Obajtka haki.

Czytaj także: ABW ustrzeliło Daniela. Spółka Orlenu z negatywną opinią służb

„W kontekście jakiegoś zarządu”

Nagranie, które wypłynęło, zostało zarejestrowane w czerwcu 2018 r. To rozmowa Obajtka z dziennikarzem śledczym „Gazety Polskiej” Piotrem Nisztorem. Rozmowa dotyczy polityki kadrowej koncernu, a konkretnie – czy nie znalazłyby się jakieś dobrze płatne posady dla żony i ojca redaktora. Okazuje się, że prezes Obajtek jest otwarty na współpracę z mediami i natychmiast deklaruje. „My się nią zaopiekujemy (...). Coś jej zaproponujemy, za trzy miesiące będzie miała upload, dostanie 30 proc. więcej czy 40. My o nią zadbamy (...) Będzie wśród swoich, przyjacielu, my jej nie zrobimy krzywdy”. To w sprawie żony. Dyskutowana jest też sprawa ojca. Może dla niego coś się znajdzie „w kontekście ewentualnie zarządu jakiegoś” sugeruje redaktor. Tu następuje niezwykle ciekawy komentarz Obajtka, oddający ideę rządów PiS w gospodarce: trzeba się nachapać na dziś i na wszystkie czasy: „Przyjacielu, uważam, że te skur****** kradły i jeszcze stanowiska załatwiały. A my przynajmniej nie kradniemy, staramy się zrobić, żeby nasi ludzie, k****, zarabiali. Bo przyjdą chude lata, że będziemy musieli wszyscy przetrwać”.

Czytaj także: Don Orleone. Forowany przez PiS klan Obajtków traci stanowiska

Piramida podsłuchów i haków

Obajtek, oczywiście otwarty na ludzkie sprawy, posady pozałatwiał. Żona dostała odpowiednie stanowisko w Orlenie, a tata został prokurentem w należącej do Orlenu spółce Energa-Operator. Piotr Nisztor nie przyszedł do Obajtka z pustymi rękami po prośbie, ale czuł się w obowiązku jakoś się zrewanżować. A miał czym: nagraniem rozmowy między Stanisławem Kaczorukiem, członkiem rady nadzorczej Banku Pekao, z menedżerką GetBacku. Sprawa dotyczyła słynnej w owym czasie afery związanej z upadkiem spółki giełdowej GetBack, w której tysiące ludzi straciło setki milionów złotych. Z nagrania wynikało, że w sprawę miał być zamieszany Kornel Morawiecki, ojciec premiera. Obajtek domaga się wydania mu nagrania, by dalej nie wyciekło, ale z rozmowy wnika, że po prostu chce mieć haka na premiera.

Wychodzi więc na to, że ktoś, kto chciał mieć haki na Obajtka, nagrał go, jak zdobywa nagrane haki na premiera. To jakaś piramida podsłuchów i haków. Kiedyś mówiono o buldogach gryzących się pod dywanem, a z tego wynika, że tu mamy jakąś pisowską poddywanową jatkę. Uczestniczy w niej, co zabawne, nie tylko ulubiony prezes Jarosława Kaczyńskiego Daniel „wszystko mogę” Obajtek, ale i miłośnik buldożków francuskich oraz nagrań z podsłuchów redaktor N.

Czytaj także: Saudi Orlenco. Afera już się rozkręca, Obajtek ma duże kłopoty

Nisztor i instant karma

Piotr Nisztor może mieć wrażenie, że dopadła go instant karma, czyli staje się ofiarą narzędzia, które sam chętnie stosował. To on uznawany jest za ojca dziennikarstwa tzw. śledczego (bez obrazy dla tej trudnej dziennikarskiej specjalności) opartego na podsłuchach. Kelnerskie nagrania z restauracji Sowa i Przyjaciele, „taśmy PSL” i „afera sopocka” – we wszystkich przewija się nazwisko Piotra Nisztora.

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Redaktor sam dał się nagrać w czasie dość niewygodnej rozmowy i dziś zamiast reportażu śledczego może napisać reportaż uczestniczący. Jak to jest być podsłuchiwanym?

Obajtek się oburza

Obajtek już to wcześniej poznał, był bowiem ofiarą akcji CBA Vamipryna. A jednak znów czuł się w obowiązku, by się oburzyć. Na portalu X napisał: „Nielegalne nagrywanie prezesa największej spółki w Polsce i regionie w jego gabinecie jest patologią samą w sobie. Ale przekazywanie tych nagrań "dziennikarzom" to już skrajna patologia i zaprzeczenie wszelkich zasad funkcjonowania kraju, służb, instytucji. Przez ostatnie lata próbowano mnie zniszczyć, a teraz widać, jak wielka była tego skala. Tylko dlatego, że budowałem silną polską firmę. To potężny atak na mnie i kolejna próba zohydzenia mojej osoby. Składam zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury”.

Czytaj także: Nerwowe święta prezesa Obajtka. Służby Kamińskiego nie próżnują

Coraz więcej haków na prezesa

Sprawę skomentował też Maciej Wąsik, również miłośnik podsłuchów podejrzewany, że to jego robota. Zapewnił, że nic o tym nie wie i nikt nie zlecał zakładania podsłuchów u Obajtka. Czyżby więc jakaś samowolka zbuntowanego agenta? Nie jest to wykluczone, bo w Orlenie jest wielu ludzi tajnych służb na podwójnych etatach. Formalnie pilnują od środka bezpieczeństwa koncernu. A faktycznie robią tam przy okazji prywatne interesy. Wie o tym każdy prezes Orlenu i na ogół schodzi im z drogi. Obajtek sporo namieszał w Orlenie, nie zwracając uwagi na to, że przy okazji ludzie służb ucierpią. Wydawało mu się, że jest nietykalny. Mylił się. Afery z informacjami na temat jego nieruchomości, które nałogowo skupował – skąd się wzięły. A teraz podsłuchy. Nazbierało się tych haków. Zapewne niebawem poznamy kolejne.

Czytaj także: Wyniki Orlenu alibi Obajtka? Nikt nie wątpił, że będą dobre. Szkody są gdzie indziej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną