Społeczeństwo

Gimbaza

Nowa mowa

Czyli gimnazjum. Dosłownie: baza, do której zjeżdżają gimbusy – w tym wypadku nie tylko te rozumiane jako pojazdy, ale raczej indywidua objęte jednym ze szczebli nowego polskiego systemu edukacyjnego. Wojciech Orliński, który na łamach „Gazety Wyborczej” zjawisko opisał niedawno dość szeroko, zdefiniował gimbazę jako „określenie całej demografii najmłodszych nieokrzesanych nastolatków”. Co nie zmienia faktu, że często wystarczy powiedzieć „gimnazjum przyszło”, żeby wzbudzić postrach, zaciekawienie lub zażenowanie, żeby podniosło się ciśnienie, ręce opadły, a głąb przestał się kojarzyć z kapustą.

Polityka 03.2013 (2891) z dnia 15.01.2013; Fusy plusy i minusy; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "Gimbaza"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Fundusz Odbudowy. Po co lewicy romans z PiS?

Inicjatywa i sprawczość. Na dźwięk tych słów politycy polskiej opozycji tracą rozum. Nie tylko lewicy zresztą.

Łukasz Lipiński
27.04.2021