Przygotowania do pogrzebu pary prezydenckiej

Świat na Wawelu
Udział w uroczystościach pogrzebowych w Krakowie zapowiedziało kilkadziesiąt głów państw z całego świata.
Zamek na Wawelu - tu 18 kwietnia pochowani zostaną Lech i Maria Kaczyńscy.
Michał Łepecki/Agencja Gazeta

Zamek na Wawelu - tu 18 kwietnia pochowani zostaną Lech i Maria Kaczyńscy.

Wszystkie służby w Polsce postawione są na nogi. Trwa wyścig z czasem.

Scenariusz uroczystości zakłada przylot trumien z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich na lotnisko w Balicach, skąd w kondukcie żałobnym przejadą do Bazyliki Mariackiej, dokąd mają dotrzeć ok. godziny 10. W bazylice o godzinie 14. odbędzie się msza święta, w której słowo wstępne wygłosi metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. Podczas nabożeństwa w Bazylice wejście na krakowski Rynek od strony Małego Rynku i od ul. Grodzkiej będą zamknięte. W samym kościele obecni mają być jedynie rodzina i przedstawiciele polskich włądz. Pozostali goście, w tym parlamentarzyści oraz zagraniczne delegacji mają zajmować 3-4 tys. krzeseł przed kościołem. W mieście (na Błoniach, na Rynku Głównym, w Łagiewnikach oraz na dodatkowych ekranach przy ul. Szewskiej na rogu ul. Św. Anny i Wiślnej) mają być rozstawione telebimy, na których będzie można śledzić przebieg uroczystości.

Po nabożeństwie, kondukt Drogą Królewską uda się na Wawel. Do czasu wejścia konduktu do katedry na Wawelu, rozbrzmiewać będize dzwon Zygmunta. Ze względów bezpieczeństwa nie przewidziano, by szli w nim zagraniczni przedstawiciele - zostaną oni w Bazylice Mariackiej i wysłuchają koncertu Filharmoników Berlińskich. Potem przejadą na wzgórze wawelskie, które będzie jednak zamknięte dla wszystkich, którzy będą chcieli pożegnać prezydencką parę.

Trumny z ciałami Lecha i Marii Kaczyńskich zostaną złożone do alabastrowego sarkofagu pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, na którym mają być wyryte jedynie imiona i nazwiska prezydenckiej pary oraz znak krzyża. Podczas składania trumien do sarkofagu zostanie oddanych 21 salw armatnich. W tej części uroczystości udział weźmie jedynie najbliższa rodzina. Uroczystości pogrzebowe mają zakończyć się ok. godziny 17.

Pogrzeb pary prezydenckiej to precedens organizacyjny. Do dopięcia od początku było wiele szczegółów, zwłaszcza tych związanych z protokołem dyplomatycznym, ponieważ udział w uroczystościach zapowiedziało kilkadziesiąt głów państw, premierów i innych ważnych osobistości.

Lista obecności

Swój przyjazd do Krakowa potwierdził już we wtorek wieczorem prezydent Barack Obama wraz z żoną Michelle. Będą także przedstawiciele naszych najbliższych sąsiadów: prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew; prezydent Niemiec Horst Koehler i kanclerz Angela Merkel; prezydent Czech Vaclav Klaus, Litwy - Dalia Grybauskaite, której towarzyszyć ma m. in. premier Andrius Kubilis i były prezydent Valdas Adamkus. Słowację ma reprezentować prezydent Ivan Gaszparovicz, premier Robert Fico i przewodniczący parlamentu Pavol Paszka. Do Polski ma także przyjechać prezydent Francji Nicolas Sarkozy, hiszpańska para królewska i premier tego kraju Jose Luis Zapatero, książe Karol, któremu towarzyszyć będzie premier Gordon Brown lub szef dyplomacji David Miliband. Obecni mają być także: szef rządu Kanady Stephen Harper, prezydent Bułgarii Georgi Pyrwanow i minister spraw zagranicznych Nikołaj Mładenow, prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves; Gruzji - Micheil Saakaszwili; Węgier - Laszlo Solyom i premier Gordon Bajnai. W ukraińskiej delegacji mają się znaleźć: prezydent Wiktor Janukowycz i jego poprzednik Wiktor Juszczenko, premier Mykoła Azarow, przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Łytwyn, nie jest wykluczona również obecność premier Julii Tymoszenko. Watykan będzie reprezentować kard. Angelo Sodano, dziekan Kolegium Kardynalskiego.

Unię Europejską ma reprezentować przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, a także przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Swój przyjazd zapowiedział także sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. Prawdopodobnie pojawią się także m. in. przedstawiciele Angoli, Chin, Korei Południowej, Malezji, Mołdawii, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Dylematy dyplomaty

Przyjazd do Polski tak wielu oficjeli również potrzebuje odpowiedniej oprawy i rozstrzygnięć na szczeblu dyplomatycznym. Jak mówi ambasador Roman Czyżycki, były dyrektor protokołu dyplomatycznego MSZ, zagraniczni goście muszą być powitani przez wysokiego przedstawiciela władz państwowych. Powinien to być ktoś z kancelarii prezydenta i z protokołu dyplomatycznego. Delegacje będą przylatywały o tej samej porze, więc osoby witające mogą się zmieniać. Ale każdy gość powinien być godnie przyjęty. - Udział w pogrzebie jest gestem solidarności i współczucia pod naszym adresem. Jest to dowód uznania dla zmarłego prezydenta, ale również i dla kraju. W związku z tym my musimy się jakoś odwzajemnić. Otoczenie opieką i zapewnienie bezpieczeństwa każdej delegacji to jest minimum – mówi ambasador Czyżycki.

O to ma zadbać przede wszystkim BOR. Mimo żałobnej atmosfery (w katastrofie pod Smoleńskiem zginęło dziewięcioro funkcjonariuszy), Biuro zapewnia o swojej gotowości: - Pracujemy non-stop i wszystko będzie przygotowane jak należy – mówi major Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik prasowy BOR. Biuro zadba o bezpieczeństwo zagranicznych delegacji, które przybędą do Polski – Szacujemy, że będzie to ok. 30 delegacji – dodaje Aleksandrowicz.

Kłopotliwy porządek

Od kilku dni przedstawiciele protokołu dyplomatycznego (do Polski został ściągnięty ambasador Polski we Francji Tomasz Orłowski, który zajmuje się organizacją pogrzebu prezydenckiej pary) zastanawiają się, jak rozwiązać problemy związane z porządkiem, w jakim delegacje będą uczestniczyły w mszy, następnie w jakiej kolejności udadzą się na cmentarz, a tam w jakiej kolejności będą oddawać hołd zmarłym.

Zapewne przedstawiciele poszczególnych państw zajmą miejsca wedle zasady precedencji, którą ustalą pracownicy protokołu dyplomatycznego ministerstwa spraw zagranicznych wspólnie z kancelarią prezydenta. Zapewne zdamy się na sugestie protokołów dyplomatycznych poszczególnych państw.

Tyle, że w zasadzie nie ma dobrego klucza, według którego powinny być rozmieszczone delegacje. Jeśli przyjąć kryterium sąsiedztwa lub członkostwa w UE czy innych europejskich organizacjach, może urazić na przykład delegację amerykańską. Wyróżnienie naszych sąsiadów też byłoby dyskusyjne.

Najmniej dyskusyjny wydaje się porządek alfabetyczny, ale i on budzi sporo wątpliwości. Bo jak wobec tego uhonorować prezydenta Miedwiediewa, który po katastrofie wygłosił do Polaków specjalne orędzie, a Rosjanie okazali nam wsparcie i wiele wyrazów sympatii?

Ponadto obecność delegacji Izraela (prezydent Szymon Peres) i Iranu (szef dyplomacji Ali Ahani) i ich jedynie alfabetyczna zbieżność obu krajów zastosowaniu alfabetycznego klucza może wywołać dyplomatyczny zgrzyt. Na razie nie wiadomo więc, jak eksperci z protokołu rozwiążą ten problem.

W pełnej gotowości

Dla samego Krakowa to wyzwanie logistyczne, ale jak od początku podkreślał prezydent miasta Jacek Majchrowski, jest on przygotowany na przyjęcie zagranicznych VIP-ów i setek tysięcy osób, które będą chciały wziąć udział w uroczystościach. Kraków ma za sobą choćby papieskie pielgrzymki, które ściągały do miasta nieprzebrane tłumy. Na pewno oblężenie będą przeżywały krakowskie hotele. Już w środku tygodnia znalezienie wolnego pokoju graniczyło z cudem, a ceny poszybowały w górę.

Nad bezpieczeństwem uczestników uroczystości tylko w Krakowie ma czuwać 2,5 tys. policjantów, w dużej części ściągniętych z innych miast.

W czwartek pojawiły się informacje, że samoloty z zagranicznymi gośćmi będą lądować w Krakowie, choć w środę nie było to jeszcze jasne. - Na razie możemy mówić jedynie o scenariuszach hipotetycznych. Wciąż nie otrzymaliśmy planów lotów. Przygotowujemy się na każdą ewentualność – mówiła w środę rano Justyna Zajączkowska, rzecznik krakowskiego lotniska Balice – Dotarła do nas informacja o przyjęciu ok. 80 lotów.

Balice nie są przygotowane na przyjęcie takiej liczby samolotów, ponieważ nie ma aż tylu miejsc postojowych, a lotnisko jest w stanie przyjąć kilkanaście lotów na godzinę. Dlatego zakładano scenariusz, w którym rolę lotnisk-poczekalni miały pełnić te znajdujące się najbliżej Krakowa, czyli porty w Katowicach, Wrocławiu, Warszawie.  Jeszcze w środę w grę wchodziły nawet Praga czy Berlin – Są one oddalone od nas zaledwie o ok. godzinę lotu – tłumaczyła Zajączkowska. Jeśli Air Force One z prezydentem Obamą na pokładzie wyląduje w Krakowie, a nie w Warszawie, to najprawdopodobniej zajmie całe balickie lotnisko wojskowe. Wiadomo, że w stan gotowości w Balicach postawiono wszystkie służby: Straż Graniczną i Służbę Ochrony Lotniska – w sumie ok. kilkaset osób.

Służby muszą też zadbać o bezpieczny powrót do domów uczestników uroczystości. Trzeba przygotować się na to, że po pogrzebie, czyli późnym popołudniem i wieczorem w niedzielę, drogi wyjazdowe z Krakowa będą zakorkowane.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj