Z życia sfer

Osoby niezgodne z konstytucją
Przy okazji debaty o związkach partnerskich rozgorzał fundamentalny spór o to, jaka rodzina jest lepsza dla pomyślnego rozwoju kraju.

Zdaniem prawicy, aby kraj się rozwijał i miał dobre perspektywy, nie ma innej drogi niż tradycyjna rodzina, złożona z ojca, matki i tylu dzieci, ile się da. Tylko taka zgodna z konstytucją rodzina może być podstawą ładu społecznego i dobrobytu.

Badania pokazują, że Polacy dysponujący tradycyjną rodziną są z niej bardzo zadowoleni, gdyż w pełni zaspokaja ona ich aspiracje i oczekiwania. Na tym tle lansowana przez liberalne media rodzina oparta na związku partnerskim (przeważnie homoseksualnym) jawi się jako produkt nietrwały i do niczego nieprzydatny.

Ważnym argumentem przeciwników tych związków jest to, że mają one charakter hedonistyczny, a seks uprawia się w nich dla przyjemności. Tymczasem wiadomo, że tradycyjna rodzina nie polega na czerpaniu przyjemności z seksu, ale na tym, żeby sobie jakoś radzić. Dlatego zrównywanie praw związków nastawionych na osiąganie przyjemności z seksu i tradycyjnych rodzin, w których o przyjemności trudno, jest niesprawiedliwe. Zwłaszcza że jak się związek komuś znudzi, może go unieważnić i zacząć się zaspokajać w nowym związku, podczas gdy osoba żyjąca w tradycyjnej rodzinie takiej możliwości nie ma i musi się zaspokajać sama, a chyba nie o to chodzi?

W opinii posłanki Pawłowicz związki homoseksualne w ogóle nie mają sensu, gdyż homoseksualiści są dla kraju bezproduktywni. Nie potrafią oni nawet wyprodukować dzieci, które w przyszłości poszłyby do pracy, zostały płatnikami podatków i przyczyniały się do powiększenia PKB. Posłanka Pawłowicz nie kryje również, że homoseksualiści i osoby takie, jak posłanka Grodzka (a zwłaszcza wygląd tej osoby), naruszają jej poczucie estetyki, przez co obniża się jej standard życia. Oczywiście, posłance Pawłowicz można zarzucić, że jej poczucie estetyki jest zbyt wyśrubowane, ale trudno się temu dziwić, w końcu jako kobieta wrażliwa i wykształcona ma pełne prawo do życia na wysokim poziomie estetycznym.

Niestety, prawo to jest łamane przez istnienie osób takich, jak posłanka Grodzka czy poseł Biedroń. Pawłowicz musi na co dzień obcować z tymi osobami w Sejmie, a obcowaniu temu towarzyszą intensywne myśli o tym, w jak nienormalny sposób współżyją one seksualnie. Przez takie myśli posłanka Pawłowicz ponosi straty moralne oraz nie może skupić się na swojej pracy. Dlatego uważa, że osoby takie są niezgodne z konstytucją i jako Polka ma prawo do tego, żeby takich osób nie było. A jeśli już muszą być, to żeby się przynajmniej leczyły, a nie żądały takich samych praw, jakie mają inni.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj