Euro nadal na cenzurowanym
Prezydent Lech Kaczyński rozpoczyna ofensywę ekonomiczną, ale swoich poglądów nie zmienia

Prezydent Lech Kaczyński rozpoczyna ofensywę ekonomiczną, ale swoich poglądów nie zmienia. Nadal jest za zwiększaniem deficytu budżetowego, a do strefy euro nie wchodziłby najchętniej jeszcze przez wiele lat. I z uporem powtarza, że przyjęcie wspólnej europejskiej waluty pogorszy, a nie poprawi kondycję polskiej gospodarki. Za cel zmasowanej krytyki prezydent obrał sobie mechanizm kursowy ERM2, w którym polska waluta musi przebywać przynajmniej dwa lata przed wejściem do strefy euro.

Oczywiście Lech Kaczyński ma rację, podkreślając ryzyko funkcjonowania w ERM2, a co za tym idzie, konieczność utrzymywania wahań złotego do euro w przedziale +/- 15 proc. Jeśli potężne międzynarodowe instytucje nadal będą spekulować na kursie polskiej waluty, stosunkowo skromne rezerwy NBP mogą się szybko wyczerpać. Ale pozostawanie poza ERM2 nie jest wcale mniejszym ryzykiem. Największy problem polskiej gospodarki to dziś nawet nie gwałtowne osłabienie złotego w ostatnich miesiącach (korzystne przecież dla eksporterów, którzy nie wpadli w pułapkę opcji walutowych), ile olbrzymie wahania naszej waluty. Jej kurs potrafi zmieniać się w ciągu doby o kilkanaście groszy. Nikt nie wie, jak będzie wyglądał za tydzień czy miesiąc. To całkowicie destabilizuje plany olbrzymiej rzeszy polskich przedsiębiorstw. ERM2 daje przynajmniej szansę na uspokojenie kursu złotego, co byłoby najlepszą wiadomością dla polskiej gospodarki.

Oczywiście wchodzenie do strefy euro to nie tylko wcześniejszy pobyt w ERM2, ale także utrzymywanie w ryzach deficytu budżetowego i inflacji. Prezydent głęboko myli się jednak twierdząc, że bez euro możemy pozwolić sobie na mniej restrykcyjną politykę monetarną i fiskalną. Nie możemy, bo dzisiaj nadmierne zadłużanie się byłoby czystym szaleństwem. Międzynarodowy rynek zalewany jest obligacjami bogatych państw zachodnich, wciąż cieszących się znacznie większym zaufaniem inwestorów niż będąca na dorobku Polska. Wejście jak najszybciej na drogę prowadzącą do euro, choć bez wątpienia ryzykowne, na pewno jest lepsze od zalecanego przez Lecha Kaczyńskiego analizowania i czekania. To robimy już i tak od prawie pięciu lat.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną