Społeczeństwo

Gimbaza

Nowa mowa

Czyli gimnazjum. Dosłownie: baza, do której zjeżdżają gimbusy – w tym wypadku nie tylko te rozumiane jako pojazdy, ale raczej indywidua objęte jednym ze szczebli nowego polskiego systemu edukacyjnego. Wojciech Orliński, który na łamach „Gazety Wyborczej” zjawisko opisał niedawno dość szeroko, zdefiniował gimbazę jako „określenie całej demografii najmłodszych nieokrzesanych nastolatków”. Co nie zmienia faktu, że często wystarczy powiedzieć „gimnazjum przyszło”, żeby wzbudzić postrach, zaciekawienie lub zażenowanie, żeby podniosło się ciśnienie, ręce opadły, a głąb przestał się kojarzyć z kapustą.

Polityka 03.2013 (2891) z dnia 15.01.2013; Fusy plusy i minusy; s. 99
Oryginalny tytuł tekstu: "Gimbaza"

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020