Jak pomóc tym, którzy stracili nadzieję?

Życie po śmierci – zajęcia terenowe
A potem przyszedł esemes z domu dziecka od najstarszej dziewczynki: „Dzwonili z nieba, że im uciekła aniołek. Niech się pani nie boi, nic nie powiedziałam, gdzie pani jest”.
Anna, prawniczka, wolontariuszka po stracie z byłą podopieczną - Natalią. Dziś Natalia też pomaga innym.
Hanna Musiałówna/Polityka

Anna, prawniczka, wolontariuszka po stracie z byłą podopieczną - Natalią. Dziś Natalia też pomaga innym.

Pierwsze wyjście w teren wolontariuszki Marzeny było skokiem na głęboką wodę. Podczas wizyty zmarła młoda pacjentka i wolontariuszka musiała zająć się czuwającą przy łóżku rodziną. Tak więc wypiła herbatę, posłuchała kilku historii o zmarłej. Od razu poczuła bliskość, na którą zwykle pracuje się latami; oraz zaszczyt.

Dekadę później Marzena może wyliczyć, co jest szczególnie ważne dla nieuleczalnie chorego i jego rodziny. Tak więc na przykład: słuchanie siebie nawzajem i unikanie uporczywego karmienia (jedzenie to zdrowie, uważa rodzina).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną