Żabi skok
Kogo połknie Żabka? Sieć zmienia właściciela, zjada konkurencję, opanowuje ulice. I budzi emocje
Był to pojedynek japońsko-kanadyjski. Najpierw chęć przejęcia Żabki ogłosili Japończycy z Seven & I Holdings, właściciela m.in. 85 tys. sklepów 7-Eleven w 20 krajach. Kilka dni potem przyznali, że transakcja nie dojdzie do skutku. Wówczas do gry wkroczyli Kanadyjczycy z Alimentation Couche-Tard, sieci posiadającej zarówno małe sklepy, jak i stacje paliw, obecnej w prawie 30 państwach.
I to ten koncern porozumiał się z funduszami inwestycyjnymi kontrolującymi Żabkę. Na razie Alimentation Couche-Tard ma u nas ok. 400 stacji Circle K. Wkrótce stanie się właścicielem największej pod względem liczby punktów sieci handlowej w Polsce. Żabka niedługo przekroczy poziom 13 tys. sklepów. I na tym z pewnością nie skończy. Zarząd już zapowiada, że pod koniec 2028 r. Żabek ma być co najmniej 16 tys. A w dalszej przyszłości jeszcze więcej.
Czytaj też: Żabka po japońsku. Właściciel 7-Eleven chce przejąć sieć naszych sklepów
Wielkie ropuchy i małe kijanki
To realny plan, bo tempo otwierania nowych punktów jest coraz szybsze. Pierwsza Żabka powstała w 1998 r., dwutysięczny sklep pojawił się po niemal dekadzie, a punkt numer 5000 w 2018 r. Kolejne 5 tys. Żabek przybyło w zaledwie pięć lat. Obecnie co roku otwiera się niemal 1,3 tys. punktów, czyli więcej niż wszystkich polskich sklepów Lidla, który niedawno świętował uruchomienie u nas tysięcznego dyskontu. Liczba Żabek jest zdecydowanie większa niż sklepów sieci Biedronka, Lidl i Dino razem wziętych.
Większość zielonych punktów ma powierzchnię kilkudziesięciu metrów kwadratowych, choć pojawiają się też mniejsze. Należą do nich np.