Rękodzieło robi karierę

Ręka do dzieła
W cenie jest to, co pomysłowe, niepowtarzalne i wykonane ręcznie. Każdy może zostać artystą?
Anna Traczewska, właścicielka firmy metka by traczka, zaczęła od woreczków na bieliznę.
Leszek Zych/Polityka

Anna Traczewska, właścicielka firmy metka by traczka, zaczęła od woreczków na bieliznę.

Anna Traczewska, zanim zaczęła utrzymywać się z szycia podróżnych woreczków na bieliznę, zajmowała się komunikacją marketingową i piarem. Rozkręcała znane marki telewizyjne. Rękodzieło zaczęło się u niej sześć lat temu. – Chciałam obdarować przyjaciółki na gwiazdkę prezentami zrobionymi własnoręcznie. Nie wiem, skąd przyszedł mi do głowy pomysł na woreczki, ale okazał się genialny – mówi. Kupiła lniany materiał w paski, wszyła tasiemkę do ściągania i uszyła proste, nieduże woreczki. – Dziewczyny piały z zachwytu. Zgłaszały się po kolejne – idealna rzecz na prezent. Traczewska wyszukiwała coraz to nowe materiały: satynę, jedwab, organzę. Haftowała napisy: na jednych „clean”, na innych „not so clean”.

Czas na szycie miała tylko wieczorami, po pracy. Aż ciężko zachorowała. Po wyzdrowieniu mogła wrócić do korporacji albo spróbować żyć z tego, co cieszy ją najbardziej. Tworzyć. Szyć. Wynajęła pracownię i założyła firmę metka by traczka. Na początku trudno było się z tego utrzymać. – Do takiego kroku potrzebna jest odwaga – mówi. – Ale opłacało się. Teraz udaje się jej sprzedawać nawet 140 kompletów woreczków miesięcznie, każdy po 120–130 zł, choć w niektórych miesiącach bywa dużo gorzej. Pieniądze są mniejsze niż w korporacji. – Ale zajęłam się tym, co stało się moją życiową pasją – przekonuje.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną