Społeczeństwo

Źródło miłości

20 lat Radia Maryja

Ojciec Tadeusz Rydzyk podczas obchodów 20-lecia Radia Maryja w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Ojciec Tadeusz Rydzyk podczas obchodów 20-lecia Radia Maryja w Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Wojciech Strozyk / Reporter
Po 20 latach istnienia Radio Maryja zgromadziło ponad milion słuchaczy, czy też raczej wyznawców. Wielu spośród nich poczuło się w obowiązku przybyć na toruński jubileusz.
Z homilii abp. Sławoja Leszka Głodzia, wygłoszonej podczas uroczystości: „trzeba bronić Chrystusowego Krzyża, który z polskiej przestrzeni publicznej chcą usunąć janczarzy neobolszewii...”TYTUS SZABELSKI/freepress.pl Z homilii abp. Sławoja Leszka Głodzia, wygłoszonej podczas uroczystości: „trzeba bronić Chrystusowego Krzyża, który z polskiej przestrzeni publicznej chcą usunąć janczarzy neobolszewii...”

20 lat ma moje radio, 20 lat ma Radio Maryja/20 lat nadaje, nie upadło, bo patronka radiu ciągle sprzyja/20 lat jest naszym przyjacielem, 20 lat przy Bogu i Kościele.

Na dziedzińcu rozgłośni ojca Tadeusza Rydzyka, obok pomnika Jana Pawła II, w sobotę 3 grudnia Kapela znad Baryczy gra najnowszą piosenkę, specjalnie przygotowaną na okrągłe urodziny. Starsze panie kołyszą się w rytm muzyki sacro polo. W uniesionych nad głowami dłoniach falują różańce.

Pod siedzibę radia podjeżdżają kolejne autokary. Wszyscy chcą zwiedzić rozgłośnię. Ale zobaczą tylko znajdującą się na wprost wejścia kaplicę. Pan kierujący ruchem prosi, by przechodzić sprawnie dookoła, od prawej do lewej, przed ołtarzem i obrazem Maryi, więc nie bardzo można się pomodlić. Wierni klękają, jedni w ławkach, drudzy przed obrazem, ale pan grzecznie przypomina, że na zewnątrz straszna kolejka i inni też chcieliby wejść. Wychodzą zatem z powrotem na dziedziniec posłuchać kapeli. Popatrzeć na tablice informacyjne. Na jednej zdjęcia ojców redemptorystów pracujących w radiu. – Jacy oni piękni wszyscy – wzdycha słuchaczka z Pszczyny, po pięćdziesiątce. – Jeden przystojniejszy od drugiego.

Można zajrzeć do lewego skrzydła na parterze po darmowe materiały. I po berecik, jeśli ktoś jeszcze nie ma. Małe, wydziergane na szydełku bereciki, z włóczki co prawda standardowej, a nie z moheru, przypina się do kurtki czy klapy jesionki. Królują patriotyczne, biało-czerwone, ale można wybrać berecik awangardowy w kolorach moro (brąz i zgniła zieleń), a nawet rasta: żółto-czerwono-zielony.

Na wprost stoiska z ulotkami, nalepkami, z archiwalnymi numerami miesięcznika „W naszej rodzinie” i z aktualnym „Naszym Dziennikiem” umieszczono długi kontuar, a na nim sterty przekazów pocztowych z podanym numerem konta rozgłośni Ojca Dyrektora. Obok komputer, na którym przyklejono kartkę z informacją, że tu można sprawdzić przelewy. Pomoże, oczywiście, uśmiechnięta pani. Pan Kazimierz z Wadowic, wdowiec, emeryt, dwóch synów za granicą (ale sami ledwo zarabiają na życie), wpłaca regularnie. Niedużo, 20, 30 zł miesięcznie, czasem 50 zł, bo ma niską emeryturę. Ale kto w tym kraju ma wysoką? Zwykli ludzie, tacy jak on, klepią biedę, dobrze mają tylko ci, co Polskę rozkradli. I sprzedali obcym. A teraz chcą Ojca Dyrektora zniszczyć. Jak w tej piosence:

Krajem rządzi jednak klika/której wyobraźnia chora/jak wysiadła jej psychika/każe jak pies ogrodnika/ugryźć Ojca Dyrektora.

Pan Kazimierz jest fanem kapeli, wprawdzie muzyki to on nie za bardzo, ale teksty są dobre. I jakie prawdziwe, przecież w radiu też ciągle powtarzają, że chcą Ojca pozbawić radia i telewizji. Zamknąć mu usta. Więc trzeba go bronić. Jak każdy wpłaci parę złotych, radio dalej będzie nadawać.

Wspierajmy radio, to nasza duma/Czy jesteś biedny czy też bogaty
Tu wdowi grosik, tam większa suma/Nie dajmy w okno założyć kraty.

Oknem do nieba jest, oczywiście, radio, nieba nam trzeba jak chleba, ale na chleb trzeba grosza nazbierać – wyjaśnia w dalszej części piosenki Bogusław Cebulski, założyciel i lider kapeli, autor większości tekstów. Kończy utwór brawurowo: podając pełny numer konta bankowego. „Wpłacajmy na właściwe konto, kochani!” – apeluje, gdy kapela wygrywa ostatnie takty.

Deklarowane wpływy z datków na Radio Maryja to kilkanaście milionów złotych rocznie. Darowizny na rzecz Fundacji Nasza Przyszłość (wydaje miesięcznik „W Naszej Rodzinie” i prowadzi księgarnię wysyłkową) oraz Lux Veritatis (Telewizja Trwam) osiągają drugie tyle. To trzy filary imperium, w którym są jeszcze Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, spółka Spec, wydawca „Naszego Dziennika”, biznes geotermalny, który akurat okazał się niewypałem; nie pomogła nawet słynna piosenka Kapeli znad Baryczy „Ojciec Tadeusz jak Prometeusz”. (Dokładny gospodarczy obraz wszystkich przedsięwzięć ojca Tadeusza Rydzyka przedstawił Cezary Łazarewicz w POLITYCE 32/09).

I wreszcie najnowszy projekt, który swoją premierę miał właśnie podczas obchodów 20 urodzin radia: nowa telefonia komórkowa W naszej Rodzinie, stworzona przez Fundację Lux Veritatis i Kasę Oszczędnościowo-Kredytową SKOK.

Na razie oferuje tylko telefony na kartę, ale w przyszłości ma być również abonament. Połączenia w ramach radiomaryjnej rodziny: 17 gr za minutę. A do rozgłośni Radia Maryja i studia Telewizji Trwam zupełnie za darmo. W jednym z namiotów rozstawionych obok Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy można było kupić startery i okolicznościowe karty doładowujące telefony.

Zamysł towarzyszący twórcom rodzinnej telefonii jest zapewne nie tylko biznesowy. Chodzi o to, by jeszcze bardziej skonsolidować słuchaczy i sympatyków, zwłaszcza tych zepchniętych – ze względu na wiek czy status materialny – na margines życia społecznego.

Polskie państwo – i serce go boli – oszukuje polskiego rolnika/Wielka lichwa go pcha do niewoli/Polska dzisiaj to raj komornika.

Helena i Jan przyjechali do Torunia z warmińskiej wsi. Narzekają, że tak ciężko jeszcze nigdy nie było. Ale unijnych dopłat nie wezmą, bo w Radiu Maryja powiedzieli, że tym, co skorzystają z dopłat, zabiorą ziemię. Więc oni nie będą ryzykować.

Ja bym cały ten rząd posłała do kamieniołomów i niech tyrają za 600 zł miesięcznie – mówi Jadwiga, 68 lat, z pielgrzymką z Żyrardowa. – I niech się za te pieniądze utrzymają. Zła jest podwójnie, bo już 15 minut czeka w kolejce do toalety, a tam na górze różaniec się zaczął. No trudno, i tak poradzili sobie wspaniale z organizacją wszystkiego, tylu ludzi przecież przyjechało, Ojciec Dyrektor mówił, że 12 tys. I bigos jest, i grochówka w namiocie. A tu, pod kościołem, kawiarenka, kanapki i domowe ciasta, gorąca herbata i kawa. Płacić nie trzeba, tylko dać co łaska. Na duszpasterstwo akademickie. W kawiarni i jako służby porządkowe pracują studenci. Pani Jadwiga jest zachwycona: tacy grzeczni, dobrze wychowani. Jak niedzisiejsza młodzież zupełnie. Nie to, co jej wnuczka – uczyć się nie chce, tylko chłopaki i tipsy w głowie.

O narodzie mój kochany/Czy cię ktoś do życia porwie/Oszukany i zdeptany/Już umierasz na Platformie.

No właśnie, była szansa. Wybory. I znowu się pokazało, że ludzie nie interesują się tym, co się w kraju dzieje. Tak jakby ojciec Rydzyk nie tłumaczył na antenie, że za rządów Tuska dokonuje się rozbiór Polski, eksterminacja narodu, wyprzedaż majątku, prześladowania katolików gorsze niż za komuny. – Oni nie słuchają Radia Maryja – mówi pani Zofia z Krzeszowa, której wnuczek, już pełnoletni, głosował na Ruch Palikota. Koledzy mu podpowiedzieli. I teraz tacy homoseksualiści nas mają reprezentować w Sejmie. Wstyd po prostu. Ale największy problem, że znowu Tusk wygrał. Jadwiga ma żal do prezesa Kaczyńskiego. Za to, że nie umie z ludźmi pracować. Co rusz jacyś odchodzą, a to znaczy, że coś musi być w partii nie tak.

Te kobiety jeszcze, krzyżyk na drogę – wtóruje Jadwidze pani Zofia (dyskusja toczy się w kolejce do toalety). – Ale Ziobry żal i jego kolegów to wszystko prawnicy i łebskie chłopaki. Źle zrobił Kaczyński, że ich wyrzucił, i będzie jeszcze żałował.

(Prezes PiS nie pojawił się na obchodach. Był za to europoseł Zbigniew Ziobro).

Wszyscy jedziemy do Torunia/Jedzie ciocia, pani Jadzia i babunia
Wszyscy jedziemy autokarem/I pół parafii, i proboszcze, i wikary.

Nieliczni, jak pan Ryszard z Warszawy, przyjechali samodzielnie. Autokarem z grupą parafialną jest po prostu taniej. Około 40 zł. Pan Ryszard to tak trochę incognito. Pracuje w kurii warszawskiej, a wiadomo, że arcybiskup Nycz nie jest radiomaryjny. Ale pan Ryszard chciał zobaczyć radio i Toruń zwiedzić. Może sobie pozwolić na prawie 100 zł za bilet w Intercity w jedną stronę.

Pielgrzymi z Krasnobrodu wyjechali w czwartek. Pierwszy etap – Kalisz, potem w Licheniu nocleg, msza, zwiedzanie. I wreszcie Toruń. Bardzo przyjemna pielgrzymka.

Zofia z Krzeszowa też już trzeci dzień w drodze i jej grupa zaliczyła tę samą trasę. Jeżdżą tak kilka razy do roku. Do Częstochowy obowiązkowo. I zawsze na dwa, trzy dni. Autobus ich potem podwozi gdzieś dalej do rozmaitych sanktuariów maryjnych. Bo – jak mówi pani Zofia – wiadomości i świadomości nigdy za dużo. Poza tym jest na emeryturze, czasu ma dużo, a na wycieczki z biurem podróży jej nie stać. Ma już spore doświadczenie. Zawsze zabiera zestaw pielgrzymkowy: lekkie składane krzesełko w reklamówce, a w dużej torbie – termos z herbatą i parasolka. Latem jeszcze butelka wody.

Ma szczęście: w ich parafii jest małżeństwo, które wszystko świetnie organizuje. On jest emerytowanym przewodnikiem, wie, co i jak załatwić.

Wszyscy do Torunia jedziemy/Panu Bogu podziękujemy.

Z badań słuchalności pracowni MillwardBrown SMG/KRC wynika, że liczba odbiorców toruńskiej rozgłośni nieznacznie wzrasta. W 2007 r. stacji słuchało dziennie przeciętnie 946 tys. osób, rok później 964 tys., a w 2009 i 2010 r. już 1,029 mln osób.

W ogólnopolskim rankingu słuchalności Radio Maryja zajmuje wciąż piąte miejsce (za RMF FM, Radiem Zet, Jedynką i Trójką Polskiego Radia) i pozostaje najczęściej słuchaną rozgłośnią katolicką.

Wśród odbiorców nadal przeważają osoby starsze. Natomiast zwiększa się odsetek sympatyków z wykształceniem wyższym: od 8,7 proc. w 2001 r., przez 13,5 proc. pięć lat później, do 22 proc. w pierwszym kwartale 2011 r.

Źródło miłości i modlitwy płynie w świat/Radio Maryja ma 20 lat.

Z homilii abp. Sławoja Leszka Głodzia, wygłoszonej podczas uroczystości: „To Radio ludzi, którzy często daleko od rogatek wielkich metropolii żyją w przyjaźni z Bogiem, we wspólnocie Kościoła; ludzie naszej ojczyzny, zamieszkali gdzieś w zapadłych wsiach, lasach, zapomniani, zharowani, umęczeni, nikomu niepotrzebni, ot takie »moherowe berety«, które jeszcze dadzą radę dojść do kościoła... Ludzie jakby drugiej kategorii, ludzie wiary. Więc mówię już chyba szósty raz: Dość tej recydywy! Podnieście głowy i nabierzcie ducha. I Radio Maryja, czego chciałbym życzyć, winno więcej dodawać ducha nadziei, radości, bo czasem odnosi się wrażenie, że się pcha w taki stan depresyjny. Nie wiem, może się mylę, oby tak było. Co prawda trzeba bronić Chrystusowego Krzyża, który z polskiej przestrzeni publicznej chcą usunąć janczarzy neobolszewii... Pokolenie nasze przeżyło bolszewię, więc wie, co to jest i neobolszewia... która zaczyna podnosić głowę, jątrzyć, atakować, burzyć ład polskiego życia...”.

 

Cytaty z repertuaru Kapeli znad Baryczy

Polityka 50.2011 (2837) z dnia 07.12.2011; Coś z życia; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Źródło miłości"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną