Więzienne przemyślenia Andrzeja Pastwy

Po rabinie na wolność
W życiu Andrzeja Pastwy, jednego z głośniejszych polskich oszustów, zdarzyło się wiele ciekawego, ale on sam za najciekawsze uważa spotkanie z rabinem Michaelem Schudrichem. Odbyło się w scenerii więziennej.
Stanisław Ł. namawiał Pastwę (z lewej) do porwania pewnego biznesmena, wtedy jeszcze wspólnika w interesach.
Marek Zieliński/Super Express

Stanisław Ł. namawiał Pastwę (z lewej) do porwania pewnego biznesmena, wtedy jeszcze wspólnika w interesach.

„Gdy dochodzi do spotkania kogoś, kto wyciąga swoją dłoń, jak pan…

– pisze Andrzej Pastwa do Michaela Schudricha – ...do ludzi, którzy są na marginesie życia społecznego – ja czuję w swoim sercu ulgę, czuję się dowartościowany, zwyczajnie po ludzku jestem szczęśliwy”.

Szczęścia zabrakło mu w 2004 r., kiedy trafił do więzienia. Nie pierwszy raz i jak zawsze pod tymi samymi zarzutami: wyłudzenia, oszustwa, fałszowanie dokumentów.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj