Celnicy chcą rehabilitacji za niesłuszne aresztowania

Pomów, bo będziesz pomówiony
Funkcjonariusze Straży Granicznej domagają się odszkodowań za niesłuszne aresztowania. I prawa do przechadzki po własnym mieście w zielonym mundurze.
Kpt. Mirosław Aleksandrowicz został pomówiony przez kolegę z pracy, który na rozprawie odwołał zeznania.
Przemysław Skrzydło/Agencja Gazeta

Kpt. Mirosław Aleksandrowicz został pomówiony przez kolegę z pracy, który na rozprawie odwołał zeznania.

W latach 2002–07 zarzuty korupcyjne postawiono 503 funkcjonariuszom SG, w latach 2008–11 śledztwami objęto już tylko 59 pograniczników.
Andrzej Sidor/Forum

W latach 2002–07 zarzuty korupcyjne postawiono 503 funkcjonariuszom SG, w latach 2008–11 śledztwami objęto już tylko 59 pograniczników.

W Straży Granicznej służy 15 tys. funkcjonariuszy, z czego ok. 10 tys. w placówkach granicznych.
Eastway/Reporter

W Straży Granicznej służy 15 tys. funkcjonariuszy, z czego ok. 10 tys. w placówkach granicznych.

Kapitan Straży Granicznej Mirosław Aleksandrowicz, kierownik zmiany na przejściu w Bezledach, właśnie kończył nocną służbę, kiedy otoczyła go grupa antyterrorystów w kominiarkach i z długą bronią. Zaprowadzono go do szatni, tam zarządzono kontrolę osobistą, musiał rozebrać się do naga. Do pomieszczenia wchodziły różne osoby – sprzątaczki i funkcjonariusze, kapitan stał goły jak święty turecki. Pomyślał wtedy, że to jakaś wymyślna tortura, która odziera człowieka z godności już na zawsze.

Antyterroryści zawieźli go do domu, żeby przeprowadzić rewizję. Ludzie w kominiarkach szperali po szufladach, przerażona najmłodsza córka kapitana była przekonana, że to bandyci napadli na tatę. Nic podejrzanego nie znaleziono. Zatrzymanego przewieziono do prokuratury, tam usłyszał zarzut: przyjmowanie korzyści majątkowych od podwładnych pograniczników. Inaczej mówiąc, funkcjonariusze brali łapówki od przemytników i dzielili się z kapitanem. Dostał ultimatum: przyznajesz się – idziesz do domu. Nie przyznał się i następne 17 miesięcy spędził w areszcie. Za kratki wraz z nim trafiło kilkudziesięciu funkcjonariuszy straży granicznej; zarzuty postawiono 48 osobom.

To już prawie 10 lat, jak media ogłosiły wielką aferę korupcyjną na przejściu w Bezledach. Proceder wykrył Zarząd Spraw Wewnętrznych Straży Granicznej (rodzaj policji w policji). Śledczy podzielili się nagrodami, a gazety jeszcze przez kilka miesięcy ekscytowały się ich sukcesem.

Procesy ciągnęły się wiele lat, niedawno zapadły ostatnie prawomocne wyroki. Z wielkiej chmury spadł niewielki deszcz – oskarżonych zostało 27 osób, większość uniewinniono, kilkanaście osób skazano na symboliczne wyroki. Nie znaleziono dowodów winy, wskazano tych, którzy rzekomo mieli brać łapówki, ale nie tych, którzy mieli je dawać, czyli przemytników. Funkcjonariusze z Zarządu Spraw Wewnętrznych nagród nie zwrócili.

Naznaczeni

Akcja w Bezledach była jedną z wielu wymierzonych przeciwko nieuczciwym (ale przy okazji także uczciwym) pogranicznikom. Realizowano wytyczne wynikające z przyjętej we wrześniu 2002 r. przez rząd Leszka Millera Strategii Antykorupcyjnej. Miała poprawić wizerunek Polski, starającej się wtedy o przyjęcie do Unii Europejskiej. Działaniami antykorupcyjnymi zamierzano objąć m.in. administrację centralną i samorządową, prokuraturę, sądy, policję oraz służby graniczne. Administracja, prokuratorzy i sędziowie jakoś się obronili – nie przysyłano po nich antyterrorystów. Spektakularne zatrzymania funkcjonariuszy Straży Granicznej były efektowne, dobrze sprzedawały się w mediach, cała Europa mogła się przyglądać, jak w Polsce walczy się z korupcją.

Po Bezledach uderzono na Kołbaskowo – zarzuty postawiono 87 funkcjonariuszom. W Korczowej dopadnięto 46, w Kudowie – 10. Skazano połowę z zatrzymanych, kilkunastu uniewinniono, a część procesów nadal się toczy.

Niedawno zakończył się proces 18 celników z Przemyśla (przejście w Medyce). W tzw. aferze przemyskiej zatrzymano ponad sto osób: celników, funkcjonariuszy Straży Granicznej i jednego policjanta. Prokuratura ogłosiła sukces, chociaż względny, bo sumy łapówek wyliczyła na zadziwiająco niskim poziomie: od 300 do 3 tys. zł. Uniewinnionych do pracy nie przywrócono, zapowiadają procesy o odszkodowania. Sąd uznał, że prokuratura oskarżyła ich bez dowodów, na podstawie pomówień.

Gdyby uczciwość funkcjonariuszy SG i celników mierzyć według skali z prokuratorskich komunikatów, powstałby przerażający obraz – granice przeżarte korupcją, każdy bierze od każdego, każdy daje każdemu. Dlaczego więc co najmniej połowa oskarżanych przez prokuratorów funkcjonariuszy jest uniewinniana?

To znaczy, że dowody były za słabe – ocenia prokurator Piotr Jasiński z Olsztyna, który oskarżał pograniczników z Bezledów. Materiał dowodowy dostał w komplecie ze służby wewnętrznej. – W podobnych sprawach, dotyczących na przykład przejścia w Gołdapi, kiedy prokuratura współpracowała z policjantami z CBŚ, dowody były dla sądów bardziej wiarygodne, skazano kilkadziesiąt osób.

Dla doświadczonego prokuratora wszystko układa się według prostego schematu: jedni dają, drudzy muszą brać, bo granica to specyficzne miejsce. Według prok. Jasińskiego, wciąż istnieje społeczna akceptacja, a przynajmniej brakuje powszechnego napiętnowania procederu korupcyjnego. Nowi funkcjonariusze szybko podporządkowują się nieformalnym obyczajom. Widzą, że starsi koledzy biorą prezenty, więc też zaczynają brać, aby nie uznano ich za frajerów.

Dla prokuratora jesteśmy naznaczeni korupcją już tylko dlatego, że pracujemy na granicy. To przecież nieprawda – mówi uniewinniony pogranicznik z Bezledów kapral Wojciech Mazurek. Poszedł pracować do SG, bo pociągał go etos pracy w mundurze. Szybko się przekonał, że etosu nie ma, bo wszyscy są podejrzani.

Fundacja Batorego cyklicznie przeprowadza monitoring przejść granicznych, bada m.in. zagrożenia korupcyjne. Na pytanie „czy zdarzyło się panu/pani widzieć, jak polski funkcjonariusz paszportowy lub celny przyjmował od podróżnych pieniądze lub inne upominki?”, ankietowane anonimowo osoby, podróżujące różnymi przejściami granicznymi, przeważnie odpowiadały „nie, nigdy”. Najwięcej takich odpowiedzi padło wśród przekraczających granicę w Bezledach (82,7 proc). Tych, którzy widzieli tam sytuacje korupcyjne, było zaledwie 3,3 proc.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną