Alzheimer: jak się przygotować

Zanim padnie ostatni as
Coraz lepsza diagnostyka pozwala wyłapać alzheimera na czas. I przygotować się, najlepiej jak można, na własne otępienie.
Od stu lat medycyna farmakologicznie ciągle działa po omacku. Nie ma nic do zaoferowania, oprócz złapania alzheimera tuż przed. To dobry moment, by uporządkować życie.
Mirosław Gryń/Polityka

Od stu lat medycyna farmakologicznie ciągle działa po omacku. Nie ma nic do zaoferowania, oprócz złapania alzheimera tuż przed. To dobry moment, by uporządkować życie.

Obecnie alzheimer toczy mózgi okołowojenne. Silne, bo zawsze miały pod wiatr.
Mirosław Gryń/Polityka

Obecnie alzheimer toczy mózgi okołowojenne. Silne, bo zawsze miały pod wiatr.

Obraz histopatologiczny płytek starczych w korze mózgu pacjenta z chorobą Alzheimera o początku przed okresem starzenia.
KGH/Wikipedia

Obraz histopatologiczny płytek starczych w korze mózgu pacjenta z chorobą Alzheimera o początku przed okresem starzenia.

Gdy przychodnia Prosen w Warszawie zorganizowała darmowe badanie pamięci, poległa blisko połowa spośród 150 zaniepokojonych sobą. Na przykład na przesiewowym teście zegara. Narysowanie tarczy i oznaczenie na niej zadanej godziny np. 14.15 było już wysiłkiem dla neuronów. Wcześniej interniści zbywali zaniepokojonych w stylu: proszę sobie łyknąć Ginkofar.

Alzheimera lekceważy się jak próchnicę. Na prowincji zauważany dopiero, gdy wyciąga ostatnie asy: bo babka karmi kury kamieniami i załatwia się w kuchni. Tymczasem medycyna już wie, z kim gra. Toczy co siódmy mózg po 65 roku życia. Do 2020 r. dobierze się w Polsce do miliona mózgów. Skubaniec inkubuje się cicho. Jakieś 20 lat przed tzw. pierwszą manifestacją. Ta następuje zwykle w momentach dla neuronów traumatycznych: śmierć kogoś kochanego, pobyt w szpitalu, remont, przeprowadzka. Nawet wymiana czajnika.

Wiemy już, jak opiekować się kimś, kto traci samego siebie. Bliscy przerabiają to na swoich grupach wsparcia. Tym, nad którymi zawisł alzheimer, wciąż niewiele mamy do zaoferowania. W naszych mózgach krąży stereotypowa klisza z szurającym kapciami staruszkiem w pampersie, bawiącym się kurkami od gazu. Tymczasem próchniejący mózg zatraca się w sobie powoli. Statystycznie przez 5–12 lat od diagnozy. Alzheimera złapanego na czas można odroczyć. I (choć nie da się tego zrobić w oderwaniu od bliskich) przygotować się na własne otępienie. Ale od początku.

Początki

W Ścinawie nie zakleja się luster. Tutejsi pensjonariusze jeszcze nie boją się własnych odbić. Większość ośrodków alzheimerowskich to dożywotnie przytułki, gdzie już się nie leczy, tylko umieszcza. Wyjątkowość Ścinawy polega na tym, że trafiają tu głównie mózgi na początku otępienia, przed przekroczeniem granicy. Z wynikami w teście MMSE (z ang. Mini Mental State Examination) od 10 pkt wzwyż. Czyli posiadający rozeznanie odpowiadające osobie w wieku powyżej 10 lat. Jeszcze posługują się pieniędzmi, podają swój wiek, adres, liczbę dzieci, bieżący rok, to, w jakim kraju i województwie się znajdują. Syntetyzują litery w słowa.

To jedno z największych w Europie Wschodniej centrów badawczo-diagnostycznych alzheimera. Od kilku lat w Ścinawie opracowuje się autorskie techniki prolongaty pamięci, których pensjonariusze uczą się na 3-miesięcznych turnusach, refundowanych przez NFZ.

Zwykle trafiają tu, bo rodzina zauważa COŚ. Ojciec włożył okulary do lodówki. Pobrał pieniądze i schował (jakie pieniądze, ja nic nie brałem?!). Albo zaniepokojeni sobą. Bo mama to COŚ miała. Zbliżają się do sześćdziesiątki i nadają swojemu roztargnieniu złowieszcze znaczenie (rano nie pamiętam, czy wzięłam leki; odłożyłem słuchawkę w trakcie rozmowy).

Agnieszka Żelwetro to neuropsycholog. Rolą neuropsychologa jest ocenić, co dzieje się między zachowaniem człowieka a jego mózgiem. To wyrafinowana relacja. Brak dostępu do treści biograficznych, czyli wspomnień, nie jest pierwszym asem alzheimera. Zwykle dostęp jest niezły. Z biografii kobiecych wynika, że żyją do dzisiaj, podają więcej aktualnych danych typu satysfakcja z wnuków, zajęcia jogi. Dla mężczyzn emerytura to koniec. Żył, kiedy pracował. Teraz? A o co pani się pyta?

Czasem jedni i drudzy robią dygresje, zapisując na karteczkach, co jeszcze chcieliby powiedzieć. Po czym zapominają, że zapisali. Oto ślad pamięciowy nietrwały. Jeden z pierwszych asów. Weźmy rzuconą ustnie i powtórzoną kilkukrotnie listę słów do zapamiętania: kwiatek, pies, biurko. Stop. Zmiana tematu. Powrót po 30 minutach. Ile wyrazów przedostało się przez szlam beta-amyloidu? To białko, które oblepia synapsy – ścieżki transmisyjne między neuronami, a komórkowe systemy nie są w stanie ich rozbić.

Ślad nietrwały może zniszczyć pukanie do drzwi gabinetu albo ptak, który zaśpiewał za oknem. Jakby stopę odbitą na piasku zabrała fala.

Będący na początku otępienia bardzo chcą dobrze wypaść w testach: Przeliteruj „wiosna” od tyłu. Wymień pięć największych miast w Polsce. Przy rozkładaniu zdjęć znanych twarzy wkładają okulary: Wałęsa, Doda, Jan Paweł, Hitler. Pytanie pomocnicze: To ktoś dobry czy zły? Z jakiego jest kraju?

Rezonans magnetyczny pokazuje twarde dane. Alzheimer najpierw dobiera się do hipokampa. Czyli tego fragmentu mózgu, który obsługuje zapamiętywanie, umożliwia dokładanie plików z nowymi wspomnieniami do dysku z całością nas.

Życzliwą stroną demencji jest to, że zabiera krytycyzm. Ale nie od razu. Posiadającym krytycyzm najpierw trzeba ustawić lęk. Zdiagnozowani, bardziej niż utraty siebie, boją się zapomnienia dzieci. A lęk zalewa hipokamp kortyzolem, przyspieszając otępienie. To tak, jakby jednocześnie dostawać zadanie wymagające skupienia i telefon, że pali się u ciebie w domu. Na początku nie śpią. Czuwają w obawie, że alzheimer zniszczy neurony w trakcie snu, obudzą się i nie będą wiedzieć, kim są.

Genetycznych otępień jest ok. 3 proc. Reszta inkubuje się w rytmie tzw. sporadycznym, czyli na kogo popadnie. Na turnusie w Ścinawie przedłużał już świadomość lekarz, aktor, ksiądz, ateista, inżynier, redaktor. Najmłodszy miał 49 lat. Więcej kobiet. Pierwszego dnia płaczą, że chcą do domu. Drugiego ślad pamięciowy nietrwały pozwala życzliwie zapomnieć, dlaczego płakali wczoraj. Sceptycy mówią, że techniki wyszarpywania neuronów na miesiąc lub rok to jak gaszenie pożaru przeciekającym pistoletem na wodę. Zwolennicy – że warto, co jest nawet mierzalne finansowo. Otępienia generują 35 proc. kosztów ochrony zdrowia, dla budżetu są bardziej dewastujące niż nowotwory złośliwe.

Już nie mówiąc o niemierzalnych zyskach. Weźmy wczorajszy. Matkę odwiedziła córka. Na początku turnusu odwiedzana nie wiedziała, że ma dzieci. Wczoraj zapytana przez córkę: Kim jestem?, uniosła brwi w podkowę: – Jak to, moim dzieckiem! Przyjechałaś autobusem czy z zięciem? Wzruszenie tej córki można porównać do tych, jakie w rodzicach wywołuje pierwsze mamo, tato.

Więc alzheimer nie odstąpi. Ale można go odroczyć.

Odroczenia

Po ustawieniu lęku pensjonariusze mogą się skupić. Na każdych zajęciach Małgorzata Tylman, pedagog, przedstawia się od nowa. Po czym robi wstęp o sensie, żeby chcieli współpracować. Np., że słuchając siebie nawzajem ćwiczymy pamięć świeżą, a w trakcie zapamiętywania pięciu miast pracują nam płaty skroniowe. Długo są w stanie dostrzec sens. Uspokaja, że to nie jest na stopnie, niech nie zaglądają do swoich kartek i nie porównują się. Pierwsze zadanie to zapamiętać imiona sąsiadów z prawej i lewej. Proste. Drugie też proste: jaki jest dzień, gdzie jesteśmy i dlaczego? Dziś trzecim zadaniem było wypisać (jeszcze nie zapomnieli pisania) miesiące i przyporządkować im wydarzenia kościelne, państwowe, osobiste. Proste. Pamiętali nawet to, co jedli na majowym festynie w 1970 r.

Poprzeczka nie może być za wysoka, żeby mózg się nie wycofał. Atakowane neurony wiedzą, że giną i robią się oszczędne. Wiadomo, dokąd się w końcu dotrze, ale nie wiadomo którędy. Potrafią wymienić nazwiska wszystkich polskich noblistów, zapomniawszy imion własnych dzieci.

Najtrudniejsze są lekcje, których sens polega na ćwiczeniu zdobywania, przechowywania i wydobywania informacji. Pani czyta ogłoszenie o sprzedaży samochodu. Potem, żeby nie zawstydzać ich pojedynczo, przepytuje całą grupę: co sprzedawał X? Z jakiego roku było auto? W jakim kolorze?

Od zeszytów wydawanych przez firmy farmaceutyczne z banalnymi szaradami typu: cytryna jest niebieska (prawda czy fałsz?), wolą lekcje ze wspomnień. To autorskie treningi ścinawskie utrwalania własnej tożsamości. Każdej lekcji przypisany jest inny etap życia. Pani wyświetla slajdy „Dzieciństwo”. Koncentrują się. (Jezusie złoty, jak to się nazywa?). Mleko. Lubiło się. A to kakao. Było drogie. To (Jezusie złoty?). Kogel-mogel. Mama ucierała. Ciuciubabka. Kapsle. Chleb z cukrem.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj