Społeczeństwo

Z dwururką do kina

Myślałem, że zamiast pójść na „Pokłosie” Pasikowskiego, wystarczy przeczytać recenzje i już wszystko wiadomo. Idąc do kina, człowiek naraża się na szereg nieprzyjemności, a to: fatyga w zimną listopadową porę, wydatek na bilet, przebywanie w ciemności w sali, która jest do połowy pusta (na „Pokłosiu” też), podczas gdy druga połowa rozmawia przez komórki, chrupie popcorn, a to wszystko w dyskretnym zapaszku starego tłuszczu.

Polityka 47.2012 (2884) z dnia 21.11.2012; Felietony; s. 106
Reklama

Czytaj także

Historia

Droga sztuka – w co się teraz inwestuje

Aukcyjny rynek sztuki w Polsce w swojej 30-letniej historii przeżywał hossy i bessy, mody i nagłe zwroty. Ale mniej więcej od roku po prostu staje na głowie.

Piotr Sarzyński
22.07.2021