Kim są asystenci rodzinni?

Jak żyć, pani asystent?
Są takie rodziny, które trzeba uczyć, że w domu się sprząta, dzieci się myje i myśli się o tym, że trzeba coś zjeść. Gdyńscy asystenci rodzinni udowadniają, że warto.
Asystentki rodzinne: od lewej: Urszula Samulak, Julita Wirkus-Ostrowska, Joanna Szymańska.
Krzysztof Mystkowski/KFP

Asystentki rodzinne: od lewej: Urszula Samulak, Julita Wirkus-Ostrowska, Joanna Szymańska.

Bieda nie jest już wstydem. Do biedy łatwo się przyznać – do braku pieniędzy, bezrobocia, długów, zagrożenia eksmisją. Przeciętni Kowalscy, zgłaszający się do ośrodków pomocy społecznej, otwarcie o tym mówią. Tak też – wydawałoby się – wyglądają powody, dla których wiele dzieci trafia dziś do domów dziecka czy rodzin zastępczych. Ale bieda to zwykle tylko objaw choroby, która gryzie Kowalskich. Ich nieumiejętność prowadzenia czegoś tak oczywistego jak rodzina wymaga wnikliwszej diagnozy i leczenia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną