Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Skoryguj mnie

Daleko jeszcze do prawdziwego kryzysu i prawdziwej paniki. Ale będzie nerwowo.

Inwestorzy giełdowi, nie tylko w Warszawie, miotają się ostatnio między strachem a nadzieją. Po fatalnej końcówce ubiegłego tygodnia wczorajsza sesja przyniosła wreszcie solidne wzrosty indeksów. Czy to już koniec kilkutygodniowej korekty, o której wszyscy mówili, że przyjdzie, ale mało kto umiał wyznaczyć jej termin?

Problem w tym, że, jak to zwykle na giełdzie, na dwoje babka wróżyła. Mimo mocnego wywindowania wskaźników w Warszawie to nie u nas zaczął się „czas refleksji". Zimny prysznic i tym razem zgotowano nam w USA, a konkretnie na amerykańskim, potwornie rozbudowanym i przegrzanym, rynku kredytów hipotecznych. Kiedy stało się jasne, że po kolejnych podwyżkach stóp procentowych kłopoty będą mieć nie tylko setki tysięcy pożyczkobiorców, ale także dziesiątki wielkich banków i instytucji finansowych beztrosko dających kredyt na dom każdemu, kto chciał go brać, nastroje wyraźnie się zwarzyły. Raz dany w Stanach sygnał do odwrotu szybko przeniósł się niemal na cały świat i oczywiście dotarł również do Warszawy. Długo jeszcze będzie tak, że gdy amerykańska gospodarka kicha, to wszędzie indziej co najmniej mają katar. Oby nie przerodził się w zapalenie płuc.

Na razie wiadomo tyle, że po zdecydowanej i zakrojonej na dawno nie widzianą skalę interwencji banków centralnych najważniejszych państw (chcą za wszelką cenę, i słusznie, stabilizować system bankowy), a także oficjalnej deklaracji Chińczyków, że nadal będą utrzymywać gigantyczne rezerwy w dolarach, daleko do prawdziwego kryzysu i prawdziwej paniki. Ale nerwowo będzie jeszcze przez długi czas.

W Warszawie jest o tyle lepiej, że na międzynarodowe kłopoty nie nakładają się żadne lokalne zawirowania. Polska gospodarka jest ciągle w fazie rozwoju, chętnych do inwestycji ciągle sporo, a nieświadomych giełdowego ryzyka (co zawsze wzmacnia histeryczne, nieprzemyślane reakcje) na WGPW tym razem znacznie mniej niż podczas pierwszego dużego kryzysu z 1994 roku. Więc na razie można chyba zachować spokój i obserwować... Amerykę. To stamtąd pójdą impulsy przedłużonej korekty lub ponownych wzrostów. Tak czy inaczej inwestorom giełdowym, także tym mniejszym, nie radzę „zapomnieć o sprawie" i wyjeżdżać teraz na wakacje. Mogłyby się okazać bardziej kosztowne niż to się na pierwszy rzut oka wydaje.

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Pięć dziwactw polskiej polityki. To dlatego czeka nas zapewne dreszczowiec dekady

Nasza krajowa polityka, choć wydaje się na co dzień zwyczajna i banalna, ma jednak swoje wyraziste cechy, może i dziwactwa – w skali europejskiej i nie tylko. Te znaki szczególnie mocno się ujawniają i będą wpływać na kluczowe wydarzenia, także na wybory 9 czerwca i prezydenckie. Oto kilka z takich osobliwości.

Mariusz Janicki
16.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną