Anna Laszuk (1969-2012) jakiej nie znaliście

Lesanna
Anka Laszuk przyjęła etat dyżurnej lesbijki III RP, choć żartowała, że chyba nie to jest w niej najbardziej interesujące.
Nie ukrywała, że jest feministką i lesbijką zaangażowaną w walkę o prawa mniejszości. Wystarczy, że będziecie sprawiedliwi, przekonywała młodych. I że granice trzeba stawiać ostro.
Agata Kubis/Polityka

Nie ukrywała, że jest feministką i lesbijką zaangażowaną w walkę o prawa mniejszości. Wystarczy, że będziecie sprawiedliwi, przekonywała młodych. I że granice trzeba stawiać ostro.

Anka grała na pianinie, studiowała nawet w szkole muzycznej. Jednak zmieniła ją na psychologię, bo bardziej niż muzyka klasyczna pociągali ją ludzie i rozmowy.
Wodzimierz Wasyluk/REPORTERł/EAST NEWS

Anka grała na pianinie, studiowała nawet w szkole muzycznej. Jednak zmieniła ją na psychologię, bo bardziej niż muzyka klasyczna pociągali ją ludzie i rozmowy.

– Ona przede wszystkim chciała robić konkretne rzeczy, a nie szum wokół siebie – mówi Agata Kowalska.
Krzysztof Zuczkowski/Forum

– Ona przede wszystkim chciała robić konkretne rzeczy, a nie szum wokół siebie – mówi Agata Kowalska.

W Radiu TOK FM nikt za bardzo nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy zaczęła tu pracować. Bo była pierwsza, od zawsze, i właściwie trudno sobie wyobrazić to radio bez niej. Wyrazista, mocna, stanowcza, budziła skrajne emocje. Gdy znikła z anteny, słuchacze nie wierzyli, że to przez chorobę. Pisali maile do redakcji: „Oddajcie nam Annę Laszuk”, „Co się stało z panią Anią? Najlepszą dziennikarką tego radia”, „Była zbyt kontrowersyjna? Stałym słuchaczom należy się informacja. Traktujemy was jak bliskich sobie ludzi”. Gdy podano informację o jej śmierci, ludzie dzwonili do radia i łamał im się głos, mówili, że po tylu latach nie potrafią wyobrazić sobie poranków bez „Komentarzy” Anki.

O jej programie mówiliśmy, że to pasmo frontowe – mówi Zuzanna Piechowicz, sekretarz redakcji. – Komentowało się najświeższe newsy i wydarzenia. Trzeba było działać i reagować szybko. Rozmówców umawiało się na bieżąco. Świetna szkoła zawodu.

Tę szkołę przeszli wszyscy młodzi trafiający do TOK FM; najpierw stażowali u Anki. Lekcja pierwsza, całkiem odwrotna niż na studiach: zimny obiektywizm nie istnieje. Dziennikarz ma poglądy i nie ma co udawać, że jest inaczej. Ona nie ukrywała, że jest feministką i lesbijką zaangażowaną w walkę o prawa mniejszości. Wystarczy, że będziecie sprawiedliwi, przekonywała młodych. I że granice trzeba stawiać ostro.

Kiedy w dniu zamachu na WTC prowadziła program i w telefonach od słuchaczy pojawiały się wątki antysemickie, ucinała je ostro i momentalnie. Zapraszani do studia politycy prawicy trochę się jej bali, bardziej się pilnowali, żeby nie wypsnęło im się coś seksistowskiego czy homofobicznego. Lewicy zdarzało się to częściej. „No to się pan chyba zagalopował, panie pośle”, komentowała ze śmiechem, gdy miała lepszy humor. Kiedy gorszy, reagowała zimno: „Na tej antenie takich rzeczy nie będzie się wygadywać”. Prywatnie homofobia i seksizm budziły w niej szewską pasję. W czasie audycji starała się być wyważona, ale po wyjściu ze studia kipiała oburzeniem i psioczyła na starych dziadów, co tylko panie po rączkach potrafią całować.

– Dla nas była bardzo wyrozumiała, traktowała jak równych i nigdy nie dawała odczuć, że jesteśmy głupie, zielone szczawie – wspomina Zuzanna Piechowicz.

Agata Kowalska, która w ostatnich latach była najbliższą współpracowniczką Anny Laszuk, opowiada, że kiedy przyszła do TOK FM, bała się na nią spojrzeć.

– Usłyszałam, jak Anka mówi: jest nowa dziewczyna, fajnie się uśmiecha, tylko że cały czas patrzy w podłogę. Nie przyszło jej do głowy, że może kogoś onieśmielać. Miała w sobie niesamowite pokłady wrażliwości, życzliwości i ciepła.

Na jej biurku zawsze stał kubek kawy i sok grejpfrutowy. W czasie audycji czekała na felieton kulinarny Piotra Adamczewskiego, bo trwał tyle, że można było wyskoczyć na papierosa. Ale dzień zaczynał się od wyboru tematów. A dla tematów Anka nie była wyrozumiała. Najlepiej czuła się w problematyce społecznej, bo na tym się znała. Ale kiedy inne media huczały o aborcji, bo poseł A starł się w tej kwestii z posłem B, nie zamierzała się tym zajmować.

– Przekonywałam, że wszyscy o tym mówią, że to gorące, a ona pytała: czy naprawdę stało się coś nowego, coś się zmieniło? Nazwij problem, wtedy się za niego weźmiemy – opowiada Agata Kowalska. – Polowała na tematy naukowe, typu łazik marsjański czy boska cząstka, bo fizyka współczesna to była jej prywatna pasja. Ale dla mnie najlepszą szkołą były programy na temat, na którym Anka kompletnie się nie znała: piłka nożna czy gazownictwo, bo pokazywała, że inteligentnie zadając pytania, zawsze można dotrzeć do sedna problemu.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną