Społeczeństwo

Życie polityczne dzikich

Ubiegły tydzień należał do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie mieli prawdziwy wybór. Z jednej strony biały milioner, który – jak mówią Amerykanie – urodził się ze srebrną łyżeczką w buzi, syn biznesmena i ministra. Polityk inteligentny, doświadczony, ale lawirant, który w życiu starał się zagarnąć jak najwięcej władzy oraz pieniędzy, przekonany, że skoro jemu się udało, to każdemu może się udać. Z drugiej strony polityk z korzeniami rodzinnymi w Kenii i na Hawajach, elegancko zwany dziś Afroamerykaninem, o poglądach centrolewicowych, prawnik, doświadczony w pracy z biedotą.

Polityka 46.2012 (2883) z dnia 14.11.2012; Felietony; s. 102

Czytaj także

Rynek

Maseczki pseudoochronne

Czy to bal maskowy, czy raczej taniec śmierci? Rząd każe nam nosić maseczki, ale już nie dba o to, co trafia na rynek. Czy maseczki sprzedawane w aptekach i sklepach naprawdę nas chronią?

Violetta Krasnowska
18.01.2021