Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Przykra sprawa

Mizerski na bis

Media doniosły, że pewien pomysłowy komornik zabrał tracącej wzrok kobiecie sprzęt umożliwiający jej czytanie (urządzenie kosztowało 5,3 tys. zł, z czego 90 proc. zapłacił PFRON). Kobieta błagała, żeby tego nie robił, ale go nie przekonała. Sprawa jest przykra i pokazuje, w jak trudnych warunkach pracują polscy komornicy. Prawda jest taka, że z powodu pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, gdy komornik pojawia się w domu dłużnika w celu egzekucji, często nie ma mu czego zabrać. – Nawet jeśli są to renciści lub inwalidzi, o znalezieniu u nich sprawnego wózka inwalidzkiego czy działającego aparatu słuchowego można tylko pomarzyć – narzeka komornik, którego udało mi się namówić na chwilę rozmowy.

Przyznaje, że prawo nie ułatwia komornikowi pracy, nie pozwalając mu na zajęcie wielu rzeczy, takich jak pościel, bielizna, zapasy jedzenia i opału, papiery osobiste, odznaczenia, narzędzia i inne rzeczy konieczne do pracy zarobkowej, a także do nauki lub wykonywania praktyk religijnych.

Polityka 25.2013 (2912) z dnia 18.06.2013; Fusy plusy i minusy; s. 104
Oryginalny tytuł tekstu: "Przykra sprawa"
Reklama