Skoryguj mnie
Daleko jeszcze do prawdziwego kryzysu i prawdziwej paniki. Ale będzie nerwowo.

Inwestorzy giełdowi, nie tylko w Warszawie, miotają się ostatnio między strachem a nadzieją. Po fatalnej końcówce ubiegłego tygodnia wczorajsza sesja przyniosła wreszcie solidne wzrosty indeksów. Czy to już koniec kilkutygodniowej korekty, o której wszyscy mówili, że przyjdzie, ale mało kto umiał wyznaczyć jej termin?

Problem w tym, że, jak to zwykle na giełdzie, na dwoje babka wróżyła. Mimo mocnego wywindowania wskaźników w Warszawie to nie u nas zaczął się „czas refleksji".

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną