Społeczeństwo

Mężony

Żony transwestytów

Kiedy trans mówi, kim jest, oczekuje, żeby kobieta, z którą chce być albo spędzić całe życie, uporała się z problemem w kilka minut. Kiedy trans mówi, kim jest, oczekuje, żeby kobieta, z którą chce być albo spędzić całe życie, uporała się z problemem w kilka minut. Spectator / materiały prasowe
Perełka prawdziwa to żona albo partnerka, która o swym transie wie i go akceptuje. Perełka sztuczna wie i jakoś to znosi. Nie-Perełka ucieka, gdy się dowiaduje, że żyje z transem.
Voca. Jej były chłopak Zuzu jest transwestytą. Rozstali się, ale nie dlatego. To nie miało znaczenia.Miłosz Poloch/Polityka Voca. Jej były chłopak Zuzu jest transwestytą. Rozstali się, ale nie dlatego. To nie miało znaczenia.
Zrozumienie, że przymus ubierania się w kobiece stroje jest diabelnie silny, a walka z nim bezskuteczna, zajmuje – każdy trans tak ma – wiele czasu, często lata.Spectator/materiały prasowe Zrozumienie, że przymus ubierania się w kobiece stroje jest diabelnie silny, a walka z nim bezskuteczna, zajmuje – każdy trans tak ma – wiele czasu, często lata.

Tekst został opublikowany w POLITYCE w grudniu 2014 roku.

Kira wie, że mąż jest transwestytą. Zobaczył ją kiedyś na fotografii, którą pokazał mu jego brat. Kira jest ładna i zgrabna. Poprosił brata o jej adres. Zaczęli ze sobą korespondować. Zadzwonił, że chciałby ją poznać. To przyjedź, powiedziała. Został u niej na Ukrainie tydzień.

I już tam zaproponował, żeby zamieszkali w jego warszawskiej kawalerce. Jeśli będzie im dobrze, zostaną razem. Jeśli nie, każde pójdzie w swoją stronę. Wzięli w końcu ślub, lecz zanim to się stało, wyszedł do niej z łazienki przebrany za kobietę.

Przebrany to nie jest właściwe określenie, mówi Voca z Wrocławia. Część ich kobiecej natury wymaga damskiego stroju. Oni się ubierają, a nie przebierają.

Voca poznała swego chłopaka, Zuzu, na czacie transwestytów. Nieostre granice płciowe pociągają ją tak jak innych fizyczne piękno. Zostali przyjaciółmi, potem parą. Bawiły ją jego przebieranki. Pokazywała znajomym zdjęcia swego chłopaka en femme, jak transy nazywają swoje kobiece wcielenia. Nikt nie psioczył ani się nie wyśmiewał. Voca nie rozumie: co się w takim transowaniu może nie podobać?

Prowadzili z Zuzu warsztaty na temat transpłciowości dla lekarzy, studentów, osób ze środowiska. Zuzu występował wtedy zawsze en femme. Związek z nim się rozpadł, lecz nie dlatego, że Zuzu jest transwestytą. To nie miało znaczenia.

Szok

I co? – spytał narzeczony Kiry ubrany w sukienkę. Jest przystojny i wyszła z niego wcale ładna panna. – Nic, OK. Ważne dla mnie, co do mnie czujesz i jakim jesteś człowiekiem, a nie jaki wyrób tekstylny masz na sobie, powiedziała narzeczona.

Miała na Ukrainie męża pijącego i bijącego oraz syna, przy którym wygląda teraz jak starsza siostra, bo urodziła go w młodym wieku. Nim wyszła za mąż, przepracowała już w Polsce, sprzątając w prywatnych domach, parę ładnych lat. Doznała wielu upokorzeń. Teraz sprzedaje ubrania w eleganckim sklepie.

Greta to lesbijka, która wyszła za transseksualistę, biorąc legalny ślub. Jej partner, a w istocie tożsamościowo partnerka, mówi, że łatwiej być Perełką kobiecie po przejściach. Jeśli mąż transwestyta jest dla niej dobry, czuły, kocha, dba o dom i jest dobrym ojcem, żona stara się to docenić. Łatwiej jej jest też znieść wiadomość o przypadłości męża, jeśli on, tak jak Kirze, powie o tym przed ślubem.

Ale i tak doznaje szoku. On wyjawia jej to w nadziei, że go zaakceptuje takim, jaki jest. Jego uładzenie się z samym sobą, zrozumienie, że przymus ubierania się w kobiece stroje jest diabelnie silny, a walka z nim bezskuteczna, zajmuje – każdy trans tak ma – wiele czasu, często lata. A teraz mówi, kim jest, i oczekuje, żeby kobieta, z którą chce być albo spędzić całe życie, uporała się z problemem w kilka minut. I żeby powiedziała to, co Kira swemu mężczyźnie. Że wszystko w porządku, ważne, co jest w środku.

Słyszy, że on jest transem. Jest rozbita, ogłupiała. Nie wierzy, gdy on twierdzi, że nie jest w stanie zwalczyć tej skłonności. Jak palenia na przykład albo obgryzania paznokci. Nie można wyrzec się zakładania sukienek? Bzdura. On to sobie wymyślił. Albo ktoś go indoktrynował.

Idą razem do seksuologa. Doktor Andrzej Depko tłumaczy wtedy, że palenie nie jest oczywiście wrodzone, a transwestytyzm prawdopodobnie tak, z tym się mężczyzna rodzi, bo kobiet wśród transów jest znacznie mniej. Trans nie dąży do operacji narządów płciowych, tak jak transseksualista, który dramatycznie tego pragnie. Czy można to wyleczyć? – pyta kobieta. Nie można. Czy to jest dziedziczne? Nie jest. Czy tym się można zarazić jak chorobą weneryczną, czy mogą się od ojca zarazić dzieci? Nie.

Zmieni się po ślubie, ja sama go wyleczę, postanawia kobieta. Tak inne myślą o swych narzeczonych, którzy mocno piją już przed ślubem. Jeśli nawet nie, pośle się go na odwyk. Z transami jest trudniej. Odwyk dla transów nie istnieje. Funta kłaków nie byłby wart.

Kira pozwala mężowi używać swoich kosmetyków. Namówiła go, żeby poznał innych transów, i zgadza się na jego spotkania z nimi. On perełkowość jej wynagradza. Jest czuły, opiekuńczy i szczery. Wciąż powtarza, że ją kocha. Kiedy ona jedzie na Ukrainę odwiedzić syna, który mieszka u jej rodziców, on dzwoni, żeby już wracała, bo tęskni.

Transy często są takie. Znaleźć Perłę dla transa to jak wygrać los na loterii. Więc kiedy się już taką znalazło, trzeba na nią chuchać i dmuchać, żeby nie rzuciła, nie zabrała dzieci i nie uciekła. Bo jeśli tak się stanie, mówi Greta, transy zostają zwykle same. Mężczyzną się nie pocieszą. Trans nie jest gejem. Chce być z kobietą.

Marylka

Bawełnianymi, rozciągniętymi już majtkami Sara wypolerowała szyby w oknach, a potem wyrzuciła je do kubła na śmieci. I wyszła do pracy, a że zapomniała telefonu, bez którego czuje się niepewnie, z połowy drogi wróciła do domu. Chłopak, z którym od roku mieszkała, siedział w tych majtkach wyciągniętych z kubła, naciągając na tors damski sweterek z guziczkami. Jesteś gejem? – spytała. Powiedział, że zaraz wszystko wytłumaczy, że gejem nie jest, że wolałby nie być taki, jaki jest. Ale jest.

Renata Romanowska, psycholożka ze Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek Lambda, mówi, że z homoseksualizmem sprawa jest jednoznaczna: faceta ciągnie do innych facetów, a transa ciągnie do kobiet. Trans nieokreślony jest: ni to, ni owo. I kobieta jest przez to zdenerwowana i niepewna. Kim on właściwie jest i kim jest ona, skoro nieokreślony ją pociąga. Może lesbijką?

Sara poczuła się do głębi upokorzona, że Marylka sam jej o tym nie powiedział. Nakryła go. Wstrętne słowo: nakryła. Zbladł, zmieszał się i zaczął tłumaczyć, że nie chciał jej stracić. Liczył na to, że może się nie wyda. Przymierzał się wiele razy, żeby powiedzieć prawdę, ale nie był w stanie.

Przegadali całą noc, oboje się popłakali. Zaczęła gorączkowo szukać tekstów o jego przypadłości. Wszystko było jasne. To na przykład, że Marylka w łóżku był jakiś nadmiernie delikatny. Nie zaczynał gry wstępnej, tylko leżał i czekał, aż ona ją zacznie. Przy stosunku wolał być na dole i tak dalej, i dalej.

Sarze akurat to odpowiada. Nie ma upodobania do mężczyzn ociekających testosteronem. Lubi wiotkich i subtelnych, dlatego zakochała się w nim pierwszą prawdziwą miłością. Nie dość, że darzą się uczuciem, to już się zaprzyjaźnili. Przynajmniej było tak do czasu pokazania się Marylki.

Postawiła warunki. Jeśli mają być razem, jej matka nie może się o tym wszystkim nigdy dowiedzieć. Nie ma sensu sprawiać jej bólu. Marylka nie będzie wychodził w damskich ciuchach na ulicę. Sara jest nauczycielką w przedszkolu. Nie może sobie pozwolić, kto wie, czy nie na utratę pracy. Transwestytyzm nie może zdominować ich życia. Jeśli on chce się przebierać, to tylko w domu i w miarę możności nie przy niej. Może nosić damskie majtki do pracy, proszę bardzo, tego nie widać. Sara nie zgadza się jednak na to, o co on, już ośmielony, prosi – żeby przed stosunkiem zakładał biustonosz, nawet jeśli to dla niego jak viagra. Na razie nie zaręczą się, jak planowali. Sara daje sobie rok na sprawdzenie, czy wytrwa w takim związku.

Ta trzecia

Niektóre kobiety chcą faceta z krwi i kości. Żeby testosteron w nim buzował i żeby w łóżku miały porządne orgazmy. A tu, proszę sobie wyobrazić, skarży się dziewczyna, która godzi się z dziennikarką rozmawiać tylko przez telefon, że pragnie się mężczyzny w typie Bonda, a do łóżka wchodzi James Bond uszminkowany i w koronkowym biustonoszu. To mu się każe wywalić te szmaty i wytrzeć gębę. A on wtedy na to, że będzie musiał kupić wibrator, bo bez biustonosza z erekcji będą nici.

Najgorzej, mówi Greta, jeśli kobieta się dowiaduje, że jej mężczyzna jest transem, po kilku, a czasem kilkunastu latach wspólnego życia. Czuje się oszukana, zdradzona. Zwłaszcza że dowiaduje się zazwyczaj przypadkiem. W piwnicy leży jakiś zapomniany pakunek, a w nim damskie ciuchy. Na pawlaczu albo w jakiejś innej skrytce. Najpierw myśli, że mąż ma kochankę, która się w to wszystko ubiera, kiedy ona, żona, jest w pracy albo gdzieś wyjeżdża. Rozpoczyna prywatne śledztwo. Puzzle z wielu lat układają się w klarowny obraz: coś z nim jest nie tak. W końcu, przyciśnięty do muru, on mówi, na czym to wszystko polega. Czuje strach, ale i ulgę. Udawanie, krycie się, kręcenie było dla niego diabelnie męczące. Powiedział i odżył, mówi internautka. Ale ja zaczęłam umierać.

Kochanka jest, odnalazła się. To część jej męża, która przez cały czas żyła między nią a nim. Trzecia w związku, równie wirtualna, co realna. Ona, żona, nie może sobie dać rady z upokorzeniem. Widocznie mu nie wystarczała. Potrzebował innej. W sobie samym. Więc żyli w trójkącie. On wydawał na ciuchy tej trzeciej ich wspólne pieniądze, bo okazało się, że jest ich dużo więcej i są droższe od tych, które ona sobie kupiła. Jakby mieli tę trzecią na utrzymaniu.

Trzecia jest od niej, żony, ładniejsza. Bo trzeba też wspomnieć o zazdrości. Kobiety urodziły dzieci, są zapracowane, mówi Voca, nie za bardzo zadbane, już utyły. A ich partnerzy, kiedy są en femme, to prawdziwe laski, szczupli, z długimi nogami na wysokich szpilkach, w pięknych perukach, w perfekcyjnym makijażu, bo dbają o to, by każdy szczegół był dopracowany, wyglądają jak modelki. W każdym razie wielu z nich. Oglądają się za nimi mężczyźni na ulicy, a za żonami już nie.

Ale żyją tyle lat razem i urodziły się dzieci. One w żadnym wypadku nie mogą się dowiedzieć. Trzeba więc zacisnąć zęby i wytrwać w związku, bo dzieci potrzebują ojca, a on ojcem jest bardzo dobrym. Tak zresztą bywa i w związkach nietransowych, mówi Voca, gdy kobieta odkrywa zdradę męską, choć w tym przypadku właściwiej byłoby powiedzieć: żeńską.

Można udawać, że się ich bycia en femme nie widzi, zwłaszcza kiedy im do seksu nie jest to niezbędne (bo tak też bywa), a tylko do szczęścia pobycia kobietą. Na jakiś czas, nie ciągle, na godzinę, dwie, na wieczorną imprezę, na którą przychodzą czasem z Perełkami. Przytulają się wtedy do siebie nie jak geje, ale jak koleżaneczki. Perełki się tym denerwują. Nie ma starszych transów, którzy przebierają się za starsze baby. Zawsze są en femme, kobieciątkami, podfruwajkami. Co nie przeszkadza, że idzie taka rano do biura i jest poważnym panem inżynierem.

Można wreszcie widząc, niczego nie widzieć i wbijać w siebie jak mantrę: jestem kobietą, a on mężczyzną, jestem kobietą, a on...

Policjantka

Jeśli się nie potrafi być Perełką, można być policjantką. Kazać wyrzucić szmaty, buty, kosmetyki, śledzić, sprawdzać, grozić, że jeśli on nie przestanie, ona powie dzieciom, rodzinie, wniesie o rozwód. On wtedy musi znów zejść do podziemia albo też się staje dla siebie policjantem – stłamszony, zgnieciony, nieszczęśliwy do cna. Tylko męski przymusowo.

I tak trwają razem, a raczej obok siebie, w pozycji na baczność, choć bywa tak przecież nie tylko w trans, ale i w ogóle w związkach. Można wtedy pójść do psychologa na terapię. Są już specjaliści od par trans. Czasem terapia pomaga. Ona próbuje otworzyć się na jego problem i nie rozbijać rodziny. Można też poszukać ratunku w Internecie, zasięgając rady takich jak ona.

Jedna z internautek mówi, że pozwoliła mężowi spać w damskiej koszuli i nagle mu tego zakazała. On pyta: dlaczego? Ona nie umie wytłumaczyć. Nie, bo nie, i koniec. Jakby nie mogła dłużej tej koszuli znieść. Coś pękło. Pojawiła się niechęć. Nagły strach, co powiedzą ludzie, kiedy rzecz się rozniesie, bo jeśli ona odkryła prawdę o nim, mogą i inni. Wejdzie ktoś z rodziny, kiedy on będzie ubrany w kobiece łaszki, on się będzie wtedy wykręcał, że robi przymiarkę do balu maskowego. Ale gość nie musi w to uwierzyć. Albo on wbije sobie do głowy, żeby zmienić płeć, bo może wcale nie jest transwestytą, tylko transseksualistą i chce zostać damskim w całości.

Wstręt. Nienawiść. Chęć rewanżu. Zaczynają być złośliwe – mówi psycholog Renata Romanowska. Wyśmiewają się, drwią. Jedna z jej pacjentek, nim odeszła od męża, powiedziała o nim całej rodzinie. Jego ojciec się go wyrzekł, córki nie życzą sobie mieć z nim żadnego kontaktu. Czasem zadzwoni jedna z ciotek.

Paweł (do diabła z nią, trzecią Paulą!) ubiera się i zamyka w łazience. Wciąż błagam go o seks – opowiada inna z Perełek. Namolna jestem. Chcę być żoną. A on tego nie chce. Wysiaduje długo przed lustrem, co mnie denerwuje. Pozwoliłam mu nosić damskie dżinsy, ale on chce więcej i więcej. A ja – wcale. Kupuje wciąż stroje. Mam jedną szafę, a on dwie. Dałam mu dwa miesiące na opamiętanie się. Jeśli nie, to z nami koniec. Prowadzę księgowość jego firmy, wszystkie szwindle mam w komputerze, wyprowadzę je i pokażę w dziennym świetle. Zostanie goły i bosy.

Rozstania zdarzają się często. Perełki nie rodzą się na kamieniach. W filmie „Na zawsze Laurence” dwoje bohaterów łączy nadzwyczajna miłość, ale dziewczyna odchodzi ze związku i zostaje żoną „normalnego”. Rodzi im się dziecko. Mąż jest nudny jak kanapa w ich salonie. Dziewczyna straciła życie trudne, lecz szalone, i teraz ma kanapy dość. Raz do Laurence’a wraca, raz od niego odchodzi. Nie potrafi być ani z nim, ani bez niego. Normalnego w końcu rzuca.

Nie wiadomo, czy zostanie z Laurence’em. Jeśli nie zostanie, on zacznie pewnie pić, jak często zdarza się samotnym, nie tylko mężczyznom trans. Albo jeśli to w istocie nie transwestyta, lecz transseksualista, podda się operacji, żeby mu wszyli sztuczną pochwę. Może też kazać sobie wstawić piersi silikonowe lub pokusić się o prawdziwe za pomocą kuracji hormonalnej, nie rezygnując z męskiego przyrodzenia: transwestyta hard. Jedna z magistrantek prof. Imielińskiego opisała losy takiego gościa z wyhodowanym biustem. Stał się wziętą i drogą prostytutką dla panów, którzy lubią czasem mieć do czynienia z prawdziwie dwuistnym: na dole penis, na górze pierś.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Wyrażanie i regulowanie emocji

Marzena Martyniak o tym, jak człowiekowi może pomóc inteligencja emocjonalna.

Katarzyna Czarnecka
12.02.2019
Reklama