Dramat rozegrany w lasku orzechowym

Nie zgwałcił, nie rozebrał, nie dotykał
Ania wychuchana, Krystian z dobrej rodziny. Na pierwszej randce-nierandce Krystian zamordował Anię. Do dzisiaj nikt nie wie dlaczego.
Spytała, czy chce być jej chłopakiem, a on, że dwa tygodnie temu zerwała z nim dziewczyna.
Albrecht Weiber/PantherMedia

Spytała, czy chce być jej chłopakiem, a on, że dwa tygodnie temu zerwała z nim dziewczyna.

Raz podpalili żabę. Któryś wyjął zapalniczkę i podpalał ją, a kumple pękali ze śmiechu.
Łukasz Rayski/Polityka

Raz podpalili żabę. Któryś wyjął zapalniczkę i podpalał ją, a kumple pękali ze śmiechu.

Tekst został opublikowany w POLITYCE w marcu 2011 roku.

Matka Ani pochowała pierwszego męża, który umarł nagle na serce. Bardzo przeżyła tę śmierć, był porządnym człowiekiem. Ale to się w żadnym razie nie może równać z bólem po śmierci dziecka. Straciła sen, ciągle widzi, jak córka idzie środkiem kościoła w białej sukience od Pierwszej Komunii, jak leży w białej trumnie, a ludzie w kościele śpiewają: „podnieś głowę, otwórz oczy”.

Z drugim mężem poznała ją koleżanka ze szkoły, w której od lat sprzątała. Też dobry, kawaler, wysoki, przystojny, podobny do Gary’ego Coopera. Córka się zachwycała, jak oni się szanują, jak kochają, chciałaby mieć taką rodzinę.

Jak taką zabić?

Ania zdarzyła im się niespodziewanie, gdy jej mama była już pod czterdziestkę. Urodziła się słaba, bez jednej nerki, z refluksem moczu. Leczyli ją z całych sił, wozili po lekarzach, odmierzali tabletki, aż wyzdrowiała, tylko przeziębiać się nie miała prawa.

Mieszkali w rodzinnym domu ojca. A w nim najładniejszy pokój dla Ani – fotele, ława, regał, komputer, wszystko z myślą o niej, jedynaczce. Będziesz miała z czego żyć, mówiła mama, mamy te trzy hektary, sprzedasz, dobra cena jest na ziemię pod Lesznem.

Ania zawsze grzeczna, spokojna. Tylko dom i szkoła. Chłopaków na widoku nie było. Rówieśnice, 14-letnie dziewczyny, już mają chłopaków, pierwszy seks, a ona nie. Z zakupów grosiczek niezgubiony, przyniesione, co się zaplanowało, wszystko zgodnie z paragonem. Jak taką zabić?

Kiedy ojciec miał czas, przychodził do szkoły, żeby pomóc żonie myć górne okna. Gdy nie mógł, bo pracował, sama stawała na stół, potem na stołeczek, żeby dosięgnąć szyby, a framuga uderzała ją w boczną stronę piersi, w miejsce, gdzie później, cztery lata temu, wykryto raka i pierś odjęto. I na rentę. A potem to drugie, straszniejsze nieszczęście. Ojciec nie płacze przed żoną na widoku, ale schudł po śmierci Ani 7 kg w tydzień. A teraz siada przed zdjęciem córki i tylko patrzy. Na pogrzeb Ani przyszedł ojciec Krystiana. Stał gdzieś na uboczu. Nikt mu nie powiedział słowa, nie rzucił obelgi.

Ojca Krystiana też dosięgła choroba – guz mózgu. Mieszkają w bloku po PGR. Pokoi mają trzy – w jednym babcia, a w dwóch pozostałych rodzice i trzech synów. Trzeba było wstawić piętrowe łóżko.Z tego łóżka Krystian usłyszał, jak matka płacze. Tego dnia mieli się dowiedzieć, jakie były rokowania w sprawie guza w mózgu ojca. Czekali w napięciu – dobre czy złe? Ojciec był fachowcem, dekarzem i blacharzem. Twardy, mocny człowiek, w rodzinie musiał być porządek. Żadnego picia, żadnej łobuzerki. Porządna rodzina. Zero patologii.

Krystianowi do matki było bliżej niż do ojca. Usłyszał, że ona płacze, i zaczął krzyczeć w poduszkę. Na zewnątrz – nie. Nigdy niczego na zewnątrz, taki był od urodzenia.

Kiedy go rzuciła Natasza, dziewczyna z tego samego bloku, tylko z innej klatki, nie jęczał, nie werterował. Tylko kumple podpatrzyli, że chodził trzy godziny po lesie sam. Widać było, że cierpi. Kiedy go rzuciła jeszcze wcześniej Eliza, w ogóle nie było tego widać, choć kto go wie – wszystko dusił w sobie.

Matka zawsze pracowała dorywczo, żeby dorobić do pensji ojca, to w lesie, to u ludzi. Chłopcy też – gdzie się tylko dało. Ale tamtego roku na wakacje przyjechał kolega z Niemiec, mieszka tam z matką. Wielu stąd wyjeżdża tam do pracy albo na zawsze, jeśli mają fach i odwagę. I ten kolega stawiał kumplom piwo, a czasem dopalacze.

Krystian dzięki temu koledze nie musiał dorabiać. Skończył już gimnazjum, miał 16 lat, zaczynał próbować papierosów i piwa. Bardzo się wtedy z kumplami ze wsi zbratał. Jeździli rowerami, grali w piłkę, pili piwo, dopalacze też bywały, a jakże, wygłupiali się. Raz podpalili żabę. Któryś wyjął zapalniczkę i podpalał ją, a kumple pękali ze śmiechu. Ale może za dużo piwa strzelili sobie tego dnia, bo żaba, choć osmalona, jakoś jednak polazła w krzaki.

Jak z kimś nie chodzić?

Mieli dziewczyny. Trzeba mieć dziewczynę. Raz – że seks, a dwa – jak to być bez dziewczyny? Nie pasuje. Zwłaszcza Krystian. Mówili, że ciapa. A dlatego, że nigdy porządnie się z nikim nie pobił, a nawet uciekał od awantur. Nie zaczepiał, nie bluzgał. W szkole był średni, choć mógł mieć stopnie, jakie by chciał, zdolny jak diabli. Ale po co? Trójki są w sam raz. Uczy się na budowlańca. Znalazłby pracę w okolicy albo w Lesznie, albo i w Niemczech. W szkole coś tam czasem nabroił, ale zaraz to odrabiał. Pomagał woźnemu czy coś, byle do domu się nie przedostało.

I żużel. Ojciec kocha żużel, on też. I Peję. Gdy Peja gdzieś bliżej koncertuje, on tam jedzie. Ale nad wszystko lubi gry komputerowe. Najlepsza gra GTA 4. Zabijają się w niej na potęgę, trupy padają, wstają, można odjechać jak po dopalaczu, po największym piwie. Albo po dziewczynie, choć tego Krystian nie zaznał. Dziewczyny śmiały się, że przez rok chodzenia z poprzednią dziewczyną, Elizą, nawet jej ani razu nie pocałował.

Natasza, jego druga dziewczyna, chciała z nim uprawiać seks. Chodzili razem osiem miesięcy i jeden dzień. Chciała, żeby ją przytulił, ale on bał się, choć go zachęcała. Natasza, nie żeby Krystiana kochała, ale był pod ręką, w tym samym bloku, więc z nim chodziła, bo z kimś chodzić trzeba. Ale był nudny, że aż mdło. Zero wspólnych tematów, mówi Natasza. Jeśli ona by się pierwsza nie odezwała, to on – jak zamurowany, ani słowa. Ale z kumplami inaczej – śmiał się, żartował, normalnie.

Więc go rzuciła. To zaczął wysyłać esemesy, że bardzo ją kocha i ma nadzieję, że do siebie wrócą. Po miesiącu pozwoliła, żeby znów byli parą. Ale tylko na jeden dzień, bo to bez sensu, powiedziała.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną