Media kochają tanie sensacje

Kąpiel błotna
Tabloidy i ich odbiorcy napędzają się wzajemnie tym, że jedna strona ma o drugiej jak najgorsze zdanie, ale rozstać się nie potrafią.
W przypadku Wojciecha Fibaka mieliśmy do czynienia z dwiema prowokacjami dziennikarskimi naraz.
Rafał Guz / FOTORZEPA/Forum

W przypadku Wojciecha Fibaka mieliśmy do czynienia z dwiema prowokacjami dziennikarskimi naraz.

Kiedy 40 lat temu udało mi się dostać paszport i pojechałem na stypendium do Ameryki, następnego dnia po przyjeździe do celu poszedłem do lokalnego supermarketu i przy kasie, poza zakupami spożywczymi, nabyłem nieznaną mi wówczas gazetę „The National Enquirer”. Na pierwszej stronie widniał wielki tytuł: „Elizabeth Taylor ma trzy piersi”. Z treści artykułu wynikało, że ma trzy, a pokazuje dwie, bo jedną chowa sprytnie pod pachą. Byłem zdumiony, wydawało mi się to skandaliczne i nie rozumiałem, dlaczego Elizabeth Taylor nie wytacza procesu. Znajomi szybko wyprowadzili mnie z mojej naiwności, a najistotniejszy był argument, że to oczywiście idiotyzm, jednak nikomu nie szkodzi, bo nawet czytelnicy nie wierzą, ale bawi ich czytanie takich bzdur.

Jednak tabloidy potrafiły szkodzić, i to jak! W Anglii w końcu XIX w. dwóch sprytnych braci biznesmenów założyło do dzisiaj potężny tabloid „The Daily Mail”, który odniósł wielki sukces i szybko osiągnął sprzedaż – wówczas – około miliona egzemplarzy. Lord Kitchener, bohater wielu imperialnych wojen, podziwiany przez całą Wielką Brytanię, powiedział, że jest to pismo publikowane przez „office boys” dla „office boys”. Bracia wydawcy, którzy wkrótce już nazywali się Lord Northcliffe i Lord Rothermere (później wielbiciel Hitlera), tak znienawidzili Kitchenera, że próbowali doprowadzić do oskarżenia go o zdradę i byli bliscy obalenia ówczesnego rządu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj